NCAA: Klasa 2017 – Obwodowi

NCAA wraca i startuje już za dwa tygodnie. Zanim wystartuje chcielibyśmy zaprezentować wam nowe twarze, które będą od tego sezonu występowały w NCAA. Na początek zawodnicy obwodowi z pozycji numer jeden i dwa. Za kilka dni skrzydłowi i podkoszowi. Wielu z tych graczy będzie rozważanych na wysokie pozycje Draftu 2018. Mamy nadzieje, że wspólnie zna mi będziecie śledzić ich drogę do NBA, która wiedzie przez NCAA.

#6 Trevon Duval – Duke Blue Devils / Point guard

Urodził się 3 sierpnia 1998 roku w jednej z dzielnic Nowego Jorku. Queens bo to właśnie tam przyszedł na świat mały Trevon. Pierwszy kontakt z piłką do koszykówki miał już w wieku 3 lat. Wyróżniał się na tle kolegów już od najmłodszych lat. W szkole średniej w Newark w stanie New Jersey po dwóch latach osiągnął taki poziom, że jej mury stały się dla niego za ciasne. Grając wspólnie z Isaiah Briscoe zdobyli mistrzostwo stanowe. Cały sezon zakończyli z bilansem 31-6 a Duval był gwiazdą tej ekipy.

Na trzeci rok obrał nowy kierunek. Opuścił St. Benedicts High School w rodzinnym mieście. Przeniósł się do stanu Texas aby grać w Advanced Prep International. Tam z kolei spotkał kolejnego gracza, którego mogliście już lepiej poznać przy okazji tegorocznego draftu. Mowa o Terrance Fergusonie – nowym nabytku Oklahoma City Thunder. Ponownie Duval był tam wiodącą postacią. Średnio w juniorskim sezonie w szkole średniej zdobywał 16 punktów i rozdawał 7 asyst. Na trzecim roku był królem ligi AAU. Wygrał ze swoją ekipą zarówno Under Armor Association Circuit jak i Nike Peach Jam będąc pierwszym takim graczem od powstania obu eventów. W tym okresie był już znany jako jeden z topowych prospektów w całych Stanach. Trzeci sezon w szkole średniej zwieńczył występem na Brooklynie w Under Armor Elite 24.

Ostatni rok w szkole średniej to kolejna zmiana otoczenia. Po byciu liderem w Nowym Jorku i Teksasie przyszedł czas na podbicie słonecznej Florydy. Ostatni rok HS spędził bowiem w Brandenton w IMG Academy. Kolejny poziom trudności zaliczył z pozytywnym skutkiem. Znowu był wiodącą postacią. Znowu jego średnie oscylowały na granicy 16 punktów i 7.5 asysty. Jego ekipa w 38 meczach sezonu przegrała tylko 2 razy. Znakomity sezon zakończył się dla niego występami w Jordan Brand Classic i Nike Hoop Summit. Rozpoczęły się również ostateczne przymiarki co do wyboru uczelni.

Ofert było bez liku. Niemal każda licząca się uczelnia próbowała przekonać go do gry dla siebie. Finałowa piątka wśród której rozważał wyglądała następująco: Seton Hall, Baylor, Kansas, Arizona i Duke. 15 maja tego roku wybrał grę dla Duke. Po roku bez nominalnego rozgrywającego i tułaczce na tej pozycji Graysona Allena, Franka Jacksona a nawet Luke Kennarda, Krzyżewski dostaje PG z prawdziwego zdarzenia. Kolesia, który będzie miał piłkę w rękach.

Plusy: To co rzuca się już przy pierwszym kontakcie z Duvalem to niesamowity atletyzm jaki posiada. Porównywany do tego jaki prezentowali na uczelni Derrick Rose czy Eric Bledsoe. Oby zdrowie miał lepsze niż wymieniona dwójka, która jednak bądź co bądź na uczelni była kozacka. Również sama gra mocno przypomina wymienioną dwójkę. Duval to rozgrywający z dużymi możliwościami w ataku. Budowa ciała to niemal kopia idealnego rozgrywającego w dzisiejszych czasach. 193 centymetry wzrostu, 86 kilogramów wagi i długie ramiona. To recepta na sukces w ataku i obronie na jego pozycji. W szkole średniej dzięki sporej przewadze nad rywalami dominował nad obręczami. Mocne wejścia pod kosz i wsady były jego wizytówką. Po przejściu poziom wyżej wcale nie musi się to zmienić. Oprócz efektownych wsadów jego operowanie pod obręczą to również techniczne wykończenia. Nie ma znaczenia z której strony parkietu. Dzięki swojej szybkości absorbuje uwagę obrońców co otwiera czyste pozycję dla kolegów z drużyny. Jego możliwości w defensywie są również intrygujące. Wszystko przez to jak dobrze porusza się na nogach. Zarówno w ataku jak i obronie. Duval mówił wielokrotnie, że chciałby być wszechstronnym graczem mogącym swobodnie grać na obu pozycjach obwodowych. Być przydatnym i plusowym graczem nie tylko po atakowanej ale również bronionej stronie parkietu. Wszystko zmierza w tym kierunku.

