Wojtek GrudzienWojtek Grudzien
14/07/2017

Las Vegas Summer League 2017! Wstajesz i Wiesz! Znamy 8 najlepszych ekip turnieju.

Przed wami podsumowanie II rundy z turniejem w ramach ligi letniej w Las Vegas.

New Orleans – San Antonio 81:86 

Pels od dwóch meczów to zupełnie inna drużyna niż na starcie rozgrywek w Las Vegas. Postawili się również solidnej ekipie Spurs. Było blisko jednak ostatecznie przez stratę Cooka w ostatnich sekundach to ekipa z Teksasu była górą i zagra dalej w ćwierćfinałach.

To nie był tak dobry mecz Cooka w ataku, jak do tej pory w Las Vegas. Próbował, jednak tylko 6 jego prób z 17 znalazło się w obręczy. W sumie dało mu to 16 punktów. Dodatkowo zebrał 2 piłki i rozdał 7 asyst. Kto wie, czy gdyby był tak gorący jak w poprzednich meczach, to jak wyglądał by wynik końcowy. Na swoim poziomie Cheick Diallo. 13 punktów i 13 zbiórek. Dobry mecz miał Axel Toupane i Keith Benson. Tradycyjnie równiez Jalen Jones.

Po stronie Spurs brylował nie kto inny, jak najlepszy strzelec ligi letniej Bryn Forbes. Wpasował się równo w swoją średnią ze wszystkich meczów w Las Vegas. Rzucił 29 punktów z 22 rzutów. Skuteczność też kulała. 15 punktów dorzucił jego zmiennik Derrick White, a 10 Oliver Hanlan. Słabszy mecz, w cieniu wyżej wymienionych miał Davis Bertans. Łotysz grał tylko 12 minut.

Spurs w 1/4 finału zagrają dzisiaj z Portland Trail Blazers.

Denver – Brooklyn 74:85

Denver ani razu nie prowadzili w tym meczu. Nawet przez chwilę. Nets od początku wyszli na prowadzenie i w miarę upływu minut powiększali je, lub trzymali bezpieczną różnicę.

Na wyróżnienie po stronie Nuggets zasługuje właściwie tylko dwóch graczy. Torrey Craig miał drugi dobry mecz w turnieju – 14 punktów, 5 zbiórek i 2 asysty. Tradycyjnie już najlepszy po stronie ekipy z Colorado był Malik Beasley. W tym meczu dobry na 20 punktów i 7 zbiórek. Przeciętny Monte Morris, fatalny przez wszystkie mecze Tyler Lydon, który jest jednym z największych rozczarowań ligi letniej wśród debiutantów.

W Nets również tradycyja z tego lata została zachowana. Tradycyjnie najlepsze po tej stronie było trio, które zapewniało wygrane w poprzednich meczach z Whiteheadem na czele. Były as Seton Hall rzucił 14 punktów, miał 3 zbiórki i 4 asysty. 13 dorzucił Spencer Dinwiddie a 10 Caris LeVert. Solidne 13 punktów i 4 zbiórki z ławki dał Milton Doyle.

Nets w 1/4 finału zagrają z Los Angeles Lakers.

Golden State – Boston 69:93

Cóż napisać o tym meczu. Już kilka godzin przed było wiadomo, że nie zagra elita Celtics z okresu letniego. Wolne dostali Tatum, Brown no i Abdel Nader. Mimo to wielokrotni mistrzowie NBA wygrali ten mecz w cuglach. Podobnie jak w przypadku Denver, Warriors nie prowadzili w tym meczu choćby sekundę. Wygrali czwartą kwartę 4 punktami, jednak wtedy było już wszystko rozstrzygnięte.

Dobry mecz grał w swojej lidze Patrick McCaw. 20 punktów, 2 zbiórki, 2 asysty i 3 przechwyty. 11 punktów i 3 trójki dorzucił Bryce Alford. To by było na tyle z pozytywów.

