Kyrie & LeBron: Co w Cleveland może/mogło pójść nie tak?

22/07/2017
55 Shares 7 Odsłon

Jeden z Amerykańskich dziennikarzy (nie mylić z Amerykańskimi Naukowcami) użył dzisiaj pięknego określenia w kontekście Offseason w NBA:

„Jak można nie kochać NBA? To moja ulubiona opera mydlana.”

Dzisiaj cały koszykarski świat żyje tylko jednym tematem, który Brian Windhorst zaczął, a nasz Adam przełożył na Polski:

Ta informacja zaszokowała cały koszykarski świat, ale także i mnie. Nic więc dziwnego, że z pomocą różnych programów do ściągania filmów z youtube’a (preferuje pendrive’a z plikami do TV) pozyskałem chyba wszystkie możliwe amerykańskie źródła z dzisiaj i zasiadłem do oglądania. Tak naprawdę narracji w tym wszystkim jest tyle, że ludzie mogą nawet pominąć fakt, że właśnie w momencie, kiedy powstaje ten tekst – John Wall przedłużył kontrakt z Washington Wizards i to za grube dolary.

Żeby spróbować ogarnąć całą historię z Ohio, cofamy się do 2014 roku, kiedy Irving 11 lipca podpisuje przedłużenie kontraktu z Cavs, który wliczając opcje dla gracza ma obowiązywać do końca sezonu 2019-20. Dzień później LeBron James daje swoją parafkę na umowie z Cleveland i zaczyna się cała zabawa z dworem Króla Jamesa. Najciekawsze jest jednak to, że kiedy Irving nieoficjalnie zdecydował się na przedłużenie kontraktu, to LBJ był minus 2 tygodnie od powrotu z Miami do swojego rodzinnego klubu. Przed tym faktem Cavaliers mieli być klubem Kyrie’go, Kevin Love siedział sobie spokojnie w Minnesocie, a trenerem pod taki właśnie skład został David Blatt.

Nie jest łatwo grać u boku LeBrona Jamesa, zwłaszcza kiedy on sam układa sobie skład pod samego siebie i nie mam tu na myśli „mistrza” Jamesa Jonesa. Cavs w obecnym składzie jak podkreśla wielu analityków lubi granie atakiem typu „half court” i dla LBJ’a zwalniają tempo gry. To nie jest gra Kyrie’ego i zapewne młody rozgrywający poza takimi rozterkami ma także jeszcze inną. Co będzie jeśli James, co jest bardzo prawdopodobne, odejdzie latem 2018? Wtedy Irving zostanie z „bardzo starym garniturem” graczy, którzy nie do końca pasują do jego stylu gry. Czas się kolokwialnie mówiąc „ewakuować”?

Przy okazji dzisiejszego wydania programu „Sportscenter”, Woj oraz Windhorst podkreślali, że Cavs wiedzieli o wszystkim od tygodnia, ale nie chcieli nagłaśniać sprawy. LeBron miał być zszokowany takim obrotem sprawy, czy nawet użyto tutaj słowa „zdruzgotany”, ale dwójka graczy wcale nie jest sobie tak bliska jak można to odczytywać ze spotkań i wywiadów. Irving rok temu po zdobyciu mistrzostwa po pierwsze popędził do szatni by z video rozmową na fejsie podzielić się swoją radością z Kobe Bryantem, którego ciągle traktuje jak idola. Tutaj też pojawia się nawiązanie do 2007 roku i momentu, kiedy Mamba zażądał wymiany, kiedy Lakers brnęli w nicość.

