LeBron nie mierzy w konkretny rynek. James chce szansy na tytuł.

W offseason bardzo dużo mówiło się, że trwający sezon NBA może być tym ostatnim sezonem LeBrona Jamesa w barwach Cleveland Cavaliers. Donosy mówiły o złych relacjach LBJ’a z włodarzami klubu i o tym, że James szukał będzie otoczenia, które pozwoli mu zdobyć kolejne mistrzostwo NBA. Pisało o tym nieśmiało wiele źródeł, aż w końcu zdecydowany komunikat na ten temat popłynął z twittera Chrisa Sheridana, byłego dziennikarza ESPN Insider. Przypomnijmy ponadto, że Sheridan dwukrotnie „trafiał” jakie decyzje podejmie LeBron przy okazji swoich poprzednich wolnych agentur. Dlatego latem, gdy Chris ze 100% pewnością doniósł, że James w 2018 roku odejdzie z Cleveland, branżowe media zagotowały się.

W odpowiedzi na raporty Sheridana pojawiło się sporo wyjaśnień sytuacji w Cleveland oraz sporo zdecydowanych zaprzeczeń, w tym to od Joe Vardona z Cleveland.com:

To tylko podgrzało atmosferę, bo jak to zwykle bywa, donosy które szybko i agresywnie próbuje się dementować, zaczynają rosnąć niczym kula śniegowa. Do raportu o możliwym rozbracie Jamesa z Cavs zaczęto przyczepiać kolejne plotki, aż na wierzch wypłynęła informacja o tym, że lider Cleveland w wakacje 2018 roku ma zamiar przyłączyć się do Los Angeles Lakers. To oni wg raportów mają skorzystać najbardziej na niestabilnych relacjach Jamesa z Cavs i pozyskać w przyszłym roku gwiazdę na miarę swojej legendy. Te przewidywania poza tym uwiarygadniać mają dwa fakty. Pierwszym są przygotowania Lakers, którzy szykują budżet na dwa maksymalne kontrakty. Drugim jest zakupiony jakiś czas temu przez LeBrona dom w Kalifornii. To tam właśnie James spędza offseason i to o LA mówi jako o miejscu, w którym chciałby spędzić emeryturę (choć oficjalnie ma to związek z kontraktami jakie zawarł i kilkoma hollywoodzkim produkcjami, w których uczestniczy). Intrygujący był też głos legendarnego i cenionego w środowisku Petera Vecseya, który przyglądając się długo twitterowym raportom o przyszłych decyzjach Brona i zaprzeczeniom tych donosów, sam poinformował, że jego źródła również przekonane są przenosinach gwiazdy Cavs do LA.

Sprawa podgrzewana przez wiele wakacyjnych tygodni oczywiście z czasem cichła, a gdy ruszył sezon, problemy przyszłorocznej agentury zeszły naprawdę na daleki plan. Kibice NBA na starcie sezonu skupiają się na trwającej rywalizacji, a graczy nie pyta się jeszcze o ich przyszłe decyzje. Nie pyta się o to graczy, ale podobne pytania formułowane są wobec ich otoczenia. I takie właśnie padło w programie „Rich Eisen Show”, a pytanym był bliski przyjaciel Jamesa i jego partner biznesowy Maverick Carter. Ten mówi.

Nie wiem czy duży rynek ma jakiekolwiek znaczenie dla graczy. Lakers i Knicks są słabi. Knicks od bardzo długiego czasu, a Lakers stali się tacy od momentu kiedy zaczeliśmy obserwować schyłek Kobe’ego. Teraz możesz być gwiazdą z każdego miejsca na ziemi. Chodzi o to abyś wygrywał i dla niego [dla Jamesa] ma to największe znaczenie, na pewno.

Oczywiście nikt nie spodziewał się, że Maverick zdradzi plany LBJ’a, ale jednocześnie ten głos jasno definiuje cele super-gwiazdy. A James, podobnie jak przy okazji swoich poprzednich free agency, gdy będzie podejmował decyzje, odrzuci blask wielkich rynków i rozważy tylko te propozycje, które przyniosą mu z dużym prawdopodobieństwem kolejny tytuł. Tak przecież zrobił przed siedmioma laty, gdy wybierał Heat kuszony przez Knicks i w 2014 roku, kiedy wracał do Ohio.

Loading Facebook Comments ...

Zostaw komentarz

MOŻESZ BYĆ ZAINTERESOWANY

TOP 5 (17.12.18)
Newsroom
36 odsłon
36 odsłon

TOP 5 (17.12.18)

Marcin Uszyński - 18/12/2017