Celtics mimo wyraźnych osłabień pokazali głębię swojego składu na lato. Błyszczał Ante Zizić. 14 punktów i 10 zbiórek. Dostawał się na linię hurtowo i dominował pod koszami. Jabari Bird dostał swoje minuty i wykorzystał je na 17 punktów. Trafił 8 z 10 rzutów z gry. Wszystkim kierował Demetrius Jackson. Solidne 9/9 miał Oyeleje.

Celtics w 1/4 finału zagrają z Dallas Mavericks. Miejmy nadzieję, że już z Tatumem i spółką, która odpoczywała.

Miami – Los Angeles Clippers 91:84

Kendall Marshall was back! Clippers prowadzili, przez sporą cześć tego meczu. Końcówka należała jednak do osłabionych brakiem Bama Adebayo Heat. Swoje na 23 punkty i 8 zbiórek zrobił powracający Okaro White. 22 punkty, 2 zbiórki i 6 asyst dorzucił filigranowy Justin Robinson. 20 dodał Gian Clavell. W wygranej nie przeszkodziły Heat słabsze występy graczy, którzy w poprzednich meczach mocno dorzucali się do puli tj. Hammonsa, Saiza, Irvina czy przede wszystkim Zacha Auguste.

W Clippers cieszyłem oczy grą Kendalla Marshalla. Ten zawodnik za to co robił w barwach UNC zawsze będzie przeze mnie darzony sporą sympatią. W tym meczu robił swoje 10 punktów, 4 zbiórki i 4 asysty. 5/7 z gry. Znowu najlepsi byli jego koledzy z Tar Heels. Brice Johnson i Isaiah Hicks. Obaj grali solidnie ale bez fajerwerków. Ot, regularne występy w wykonaniu obu. W LAC brakowało gracza, szczególnie w końcówce, który pociągnąłby resztę. Brakowało znakomitego występu indywidualnego. Miami było do ogrania.

Heat w 1/4 finału zagrają z Memphis.

Phoenix – Memphis 98:102

Najlepszy, ofensywny mecz w wykonaniu obu ekip. Sporo ciekawych graczy po obu stronach, dla których ofensywa, to drugie imię. Memphis jak zwykle wytoczyły swoje największe argumenty w postaci Wade’a Balwina i Wayne Seldena. Selden zaliczył jeden z najlepszych indywidualnych występów nocy. 33 punkty. 10 na 17 z gry i 3 na 8 za trzy. Do tego 4 zbiórki, 2 asysty i przechwyt. Jak dla mnie po VanVleecie drugi występ nocy. Baldwin rzucił 21 punktów, zebrał 7 piłek i miał 2 asysty. Z ławki wspomógł ich Deyonta Davis na 16 punktów i 4 zbiórki.

Po stronie Suns tradycyjnie brylował ich najlepszy gracz w lidze letniej Mike James. W tym meczu dwoił się i troił aby dać ekipie z Arizony wygraną. W połowie 4 kwarty, głównie dzięki jego mierze Suns doskoczyli i nawet na chwilę wyszli na prowadzenie. 32 punkty, 5 zbiórek i 5 asyst. 11/16 z gry. Profesor. 20 punktów i 7 zbiórek oraz 5 asyst od Dragana Bendera, który z meczu na mecz wygląda coraz lepiej. 13/8 rzucił Josh Jackson. Suns byli świetną ekipą do oglądania. Trafili jednak na jeszcze lepszych Miśków.

Memphis w 1/4 finału zagrają z Miami Heat.

