Dziś w nocy: Celtowie zagrają o 13. kolejne zwycięstwo. Mavs na dnie.

Po 9 meczowej nocy, we wtorek czeka nas krótka ligowa kolejka. Obejrzymy tylko trzy spotkania:

1:00 Boston vs. Brooklyn

Status Kyrie Irvinga na mecz z Nets, na tę chwilę określany jest jako „wątpliwy”. Rozgrywający wciąż przechodzi procedurę powrotu po uderzeniu w głowę przed kilkoma dniami, a w dodatku lekarze chcą dopuścić go do gry tylko pod warunkiem, że założy on ochronną maskę, za którą schowa swój złamany nos. Jak wiemy, Kyrie przed laty narzekał na uciążliwość gry w ochraniaczu na twarzy (ale rzucał też w nim swój career-high), dlatego chyba nie będzie spieszył się specjalnie z comebackiem. Tym bardziej, że w Bostonie dzieje się bardzo dobrze. Celtowie liderują w tabeli, są najlepszą defensywą, po wstrząśnieniu mózgu Ala Horforda nie ma już śladu, a zmiennicy na pozycji point-guarda potrafią wziąć na siebie odpowiedzialność i pomagają zespołowi zwyciężać. Tak było ostatnio w meczu z Raptors, gdzie świetnie rozgrywał Marcus Smart (9 asyst), a fantastyczną partię z ławki zagrał Terry Rozier.

Nieobecność natomiast na pewno pojawi się po stronie Nets. Tam z powodu urazu kolana pauzować będzie D’Angelo Russell.

2:00 Toronto vs. Houston

Mijają cztery tygodnie jak Chris Paul usiadł na ławce Rakiet, ale jak wynika z ostatnich donosów, zawodnik zaczął już trenować i planowany jest jego powrót. Ten nie nastąpi jednak jeszcze dziś, ale z drugiej strony Rakiety, podobnie jak Boston, nie mają powodów do narzekań. Na przemian z Warriors zasiadają na jedynce Zachodu, a co najważniejsze co raz lepiej funkcjonuje ich ofensywa. To wygląda trochę jakby bawili się grą i ta zabawa zaprowadziła ich na drugie miejsce w efektywności w ataku. Rakiety średnio w listopadzie zdobywają 117.7 punktów na sto posiadań i to na tej krótkiej, bo 14 dniowej, próbie czasu jest najlepszą ofensywą ligi. Głównie dzieje się tak za sprawą świetnej skuteczności rzutów z dystansu, które wpadają im średnio na poziomie 38%. W ostatnich 6 meczach nie trafiają mniej niż 16 trójek, co czyni ich najgorętszą drużyną ligi w tym elemencie

2:30 San Antonio vs. Dallas

Dallas są drugą najgorszą obroną ligi (za nimi są tylko Cavs) i jednocześnie najgorszą drużyną Zachodu. Zaczęli sezon tak jak przed rokiem, gdy przegrali 13 z pierwszych 15 meczów, ale wtedy zrzucano to na karb urazu Dirka Nowitzkiego. Dziś jednak właściwie wszyscy gracze rotacji są zdrowi i choć Marc Cuban pewnie znowu nie zechce przyznać, że jego klub tankuje, to tym razem chyba nie może próbować wmawiać nam innych pomysłów na sezon Mavericks zbyt długo. Występy świetnego ostatnio Harrisona Barnesa, czy świetnie rokujący debiutant Dennis Smith Jr. nie mogą przyćmić nam faktu, że Dallas są w tym sezonie już done. Umiera ich obrona, po urazie Achillesa nie pozbierał się Wesley Matthews, Nerlens Noel jest nieprzydatnym środkowym, a swoich dni w lidze dożywa zaliczający najgorsze w karierze statystyki Dirk Nowitzki. Wszystko wygląda bardzo źle w Dallas i choć mieliśmy nadzieję, że to może być wina ich stosunkowo trudnego terminarza (seria back2backów i trzech spotkań w cztery dni), to teraz widać, że po prostu są niepoukładanym teamem. Gdyby to nie Carlisle zasiadał na ławce, najpewniej napisałbym, że coach Mavs siedzi na czerwonym krześle. W Dallas jednak cenią Ricka i jest to organizacja, w której liczy się lojalność. Nie wątpię, że Mark Cuban zapewnił swojego trenera, że jest bezpieczny i pozwoli mu naprawić Mavericks, szczególnie że zaczyna obwiniać się go dość mocno o sytuację z Nerlensem Noelem

_

Loading Facebook Comments ...

MOŻESZ BYĆ ZAINTERESOWANY

TOP 5 (17.12.18)
Newsroom
36 odsłon
36 odsłon

TOP 5 (17.12.18)

Marcin Uszyński - 18/12/2017