LICZBY NIE KŁAMIĄ: Czy LeBrona Jamesa powoli dopada zmęczenie sezonem?

Ten krótki tekst to errata do wczorajszego felietonu z cyklu „Zaspanym Okiem”, gdzie na tapetę wziąłem dramaty grudniowo-styczniowe w Cleveland. Rzuciło mi się bowiem w oczy to, jak LBJ bywa zmęczony w drugich połowach spotkań, co wcześniej nie miało miejsca. Ma to przełożenie na jego grę i na wyniki zespołu.

LeBron James zadebiutował w lidze 29 października 2003 roku mając niespełna 19 lat. Do chwili obecnej na parkietach ligi zawodowej rozegrał 42 tysiące 893 minuty w sezonie zasadniczym i 9 tysięcy 127 minut w playoffs i finałach NBA. Od 7 lat nieprzerwanie gra w lidze od jej startu aż po ostatni gwizdek meczu finałowego. W tym czasie, w przeciągu 15 sezonów opuścił jedynie 87 spotkań. Jego średnia minut w karierze to 38,8 i jak dotąd dwukrotnie przewodził lidze w tej kategorii. Lata jednak lecą, bo King James 30 grudnia skończył 33 lata.

Od początku rozgrywek 2017-18 lider Cleveland pokazał, że w tym roku nie zamierza rezygnować z walki o nagrodę MVP i chce wszystkim udowodnić, że ciągle jest numerem jeden w całej NBA. Co prawda jego notowania defensywne plasują go raczej na szarym końcu ligi, lecz jego wysokie koszykarskie IQ pozwala mu często ukrywać te mankamenty i zyskać kilka głębszych oddechów na iście królewskie rozgrywki po stronie ofensywnej. Przed dłuższy okres sezonu LBJ notował więc najlepsze cyferki w swojej karierze pod względem asyst, zbiórek, czy też skuteczności rzutów za trzy i z linii osobistych. Na tą chwilę jego linijka statystyczna z 44 spotkań sezonu to 27 punktów, 8 zbiórek, prawie 9 asyst i średnia minut nieco poniżej 37. Nie ma już jednak tych rekordowych dokonań na linii rzutów wolnych i zza łuku, a pamiętajmy, że patrzymy na całokształt.

Spójrzmy więc na notowania LeBrona Jamesa w trzech różnych aspektach. Najpierw na pierwsze 33 mecze sezonu, czyli do czasu ostatniej fatalnej serii porażek:

… potem na jego dokonania podczas rewelacyjnego runu 18-1

… i na koniec na ostatnie 11 spotkań, w których Cavs tylko 3 razy odnieśli zwycięstwo, wliczając w to wymęczony wczorajszy mecz z Orlando Magic:

Jest jedna bardzo ciekawa statystyka, która pokazuje, że Jamesowi pod koniec spotkań najwyraźniej brakuje paliwa w baku. W ostatnich 11 meczach, w drugich połowach LBJ notuje średnio 8,5 punktu (36% z gry – 18% zza łuku i 67% z osobistych) 3,5 zbiórki i 3 asysty. Jego wskaźnik +/- wynosi – 7,4.

LeBron James powiedział ostatnio, że chciałby zagrać we wszystkich 82 spotkaniach sezonu zasadniczego. Czy jest to możliwe przy jednoczesnym zachowaniu sił i energii na playoffs 2018? W końcu jak mawia stare dobrze wszystkim znane przysłowie w NBA: „Father Time is Undefeated”.

MOŻESZ BYĆ ZAINTERESOWANY

Loading Facebook Comments ...

Zostaw komentarz