Adam ZakrzewskiAdam Zakrzewski
10/01/2017

Derrick Rose wrócił do Nowego Jorku. Został ukarany, ale może zagrać w jutrzejszym meczu z Sixers.

derrickrosewhere

Wczorajsza zupełnie niespodziewana absencja Derricka Rose’a w meczu z Pelicans była tematem przewodnim całego dzisiejszego dnia. Przez długie godziny nikt nie wiedział, gdzie rozgrywajacy się znajduje ani dlaczego opuścił drużynę w dniu spotkania.

Jak się później okazało, Rose wybrał się w spontaniczną podróż do Chicago. Rano czasu amerykańskiego skontaktował się wreszcie z władzami Knicks, prosząc o zorganizowanie lotu powrotnego do Nowego Jorku. Po południu Derrick pojawił się na treningu swojej drużyny i rozpoczął tłumaczenia dlaczego doszło do całego zamieszania.

Nie wiadomo o jakie „rodzinne sprawy” chodziło, jednak Rose tłumaczył, że miało to związek z jego matką. Stwierdził, że nie odbierał telefonów od członków sztabu Knicks, gdyż „potrzebował przestrzeni”. Jedyne, co można wywnioskować z jego wypowiedzi to to, że Rose nie dorósł do pracy w zorganizowanej grupie ludzi jaką jest koszykarska drużyna. W zasadzie to do pracy w żadnej grupie ludzi.

Problemy rodzinne dotykają wszystkich. I zazwyczaj są nieprzewidywalne. Dlatego nikt w Nowym Jorku nie ma na pewno pretensji do Rose’a, że musiał wyjechać. (Chociaż jeśli nie wytłumaczył on też prezydentowi klubu Philowi Jacksonowi i generalnemu menedzerowi Steve’owi Millsowi dokładnego powodu, mają oni prawo być sceptycznie nastawieni do konieczności takiego wyjazdu). Jednak w dobie wszechogarniającego nas zasięgu komórkowego i internetowego ciężko zrozumieć, dlaczego zawodnik nie wysłał do któregokolwiek z członków ekipy choćby SMS-a z informacją, że nie będzie go na wczorajszym spotkaniu. Jest to zachowanie nie tylko nieprofesjonalne, ale również zwyczajnie niedojrzałe. Zresztą, ciężko wyobrazić sobie, aby nie dostał on pozwolenia na wyjazd z powodów rodzinnych.

Rose został za ten wybryk ukarany przez drużynę. Jednak jest to kara finansowa i rozgrywajacy będzie do dyspozycji trenera Hornaceka w jutrzejszym meczu w Filadelfii.

Ciężko na ten moment powiedzieć jak ta niesubordynacja wpłynie na przyszłość Rose’a w Nowym Jorku. Wątpliwe co prawda, aby spowodowała ona natychmiastową chęć pozbycia się gracza jeszcze przez zamknięciem okna transferowego, jednak stawia pod znakiem zapytania letnie rozmowy ws. przedłużenia kontraktu. Przzypomnijmy, że umowa byłego gwiazdora Bulls wygasa po tym sezonie. A powielające się w ostatnim czasie decyzje Jeffa Hornaceka o sadzaniu Derricka na ławce w decydujących momentach 4. kwart na rzecz zarówno Brandona Jenningsa, jak i Rona Bakera sugerują, że trener Knicks nie uważa go za gracza kluczowego dla zespołu. Zresztą nic w tym dziwnego. Rose co prawda indywidualnie zalicza całkiem przyzwoite rozgrywki, jednak jego brak umiejętności rzutowych i słaba gra w defensywie wciąż negatywnie odbijają się na postawie Knicks. Teraz do tych problemów dochodzą jeszcze sprawy wychowawcze.

W Sacramento na pewno już zacierają ręcę na przyjście Rose’a latem.


Loading Facebook Comments ...

Komentarze