Przed Game5: Steve Kerr powinien na ten jeden mecz przestać być sobą

Cleveland Cavaliers najprawdopodobniej nie trafią po raz kolejny 24 trójek. Steph Curry najprawdopodobniej nie rozegra kolejnego meczu, w którym trafi tylko 4 rzuty z gry. Sędziowie najprawdopodobniej nie zrobią po raz kolejny cyrku z meczu Finałów. Golden State Warriors najprawdopodobniej zdobędą dziś w nocy kolejny mistrzowski tytuł.

Jednak aby zmieniło się to prawie w pewność, Warriors potrzebują jednej rzeczy – odejścia Steve’a Kerra od swoich głęboko zakorzenionych przekonań i wyrobionych nawyków.

Od prawie 3 lat świat NBA próbuje znaleźć odpowiedź na tzw. Death Line-Up ekipy z Oakland. Ustawienie z Draymondem Greenem na pozycji centra zrewolucjonizowało koszykówkę. Niektóre z zaawansowanych statystyk straciły skalę, by opisać dominację tej piątki. Gdy poprzedniego lata Wojownicy zmienili w nim Harrisona Barnesa na Kevina Duranta, wydawało się zwyczajnie nie fair. Jednak Steve Kerr, dokładnie tak jak w przypadku poprzedniej wersji Line-Upu Śmierci, nie korzysta z niego zbyt często, oszczędzając resztę ligi go. Teraz nadszedł moment, by uwolnić krakena.

W meczu nr 4 Cavs nieco zmienili swoją początkową taktykę atakowania Stepha Curry’ego w każdej akcji, na którą Warriors przedstawili co najmniej kilka odpowiedzi w pierwszych trzech meczach (i z którą zdrowy Curry w większości sytuacji sobie po prostu radzi), i rozpoczęli polowanie na wysokich graczy przeciwnika. Zaza Pachulia, David West i przede wszystkim JaVale McGee zostali zamienieni w ludzkie karuzele, momentami nie wiedząc co i jak ich trafiło. Wojownicy zmuszeni do podwajania graczy z piłką, chcąc uniknąć switcha, otwierali rollującym graczom Cavs drogę do rozrzucania piłki po rogach boiska, gdzie właśnie na to czyhali strzelcy gospodarzy.

Warriors mogą próbować kontrować te próby kolejnymi taktykami obrony z pomocy, jednak grając przeciwko LeBronowi Jamesowi będą to raczej rozwiązania krótkotrwałe. LBJ myśli i analizuje na parkiecie szybciej od większości maszyn.

Dlatego najlepszym wyjściem z sytuacji jest po prostu zaprzestanie gry wysokimi graczami na jak najdłuższe fragmenty. Warriors rozegrali w tych Finałach 53 minuty z Greenem na C, w których zdobyli 21 punktów więcej od Cavs. Jeszcze bardziej imponująco wygląda to, gdy pod uwagę weźmiemy tylko i wyłącznie Line-Up Śmierci – 23 punkty przewagi w zaledwie 17 minut. Jeśli Warriors są w stanie switchować właściwie każdy pick&roll, ofensywa Cavaliers nie jest w stanie złapać odpowiedniego rytmu. Jednak przede wszystkim gracze żyjący tylko i wyłącznie z sytuacji catch-and-shoot, głównie JR Smith i Kyle Korver, stają się niewidoczni w ataku. Będąc jednocześnie fatalnymi obrońcami, stają się tym samym niegrywalni.

Warriors bez problemu przeżyją kolejny kosmiczny ofensywny mecz Kyrie’go. Nie przejmą się ani trochę nawet 40 punktami zdobytymi przez LeBrona Jamesa. Problem może pojawić się tylko wtedy, gdy Cavs znów zaliczą 27 asyst, a ich strzelcy oddadzą 30 rzutów za trzy z najbliższym obrońcą w odległości co najmniej 120 cm (w tym 19 , gdy obrońca ten był dalej niż 1.8m).

Ryzyko takie da się zminimalizować praktycznie do zera, gdy Warriors zagrają niskim składem. Steve Kerr powinien więc zacisnąć zęby i dać się ponieść.

Loading Facebook Comments ...

Zostaw komentarz

MOŻESZ BYĆ ZAINTERESOWANY