Las Vegas Summer League 2017! Portland kontra Los Angeles Lakers w finale turnieju!

Za nami półfinały ligi letniej w Las Vegas. Cztery zespoły grały w najlepszych dostępnych składach – co cieszy, o wygraną. Wczoraj puściłem na twitterze sondę, kto jest faworytem wśród moich obserwujących. Zobaczmy jak jej wyniki mają sie do faktycznych rozstrzygnięć. 

Większość z głosujących jako zwycięzcę SL typowała kogoś z drugiej pary. 47% głosów otrzymało Dallas. Zaraz za nimi byli Lakers z 43% głosów. Pozostałe kilka procent otrzymało Memphis. Najmniej bo 4% głosujących jako wygranego typowało Portland.

Portland – Memphis 87:82

Portland widziało wyniki głosowania na moim twitterze. A tak serio to Memphis byli minimalnym faworytem tego meczu. Pokazali to w pierwszej kwarcie. Pokazali to również w drugiej. W pewnym momencie prowadzili nawet 19 punktami co było największym prowadzeniem. Zniwelowanym na początku trzeciej i przez całą czwartą. Nie będę wam pisał dokładnie, kto kiedy zdobywał punkty. Od tego macie League Passa czy obszerne skróty na YouTube.

Jarnell Stokes superstar! W poprzednich meczach nie był kulawy ale w tym wyrósł na pierwszorzędną strzelbę Blazers. 22 punkty, 15 zbiórek i 3 asysty. Doskonała skuteczność z gry 9/14. Czy muszę pisać jak grał Caleb Swanigan? Tradycyjne Purdue style 15 punktów i 11 zbiórek. Słabiej w stosunku do poprzednich meczów Jake Layman. Były strzelec Maryland trafił tylko 2 z 10 rzutów a w sumie miał 9 punktów i 5 zbiórek. Godnie zastąpili go Guttierez i RJ Hunter. Ten drugi rzucił 11 punktów a Jorge obok Stokesa był głównym motorem napędowym ekipy z Oregonu. 16 punktów, 5 zbiórek, 8 asyst i 2 przechwyty. Blazers na dobre wyszli na prowadzenie dopiero w czwartej kwarcie i nie oddali już tego prowadzenia do końca.

Na porażkę Memphis złożyło się kilka słabszych występów ich liderów z poprzednich spotkań. Szczególnie sobą nie był Wade Baldwin. Sobą nie był już w poprzednim meczu. Jego forma uległa obniżce w dwóch ostatnich meczach. Dobry mecz grał Deyonta Davis. W stylu poprzednich spotkań. Pojawiał się i znikał. Kiedy jednak był aktywny to nie pudłował – 4/4 z gry i 10 punktów i 7 zbiórek. Słabiej przede wszystkim ich najlepszy gracz z poprzednich spotkań. Wayne Selden nie wrzucił w tym meczu czwórki. Piłował na trójce co dało tylko 12 punktów. To dużo mniej niż w poprzednich meczach. Na dobrym poziomie z ławki Dillon Brooks – 16 punktów i 4 zbiórki oraz tyle samo asyst.

Los Angeles Lakers – Dallas 108:98

Główny match up tego spotkania był znany na długo przed jego rozpoczęciem. Na przeciwko siebie miało stanąć dwóch czołowych rozgrywających ostatniego draftu. Wychwalany pod niebiosa w polskim internecie Dennis Smith z negowanym i poddawanym krytyce Lonzo Ballem, który w swojej kolekcji ma więcej butów niż Joe Johnson. Niepewność była raczej tylko co do minut DSJ bo Lonzo otrzymuje ich w każdym meczu mniej więcej tyle samo. Nie zawiedliśmy się i obaj nie byli oszczędzani. Obaj pokazali to co mają najlepszego.

Lakers to w SL ofensywna maszyna. Jeżeli chcesz z nimi wygrać musisz się liczyć ze zdobyciem grubo ponad 100 punktów. Pierwsza połowa to gra w stylu: „Dallas wybijcie sobie z głowy wygraną” Pierwsza kwarta wygrana przez Lakers dziesięcioma punktami, druga to powiększenie dystansu do 22 punktów.

W drugiej połowie Dallas grało lepiej, a może to Lakers odpuścili nieco? Wygrali zarówno trzecią i czwartą kwartę. Jednak ostatecznie po 40 minutach dalej mieli deficyt 10 punktów do Jeziorowców. Nie będę wam pisał przebiegu meczu i jak to dokładnie wyglądało. Od tego macie League Passy czy obszerne skróty dostępne na YouTube i to od kilku autorów.

Trzeba przyznać, że Ball zagrał najlepszy mecz do tej pory w SL. Widać było motywację na swojego rywala po drugiej stronie. O ile w poprzednich meczach rzucał hurtowo i dużo, to dzisiaj w nocy miał bardzo dobrą selekcję rzutów. Z gry oddał ich tylko 10. 5/7 znalazło drogę do kosza. Za trzy również imponował. Trzy próby, dwie skończyły swoją drogę z jego rąk w obręczy. W sumie dało mu to 16 punktów, 4 zbiórki i 10 asyst w 21 minut na parkiecie.

Osiem minut więcej na parkiecie dostał Dennis Smith Junior. Znowu pokazał to co w poprzednich meczach. Atletyzm, energia, scoring mind, dobra wizja gry, big cojones. 29 minut gry skończyło się dla niego 21 punktami, 3 zbiórkami, 6 asystami i 2 przechwytami. Po poprzednim słabym meczu na dystansie skupił się raczej na wbijaniu pod kosz i rzutach z półdystansu. 7/13 z gry.

Po stronie Dallas więcej minut grało 7 graczy. Ciężko napisać aby któryś z nich zawalił ten mecz. Siła ofensywy i mocni gracze na ławce Lakers to ciężka przeprawa dla rywali. W przeciwieństwie do skutecznego Smitha, Yogi Ferrell pudłował niemiłosiernie. 6/19 z gry. 15 punktów i 5 asyst to jego wynik w tym meczu. Pudłował również Dorian Finney-Smith. Może i trafił tylko 4 na 14 swoich prób jednak był bardzo pożyteczny w innych elementach. 13 punktów, 7 zbiórek, 4 asysty i 3 przechwyty. Kolejny solidny mecz Nicolasa Brussino i Brandona Ashleya. Z ławki 8 punktów i 8 zbiórek dał Jonathan Motley.

W Lakers już ciężko znaleźć synonimy, które opiszą jak świetnie gra w lecie Kyle Kuzma. Gdzieś w cieniu wszystkich obserwatorów skupionych na Lonzo Ballu były gracz Utah Utes robi miazgę z każdego kolejnego rywala. 24 punkty, 5 zbiórek i 2 asysty. 5/7 za trzy! 8/14 z gry. Chłopak jest świetny! W tym meczu Lakers dostali potężne wsparcie w ofensywie nie tylko od swoich dwóch liderów Balla i Kuzmy. Tradycyjnie kilkanaście punktów rzucił weteren ligi letniej Vander Blue. Wysoka wygrana i prowadzenie po I połowie to również duża zasługa Matta Thomasa, który do 20 punktów dorzucił 3 zbiórki oraz Ivicy Zubaca – 12 punktów i 7 zbiórek.

Loading Facebook Comments ...

Zostaw komentarz