NBA WSTAJESZ I WIESZ! D-Rose błyszczał w meczu z Blazers. Wall zdominował CP3. Zwycięska trójka Younga. 41 oczek LBJ’A to za mało. Dwie dogrywki w Memphis.

Portland Trail Blazers vs Chicago Bulls 106-115

Linijka meczu: Derrick Rose 31 punktów, 5 asyst

Stat meczu należałby się LaMarcusowi Aldridge’owi za jego 21 punktów z 12 rzutów w 1 kwarcie, a 35 oczek w całym meczu…

…ale to Derrick Rose zgarnia pulę i widnieje w linijce spotkania. D-Rose trafił minionej nocy 14 na 24 rzuty i zdaje się, że komfort gry, o którym mówi, to nie ściema. Tak wysoką poprzeczkę postawił mu Damian Lillard z season-high w postaci 35 punktów (18 w 4q) i aż 7 celnych rzutów za trzy! Świetny występ Lillarda i Aldridge’a nie wystarczył jednak na świetnie dysponowaną DRUŻYNĘ Bulls. Oprócz Róży bowiem pod nieobecność Joakima Noah (kostka) klasę pokazał Pau Gasol notując ósme z rzędu double-double w postaci 13 punktów i 10 zbiórek. Rookie Nikola Mirotić zdobył 15 punktów i dołożył 9 zbiórek, a Aaron Brooks 17 oczek. Chi City grali dokładnie i dzięki utrzymaniu koncentracji zaliczyli ledwie 8 strat i zdominowali Blazers na tablicach 47-37. Kluczem była jednak ławka Byków, której bilans w porównaniu do zmienników Portland to 40 oczek do 15.

https://www.youtube.com/watch?v=t0aHCIzZH10

Los Angeles Lakers
vs San Antonio Spurs 112-110

Linijka meczu: Gamme winner Nicka Younga

W tym meczu Lakers nie wyglądali jak zwaśniona drużyna, ale jak team, który jest w stanie nawiązać walkę z najlepszymi. Motivation speech Kobego przyniósł więc skutek, ale to raczej nie on był bohaterem tego spotkania. Czerwony jak cegła, rozgrzany jak piec był Nick Young, który nie tylko skończył mecz trafiając rzut dający zwycięstwo Jeziorowcom w dogrywce, ale spisywał się wyśmienicie przez całe spotkanie. Swaggy P rzucił z ławki 29 punktów, będąc przy tym 6-9 za trzy i wykorzystał wszystkie 5 prób z rzutów wolnych.

Kobe był dziś zaledwie 7 na 22 z gry, gromadząc w sumie 22 oczka, ale spośród 4 prób zza łuku trafił jedną tróję dającą odjazd 101-92 przy 1 minucie 59 sekundach na zegarze do końca.  Zbytnia nonszalancja Lejków pozwoliła jednak San Antonio odrobić tę stratę. Na 45 sekund przed końcem wędrujący z rąk do rąk Spalding trafił w ręce Danny’ego Greena (19 oczek). Ten będąc tej nocy 5-9 za trzy umieścił piłkę w koszu i mecz stanął na ostrzu noża 101-100 dla LA. Wiecie na pewno co było dalej. Piłkę do rąk bierze Kobe i pragnie pieczętować zwycięstwo samodzielnie…. chybił, piłkę zbierają Spurs i przenoszą grę na drugą stronę. Na 10 sekund przed końcem w rogu Manu(18 punktów, 4 asysty) kryty przez Bryanta mija go i penetrując obręcz zostaje faulowany podczas rzutu przez Jordana Hilla(14 punktów, 10 zbiórek). Z dwóch prób trafia jedną i na tablicy przy 6 sekundach do końca mamy remis i deja vu. Wznowienie z połowy rywala, piłka do rąk Mamby, niecelny rzut na zwycięstwo. Podobnego rzutu próbuje jeszcze Tim Duncan(19 pnktów, 18 zbiórek) mając do dyspozycji 1 sekundę, ale nie trafia nawet w obręcz. Mieliśmy dogrywkę, której bohaterem dzięki uprzejmości Kobego mógł być wspomniany wyżej Nick Young:

Los Angeles Clippers vs Washington Wizards 96-104

Linijka meczu: Bradley Beal 29 punktów, 4 asysty / Marcin Gortat 18 punktów, 2 zbiórki

To Wiz nadawali tempo temu spotkaniu od samego jego startu. Szybkość przejścia z defensywy do ofensywy była zabójcza i chyba można było mierzyć ją w machach. W pojedynku CP3-WALL górą też zawodnik Czarodziejów. John (10 punktów, 11 asyst) bronił przeciw Chrisowi twardo i widać było, że tę konfrontację potraktował bardzo poważnie (dwie świetne akcje obronne na zakozłowującym sie CP3 + bezpardonowy blok przy próbie layupu doprowadziły Chrisa do spazmów). Paul zderzył się więc ze ŚCIANĄ zaliczając aż 6 strat, rozdając tylko 6 asyst. Skończył na 19 oczkach. Punkty w tym czasie ciułał Bradley Beal, który ułożył linijkę meczu będąc 9-17 z gry, w tym 4-7 za trzy. Marcin zebrał tylko 2 razy (robili to Humphries- 8, Nene- 5 i Seraphin- 7), ale skrobnął 18 oczek i był drugim punktującym Waszyngtonu.

https://www.youtube.com/watch?v=8NfhsHgE0Fw

Clipps w 1q stracili Spencera Hawesa, a grający przez to więcej minut Blake Griffin trafił jedynie 6-13 i skończył na 14 oczkach przy zaledwie 2 zbiórkach.