W jakim kierunku zmierzają Cavs? LeBrona może za rok tutaj nie być, klub dopiero sprząta bałagan związany z Generalnym Menadżerem i jest mocno unieruchomiony finansowo by dokonać ruchów mogących zagrozić Golden State. W 2007 roku Lakers nie posłuchali Bryanta, a rok później grali w finałach, a dwa kolejne lata otwierali szampana po mistrzostwach NBA. Kyrie nie ma na swoim kontrakcie pieczątki z napisem „no trade”, i ma jeszcze ważne dwa pełne lata kontraktu plus opcje dla gracza na trzeci. To nie jest nasza Polska Ekstraklasa Piłkarska, gdzie gwiazdy straszą kluby swoją postawą „Z Niewolnika nie ma zawodnika”. W NBA sprawy się mają trochę inaczej, więc Irving może wcale nie zostać wytransferowany, ani tym bardziej do klubu, który sam sobie wybierze. W takim układzie Cavs mogą żądać za swojego zawodnika wysokiej ceny, którą nie każdy klub może chcieć zapłacić. Oczywiście na wszelkiego rodzaju realne spekulacje transferowe przyjdzie czas, bo nawet teraz „źródła” Adriana Wojnarowskiego nic mu nie są w stanie powiedzieć. Zwłaszcza, jeśli w Cleveland naprawdę wiedzą o całej sprawie od ponad tygodnia.

Jednym z ciekawszych wątków dzisiejszych donosów jest fakt rzekomych chęci Kyrie’go Irvinga do bycia liderem zespołu. Wiadomo, że nie jest to możliwe, gdy wokół Ciebie jest LBJ, który jest jednocześnie trenerem, generalnym menadżerem i „właścicielem klubu”. Ciekawe jest też to, że w tygodniu poprzedzającym całą historię, wielu dziennikarzy pytało się retorycznie

„Jak czuje się Kyrie Irving, gdzie słyszy tylko, że trzeba uszczęśliwić LeBrona, bo odejdzie, a nikt jego nie pyta o zdanie?”

Dzisiaj też zaczęto wyciągać informacje o mniej popularnych i niszowych wywiadach, w których Irving już w 2015 miał narzekać na „ciężkie życie” grając u boku Jamesa, czy też „nieoficjalne” rozmowy z dziennikarzami ESPN w marcu 2016.

Najciekawszym jednak wnioskiem, który dzisiaj wyłapałem jest … transfer LeBrona Jamesa. Ponoć sam LBJ nie ma zielonego pojęcia co uczyni ze swoją karierą w offseason 2018, ale przecież on może odejść. Kyrie nie. Ile klubów oddałoby pół miasta za nawet jeden sezon z LBJ’em w składzie? Czy to nie jest logiczniejsze posunięcie? O ile Kyrie nie zmieni zdania i nie zdementuje natychmiast wszystkich plotek, to Cavs mogą mieć sezon spod znaku opery mydlanej. Transfer LeBrona? Jeszcze dzisiaj rano to byłby absurd, ale teraz? W ogóle na usta ciśnie się jeszcze inne podstawowe pytanie: Czy cała sprawa wyszłaby na jaw, gdyby LBJ zadeklarował się, że zostanie dłużej w Cleveland, albo po prostu przedłużył umowę z Cavs?

Ciekawe jest też to, choć nikt tego nie wspomniał w kontekście różnych teorii, że przecież niedawno nie tylko Kevin Love był wymieniany w plotkach transferowych tego lata, ale także i młody rozgrywający. Wtedy nie było żadnego dementi ze strony klubu, a może taki gest byłby mile widziany? Dodatkowo Windhorst podkreśla, że Irving miał bardzo dobre relacje z Griffinem i jego brak w Cleveland także może mieć wpływ na jego decyzje.

Kyrie Irving niedawno skończył 25 lat, ma jeszcze przypomnijmy dwa lata ważnego kontraktu  i w ostatnim sezonie u boku Love’a i Jamesa zdobywał średnio 25 punktów na mecz, co jest jego rekordem kariery. Bez jego heroicznej postawy i popisów strzeleckich, Cavs nie mieliby tytułu w 2016 roku. Trudno więc bez większego zgłębiania się pojąć frustracje młodego zawodnika. Naprawdę, jedynie scenariusz z odejściem LeBrona i pozostawienia go z bardzo doświadczonym i nie oszukujmy się słabym personalnie składem, może wywoływać w nim chęci odejścia lub wywarcia bliżej nieokreślonych ruchów na Cavs. Jedno jest pewne, co Adam napisał także na koniec swojego tekstu – to lato w Cleveland będzie ciekawe!

Loading Facebook Comments ...

Zostaw komentarz