Marcin UszyńskiMarcin Uszyński
29/05/2017

Spurs będą próbować wyciągnąć Chrisa Paula z LA

32-letni Chris Paul z pewnością musi czuć, że czas ucieka mu bardzo szybko. Swój prime ma już za sobą, ale będąc nadal TOP graczem NBA, wciąż dysponuje mandatem, aby marzyć o najwyższych ligowych laurach.

Kolejne dwa, może trzy sezony, to może być ta ostatnia szansa na załapanie się na mistrzowski pociąg. Chris Paul musi o tym myśleć i musi zdawać też sobie sprawę, że jego LA Clippers mogą już nigdy nie stworzyć mu szans na upragniony pierścień.

W związku z tym coraz częściej mówi się o możliwych przenosinach CP3. Mówi się o tym dużo i głośno…

Najnowsze donosy mówią o możliwości  przejęcia Paula przez Spurs, którzy choć nie mają do zaoferowania dużych pieniędzy, to dysponują takimi argumentami jak Kawhi Leonard oraz LaMarcus Aldridge, z którymi Chris mógłby realnie powalczyć o Larry O’Brien Trophy.

Jeśli CP3 myśli kategoriami sportowych ambicji, to może być poważnie zainteresowany przenosinami do San Antonio, którzy potrzebują uzupełnienia na pozycji playmakera i z pewnością zrobią wiele, aby przekonać go o sensowności takiej przeprowadzki. On nie ma już czasu, aby czekać na przebudowę w swoim klubie, a zresztą zdaje się, że LA Clippers nie mają szans na dorzucenie do swojej sportowej wartości czegoś extra. Chris musi zdecydować, czy chce być lojalny wobec drużyny, która nie zwojuje raczej ligi w kolejnym dwuleciu, czy woli powalczyć najwyższe cele rezygnując ze sporego kawałka tortu (Clippers mogą dać mu $205 milionów w ramach 5-letniej umowy, a każda inna zainteresowana nim drużyna maksymalnie może dać mu 4-letnią umowę wartą $152 miliony. Wszystko to wynika z reguły Over-38, którą swoją drogą negocjował właśnie CP3).

Aby jednak do takich przenosin mogło dojść, sporo zależy tutaj od tego, co uda się wykombinować w Teksasie. Klubowi z San Antonio ciążyć może bowiem duży kontrakt Paul Gasola, który raczej nie ma powodów, aby rezygnować z przysługujących mu $16.2 milionów.

Hiszpan nie ma obiektywnych powodów, aby porzucać swoją opcję, ale przecież sztab Spurs potrafi negocjować i może namówić go, aby zrobił opt-out. To mogłoby się odbyć, gdyby klub obiecał mu, że później podpisze z nim kolejną umowę, która i tak będzie dla niego korzystna. W Spurs mają umiejętność negocjowania w takich sytuacjach i nie jest to dla nich pierwszy raz, gdy będą próbować to robić. Kiedyś przecież zbili z salary-cap 15 milionów Richarda Jeffersona, który zdecydował się odstąpić od umowy, a później i tak parafował kolejną z drużyną Popovicha.

Kontrakt Pau to jednak nie wszystko. Robienie miejsca na maksa dla Chrisa Paula to prawdziwe głębokie szperanie w kieszeni. Spurs musieliby nie tylko zrzec się praw do wszystkich swoich wolnych agentów (Manu, Mills, Simmons czy Dedmon), ale być może musieliby szukać wymiany/zwolnienia dla Danny’ego Greena, LaMarcusa Aldridge’a lub Tony’ego Parkera.

Ten ostatni scenariusz, w którym mowa o wymianie Francuza, wydaje się jednak mało realny. Przecież Parker to legenda organizacji, a teraz, gdy gracz leczy kontuzje, pozbycie się go byłoby poczytane jako afront. Takie wyjście jednak jest możliwe jeśli Tony, który będzie wykluczony z gry niemal przez połówkę kolejnego sezonu (najwcześniej wróci w drugiej części grudnia), poszedłby na układ z organizacją, aby ułatwić jej drogę po sukces.

Ostatnią opcją jest po prostu deal z LA. Ta opcja jest jednak możliwa dopiero wtedy, jeśli CP3 powiedziałby jasno o swoich zamiarach…. a jak na razie tego nie zrobił. Mało tego, zapytany ostatnio o sprawę Doc Rivers zaprzeczył jakoby jego gwiazda miała plan opuszczenia Staples Center.

Niezależnie jednak od dementi składanego przez sztab LAC wydaje się, że ta historia jeszcze do nas wróci.

Loading Facebook Comments ...

Komentarze