Cleveland Cavaliers vs New Orleans Pelicans 114-119

Linijka meczu: LeBron James 41 punktów Tyreke Evans

Powyższe nie wystarczyło. Pelikany zwyciężyły spotkanie nawet mimo braku Anthony’ego Davisa, który opuścił spotkanie z powodu urazu klatki piersiowej. Nowy Orlean był bardzo skuteczny trafiając 56% swoich rzutów. Świetny był Tyreke Evans, który zmontował box cyferek w postaci 31 punktów z 24 rzutów i 10 asyst! WO! Nie gorszy był Ryan Anderson, który trafił -werbel- 8 trójek na 14 prób, a łącznie zgromadził 30 punktów! WOOO!

Wspomniałem, że nie wystarczyło 41 oczek Brona, ale przecież to nie jedyne wysokie punkty Cavs. Kyrie Irving zanotował 17 punktów, a 21 oczek dodał Kevin Love. LBJ swoimi pochwałami zagłaskał Dellavedovę na śmierć, bo ten dziś oddał 5 rzutów za trzy i żadnego nie trafił.

Charlotte Hornets vs Memphis Grizzlies 107-113 2OT

Linijka meczu: Zach Randolph 20 punktów, 11 zbiórek

Wyrównane spotkanie z dwiema dogrywkami, gdzie obie ekipy szły przez całe spotkanie łeb w łeb. Warto odpalić sobie to spotkanie na ILP lub poczekać na obszerny skrót w (nie)obiektywnym cyklu Nevila, który uniósł się honorem, i w związku z dramatycznymi porażkami swoich Hornets, nie odebrał grudniowej wypłaty. Odświeżajcie dziś zaspę w poszukiwaniu tego skrótu, bo Nevil ma kawał meczu do opisania. Były przecież 2 dogrywki, przed którymi najpierw przytrafił się szczęśliwy rzut Hendersona w regulaminowym czasie gry, oraz trója Vince’a Cartera ratująca mecz Grizzlies. Działo się.

https://www.youtube.com/watch?v=nlbMxx8pfHk

Orlando Magic vs Atlanta Hawks 81-87

Linijka meczu: Paul Millsap 22 oczka

Hawks są w sztosie wygrywając 9 spotkanie z rzędu i tylko Kyle Korver nie dał mi zarobić na sobotnie piwko trafiając tylko 2-4 rzutów za trzy. Eh! W każdym razie druga lokata w tabeli dziwi. Stawiałbyś przed sezonem?

Drużyna Mike’a Budenholzera to tacy mali Spurs. Nawet Adaś –nasz redakcyjny spec od analizy– przebąkiwał, że przyjrzy się im bliżej. Lata pracy u boku Popovicha(18 sezonów jako jego asystent) zrobiły swoje, bo piłka w ustawieniu Jastrzębi krąży jak po sznurku. To oczywiście ogólna refleksja, bo dziś nie było tak perfekcyjnie, mimo wysokiego przecież współczynnika asyst- dziś 24.

Grę Hawks prowadził Pau Millsap, który dziś zamknął swój box score na 22 oczkach, trafiając 3 trójki, dokładając 8 zbiórek i 2 asysty. Wspomógł go Jeff Teague, który zapisał 13 punktów, ale forsował rzuty zza łuku trafiajac zaledwie 1 na 7 prób. Swoje w postaci 17 punktów, ważnej trójki i 7 zbiórek dodał Al Horford. Mecz był wyrównany, ale nie był spotkaniem, które musisz obejrzeć w ramach nadrabiania nocnych zaległości.

W Magic liderował człowiek w masce aka V.Oladipo, który trafił zza łuku 3 na 3, a w ogóle będąc 8 na 12 z gry skończył na 21 punktach. Victora oskrzydlał Fournier, który rozdał 4 asysty i skrobnął 18 punktów. Debiutant Elfrid Payton, któremu uważnie przyglądam się oglądając Orlando dziś był 1-5…

New York Knicks vs Boston Celtics 101-95

Knickerbockers wygrali… ALE JAJA! Wygrali mimo absencji Imana Shumperta, który w drugiej kwarcie spotkania padł na parkiet jak rażony gromem. Jak się później okazało kontuzja to przemieszczenie barku i zapowiada się, że uraz ten wykluczy go z kolejnych spotkań Knicks. Grę gości prowadził więc Melo, który rzucił 22 punkty, 4 razy zebrał i 3 razy asystował. Linijka jest przyzwoita, ale myląca, bo zdarzały mu się pudła (był 9 na 20) i straty.  Wspomagał go STAT. Amar’e trafił 20 oczek z 16 rzutów, dokładając do tego 7 zbiórek.

