Dziś w nocy: Lakers bez planu. Chcą wypchnąć Juliusa Randle’a, a później… jakoś to będzie.

Marcin Uszyński
09/01/2018
261 Odsłon 1 Komentarze

Wtorkowa noc będzie krótka, bo w ramówce czekają nas nas tylko cztery spotkania. Oto szybki przegląd kolejki:

1:30 Miami – Toronto 

Raptors wyjdą na to spotkanie podmęczeni wczorajszym dogrywkowym meczem na Brooklynie, a w dodatku na pewno bez Kyle’a Lowry’ego, który minionej nocy tuż przed końcową syreną upadł boleśnie na plecy i został zniesiony do szatni. Jak jednak wynika ze wstępnych doniesień, ten uraz to bardziej mocne stłuczenie niż coś poważniejszego, ale dzisiaj Lowry przeznaczy dzień na dalszą diagnostykę, zamiast na trening. W piątce dlatego zastąpi go Delon Wright, którego sezon wypada bardzo dobrze. On styczeń zaczął od średnio 13. oczek przy skuteczności 58% i trafia trójki przy 50%.

Miami Heat wygrali cztery kolejne gry i sa w ósemce Wschodu, ale trzeba też zauważyć, że ich terminarz nie należał do tych najtrudniejszych. Oni wykorzystali fakt, że na przestrzeni 8. ostatnich meczów tylko raz grali poza domem, a do tego na rozkładzie mieli tylko dwie drużyny z plusowym bilansem. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że porażki zaliczyli ich rywale o playoffowe miejsca. Aktualnie Heat są 5. drużyną Wschodu tuż za Wizards.

2:00 Portland – Oklahoma City

Portland mimo, że nie zaliczają seryjnie porażek i tak przechodzą swój trudny czas, bo wciąż grają bez swojego lidera- Damiana Lillarda. On w sumie pauzował już w sześciu z ostatnich ośmiu meczów – najpierw z powodu urazu ścięgna udowego, a teraz narzeka na kontuzję łydki. Trail Blazers nie są pewni kiedy wróci, dlatego muszą liczyć, na kolejne dobre występy CJ McColluma. A on wszeszdł w styczeń bardzo dobrze i w sumie w każdym z czterech meczów jakie rozegrał miał średnio 24 oczka przy dobrej skuteczności 45% z gry a w tym aż 50% zza łuku. Potrafi wziąć też na siebie odpowiedzialność i ostatnim trudnym starciu z Spurs, trafiał w końcówce winnera.

Thunder po serii dobrych meczów znowu grają w kratkę i w pięciu ostatnich grach wygrali tylko dwa razy, pokonując zresztą dwóch kiepskich rywali z Los Angeles. Przegrywali zresztą też z drużynami, które nie należą do czołówki, bo nie tylko skompromitowali się ostatnio w Phoenix, ale wcześniej oddali mecz z Dallas. Problemem zaczyna być ich defensywa, która pozwala rywalom na wiele… w ostatnich meczach rywale bardzo często wychodzą grubo ponad 100 oczek, a w ostatnich czterech spotkaniach, Thunder tylko raz nie pozwolili przeciwnikowi na mniej niż 114 punktów.

2:30 Orlando – Dallas

Te drużyny bardziej niż o kolejnych meczach, myślą o zbliżającym się trade-deadline. Dopiero po wymianach jakich z pewnością dokonają, będziemy wiedzieć w którą stronę i jak szybko pójdą. Jeśli chodzi o Magic to wydaje się, że cały team wystawiony jest na sprzedaż, a wyjątkiem jest u nich chyba Aaron Gordon, który będzie tym wokół którego zechcą budować na Florydzie nową drużynę. W przypadku Dallas na pewno mówić musimy o konieczności dealowania kontraktem Nerlensa Noela, który podobno po operacji kciuka wraca do pierwszych treningów i jest gotów na otworzenie nowej karty swojej kariery… już raczej w nowym teamie. W jego kontekście mówi się o ewentualnym handlu z Lakers w zamian za Juliusa Randle’a, którego wartość Jeziorwcy próbują podbić wystawiając go w pierwszej piątce.

4:30 Sacramento – LA Lakers

No właśnie… Julius dostaje teraz więcej szans, ale nie przekłada się to specjalnie na jego statystyki. Zresztą należy tutaj dodać, że o jego większych minutach mówimy w kontekście tego sezonu, bo tak naprawdę gra ich o średni0 6 mniej niż w sezonie ubiegłym. Jego 50% z gry może robić dobre wrażenie, ale to wciąż gracz z ograniczeniami. Gra mało podaniem… lub inaczej- nie asystuje, nie stawia zasłon, rzadko ścina do obręczy, nie zajmuje dobrych pozycji na bloku, czy w końcu bardzo często traci piłkę w próbach penetracji co wynika u niego trochę z braku nie tyle finezji co po prostu techniki.

Randle w styczniu jest 13.5 oczek na mecz i w sumie 9 zbiórek… niestety nie blokuje, ani nie kradnie piłek, za to zalicza trzy straty na spotkanie.

Tymczasem dzisiejszy mecz Lakers-Kings to kolejny pojedynek rookies- Fox vs. Ball. Pierwsze spotkanie wygrali Sacto choć w rywalizacji młodych rozgrywających można orzec remis (linijki odpowiednio: 13-4-3 vs. 11-10-3).

I jeszcze a propos młodego Balla. Kyle Kuzma wyciszył dziś narracje LaVara, który sugerował jakoby gracze LA Lakers odwrócili się od trenera oczekując zmiany na tym stanowisku…

..ale to nie znaczy, że Jeziorowcy nie mają kłopotów. Drużyna przegrywa i choć przecież nie wierzyliśmy, że jest w stanie już w tym roku osiągnąć Play-Offs, to nie możemy powiedzieć, że spełnia pokładane w niej oczekiwania. Rozwój talentu to jedno, ale jego inkubacja w drużynie, która ociera się brzuchem o dno tabeli, nie jest najlepszym nawozem do wzrostu. Kując takie twierdzenie idę trochę na czołowe zderzenie ze swoimi opiniami na temat komentarzy LaVara (które bardzo krytykuję), ale nie można nie zauważyć, że Jeziorowcy grają koszykówkę bez systemu. W dobie koszykówki żyjącej z podań, ich 23. miejsce w liczbie asyst to trochę wstyd. Wstyd tym bardziej, że trenuje ich Luke Walton. Ten sam Luke Walton, który asystował Steve’owi Kerrowi…

Nie wiem gdzie to pójdzie, ale jak na razie LAL przegrali 12 z 14 ostatnich meczów. Jeśli coś zmieni się w tym zespole, to pewnie dopiero w okolicach po-trade-deadline’owych. Możemy być pewni natomiast jednego. Nie zwolnią trenera i to nie dlatego, że nie chcą, ale dlatego, aby nie przyznać racji LaVarowi. Wygłupili by się jako organizacja, po prostu.

MOŻESZ BYĆ ZAINTERESOWANY

Loading Facebook Comments ...