Sacramento – Dallas 76:83

Mecz, który elektryzował fanów NBA w Polsce. I nie tylko. Przeciwko sobie mieli stanąć dwaj gracze, którzy mogą być czołowymi debiutantami nadchodzącego sezonu. Dwaj czołowi rozgrywający młodego pokolenia w NBA. Krótko i na temat. DeAron Fox kontra Dennis Smith Junior. Rivalry popsuł nam coach Kings, który dał Foxowi tylko 7 minut w tym meczu. Smith grał dużo dłużej co odbiło się na wyniku meczu jak i indywidualnych osiągnięciach. W ciągu 27 minut jakie spędził na parkiecie miał 25 punktów, 7 zbiórek, 2 asysyt i 3 przechwyty. Solidne i stabilne 7/15 z gry i 4/8 za trzy. Dennis to póki co maszyna i buldożer, która zmiata swoich rywali. Oby zdrowie dopisało, bo ten chłopak może być przyszłością Dallas i jej motorem napędowym w odbudowie po odejściu Dirka, które coraz bliżej majaczy na horyzoncie. 15 punktów dorzucił Jonathan Motley. 9 punktów i 5 zbiórek miał Brandon Ashley.

W Sacramento wreszcie strzelecki popis dał Justin Jackson. Gwiazda NCAA Tournament z dwóch ostatnich lat rzucił 25 punktów, miał 4 zbiórki i 4 asysty. Sacramento prowadziło jednak tylko w pierwszej kwarcie. Dalej to odjazd Dallas.

Mavericks w kolejnej rundzie zagrają z Boston Celtics. Demetrius Jackson już nerwowo wierci się w hotelowym pokoju.

Portland – Toronto 91:85

Faworytem tego meczu wydawała się ekipa Toronto, która oparta jest w ogromnej mierze na graczach z G-League. Przez trzy kwarty mecz toczył się na styku. Dopiero 4 odsłona wygrana przez Blazers siedmioma punktami zdecydowała o końcowym wyniku.

Nick Johnson rzucił 17 punktów z ławki. Kolejny znakomity występ poza starting five miał Jarnell Stokes na 13 punktów i 5 zbiórek. Tradycyjne Swaniganowe 13 punktów i 11 zbiórek. 12 punktów Laymana i 11 RJ Huntera i niespodzianka stała się faktem.

A to wszystko mimo znakomitej postawy Freda VanVleeta. Były generał z Wichita State może dostać duże minuty w sezonie regularnym. Pracuje na to całe lato. 31 punktów, 6 zbiórek, 3 asysty i 2 przechwyty to jeden z najlepszych występów indywidualnych w całej II rundzie turnieju. A to wszystko w 30 minut na parkiecie. Masai Ujiri ma wobec tego chłopaka duże plany. Back up dla Kyle Lowry już chyba zaklepany. Skuteczny Jakob Poeltl. 4/5 z gry co dało mu w tym meczu 10 punktów i 6 zbiórek. Dobry Jordan Lloyd – 17 punktów. Zabrakło detali w czwartej kwarcie.

Portland w 1/4 finału zmierzy się z San Antonio Spurs.

Los Angeles Lakers – Cleveland 94:83

Drugie triple double z rzędu Lonzo Balla i kolejna porcja highlightów z jego udziałem krąży już po twitterze i innych mediach społecznościowych. Znowu nie był to dobry mecz w obronie w jego wykonaniu. Znowu nie imponował skutecznością. Eksponował jednak swoje atuty. Leadership na boisku, znakomita wizja gry i podania. Dało mu to 16 punktów, 10 zbiórek, 12 asyst i 5 przechwytów. Ale też tylko 30 procent z gry i 20 za trzy. Mimo to kręci znakomite cyferki. Jaki w nim drzemie potencjał. Znowu dobre minuty grał jego zmiennik czyli świeżo podpisany przez Jeziorowców Alex Caruso. Dobre występy Vandera Blue – 18 punktów, 4 zbiórki i asysty. 13 dorzucił Ivica Zubac a 20 świetny w lidze letniej Kyle Kuzma, który wygląda jak gracz pierwszej piątki regularnej ekipy Lakers w przyszłym sezonie.

Cavs nie pomogło 25 punktów od Kaya Feldera. Super strzelec z Oakland i jego pomocnicy nie dali rady Lakers.

Jeziorowcy zagrają w 1/4 finału z Brooklyn Nets.

Loading Facebook Comments ...

Komentarze