Dla Celtów 28 oczek zgromadził Jeff Green, który trafił w tym meczu aż 4 trójki i zebrał 6 razy. Rajon Rondo skupił się na kreacji rozdając 10 asyst będąc dziś jedynie 1-3 z gry.

Oklahoma City Thunder vs Minnesota Timberwolves 111-92

Linijka meczu: Russ Russ Russssss Westbroook!

Thunder prowadzili Minną do przerwy 70-49, a cały mecz wygrali 111:92. Było łatwo i przyjemnie mimo, że był to dla OKC b-2-b. Liderował człowiek z linijki. West jest po powrocie swoistym człowiekiem demolką. Dziś rzucił 34 punkty z 19 rzutów miał 6 asyst, 6 zbiórek!

Kevin Durant też był w tym meczu… spokojnie! Jednak 16 punktów z 8 rzutów + 5 asyst i nieszczęsne 6 strat to nie jest szczyt jego możliwości. Z drugiej strony… nie musiał:

https://www.youtube.com/watch?v=_CD0JUSHC7Q

W Wilkach Andrew Wiggins rzucił dziś 18 punktów z 18 rzutów. Tyle samo wykręcił Shabazz Muhammad.

Philadelphia 76ers vs Brooklyn Nets 70-88

Parodia koszykówki. Nawet skrót nic z tego nie wycisnął.

Miami Heat vs Utah Jazz 100:95

Linijka meczu: Dwyane Wade 29 oczek

Obrona Jazz nie istnieje, atak również mocno kuleje. Nie bronisz- przegrywasz, nie trafiasz z czystych pozycji- nie wygrywasz. Mądrość roku. Mylące jest jednak w związku z tym 25 punktów i 8 zbiórek Enesa Kantera, oraz linijka Rudyego Gobert w postaci 9 punktów, 11 zbiórek, 5 bloków i 4 asyst.

W Heat Chris Bosh rzucił 22 punkty, miał 9 zbiórek i 2 bloki. Luol Deng zdobył 14 punktów, ale liderem był D-Wade z 29 punktami i 7 asystami.

https://www.youtube.com/watch?v=Z7Tl1xCjxgg

Indiana Pacers vs Toronto Raptors 94:106

Linijka meczu: Lou Williams 26 punktów, 3 asysty

Bez DeMara DeRozana, ale wciąż skuteczni. Toronto ogrywa Pacers i betonuje pozycję lidera konferencji. Lou Williams robi swój run do tytułu zmiennika roku i dziś kręci kolejną w tym sezonie linijkę meczu. Partnera znalazł w Jamesie Johnsonie, który miał 13 punktów i 2 bloki.

Raps kontrolowali spotkanie, sypnęli 10 razy zza łuku i udało im się 16 razy zaliczyć punkty drugiej szansy, co było niewątpliwą zasługą Jonasa Valanciunasa (10 punktów i 14 zbiórek).

Roy Hibbert… 6 punktów, 2 zbiórki, 2 bloki.

Detroit Pistons vs Phoenix Suns 105-103

Linijka meczu: Andre Drummond

Suns to frajerzy roku i po czwartej porażce z rzędu słyszą syreny oraz ujadanie psów gończych z Oklahoma City. Problem bogactwa na pozycji rozgrywającego okazuje się rzeczywistym kłopotem, a nie jedynie przebąkiwaniami Dragica i Thomasa.

Co prawda znowu grali nieźle, ale ponownie nastąpił w końcówce zgrzyt i przegrali. Na dodatek z Pistons. Shitttt…

Świetnie pod obręczą radził sobie Andre Drummond, który ułożył sobie box score na poziomie 23 punktów i 14 zbiórek.

Dla Słońc 18 punktów, 5 asyst zgromadził Goran Dragic, a 17 punktów z 13 rzutów i 8 zbiórek dodał Markieff Morris. Eric Bledsoe dał Phoenix 16 punktów. Piąty do brydża, którym jest Isaiah Thomas trafił tylko jedną z 6 prób za 3 i nie zaliczy tego starcia do udanych.

Gwoździa do trumny Słońc wbił w kluczowym momencie Kentavious Caldwell-Pope trafiając ważny rzut zza łuku.

Loading Facebook Comments ...

Zostaw komentarz

MOŻESZ BYĆ ZAINTERESOWANY

Powrót Omera Asika
Newsroom
46 odsłon
46 odsłon

Powrót Omera Asika

Dominik Kędzierawski - 23/11/2017