Minusy: Rzeczą, która wymaga największej poprawy w jego arsenale to jump shot. Mimo, że na przestrzeni lat wygląda on coraz lepiej to nie jest to jednak jeszcze ten poziom, który by go zadowalał. Szczególnie chodzi o podejmowanie decyzji rzutowych jak i samą skuteczność, która nie powala jak na czołowego rekruta całego rocznika. Poprawienie tego elementu z pewnością podniosło by jego grę na kolejny poziom i dało kolejny argument przeciwko lepszym obrońcom w I dywizji. Zarzut jaki stawiają mu portale zajmujące się rekrutacją to również odchodzenie od roli prawdziwego rozgrywającego na rzecz bycia „lead guardem”. Ostatni minus to obrona. Intensywność po bronionej stronie. Musi prezentować w niej takie samo zaangażowanie jak po atakowanej stronie.

#7 Colin Sexton – Alabama / Point guard

Rok młodszy od swojego największego rywala Duvala, Sexton to drugi najlepszy PG w tej klasie. Urodził się w stanie Georgia w mieście Marrieta 4 stycznia 1999 roku jako trzecie dziecko Darnella i Gia Sextonów. Pierwsze kontakty z piłką miał już jako trzyletnie dziecko. Od najmłodszych lat szlifował swoją grę w rodzinnym mieście. Przez dwa lata grał tam również w szkole średniej. Podobnie jak w przypadku Duvala w pewnym momencie jej mury stały się dla niego za ciasne. Z ekipą Hilgrove High School dotarł do półfinałów rozgrywek stanowych, notując średnio w całym sezonie ponad 30 punktów na mecz. W trzecim roku HS zdecydował się na transfer do Pebbelbrook High School w mieście Mableton również w stanie Georgia. W drugim i ostatnim roku gry dotarł z nimi do 1/4 rozgrywek stanowych a indywidualnie notował niesamowite średnie w sezonie: 32 punkty, 6.3 zbiórki, 2.7 przechwytu i 2.5 asysty na mecz.

Podobne średnie notował w czasie rozgrywek EYBL. W 12 z 16 spotkań rzucił wiecej niż 30 punktów. Świetne indywidualne wyniki zaowocowały zaproszeniami na mecze McDonald’s All American, Jordan Brand Classic. Był tam nie tylko czołową postacią w meczu. W meczu znanej sieci fast foodów wygrał również konkurs wsadów. Szalone były nie tylko jego wyniki na parkiecie, nutę szaleństwa można zobaczyć w jego stylu gry. Nieszablonowy musiał być również jego wybór uczelni.

Chętnych nie brakowało. Szybko zgłosiły się Villanova, Kansas i North Carolina. Sexton jednak nawet nie odwiedził tych kampusów. Jego finałowa piątka uczelni spośród których wybierał wyglądała intrygująco: Alabama, Arizona, Georgia Tech, Florida i Iowa State. Mocnym kandydatem od początku była Georgia Tech i pozostanie w rodzinnym stanie. Mocno rozważał również grę dla Arizony. Ostatecznie pozostał na południowym wschodzie USA. 10 listopada zeszłego roku poinformował opinię publiczną, że zagra w konferencji SEC w Alabamie.

Plusy: Jeden z najbardziej dynamicznych graczy swojego rocznika. To nie ulega żadnej wątpliwości. Uwielbia grę w transition. Świetnie czuje się w szybkim ataku. Nie kuleje również w transition defense. Wykorzystuje swoją szybkość i dobre panowanie nad piłką. Wykonuje mnóstwo penetracji w stronę kosza, dzięki czemu bardzo często dostaje się na linię rzutów osobistych. Ma rzut już tej chwili nie niezłym poziomie. I to w niemal wszystkich sektorach boiska. Tak jak wspomniałem wcześniej nie boi się agresywnych wejść pod kosz. Umie również celnie przymierzyć z półdystansu oraz zza linii rzutów za trzy. Jego gra opiera się na dominowaniu piłki. Wprost uwielbia kiedy jest w jego dłoniach i kiedy ma bezpośredni wpływ na grę. Dobrze czuje się we współpracy z wysokimi. Ładnie śmiga po zasłonach. W obronie jest agresywny a dzięki swojej szybkości wymusza sporo strat u rywali oraz przechwytuje sporo piłek. Jest aktywny na tablicach. Po bronionej stronie często sam uruchamia szybkie kontry. Bardzo lubi powalczyć na atakowanej desce i zdobywa sporo punktów po ponowieniach. W czasie meczów pokazowych a’la Nike Hoop Summit dał się poznać jako pozytywnie zakręcony świr o inklinacjach do zrobienia dobrego show. Oglądało się jego popisy z uśmiehcem na ustach.

Minusy: Przez to, że piłka przebywa w jego dłoniach dużo i często Sexton ma tendencje do popełniania sporej ilości strat. To w sumie nie dziwi, bo mamy do czynienia z zawodnikiem bardzo młodym. Gra na dużej intensywności w ataku w pewnych fragmentach meczów sprawia, że przytrafiają mu się minuty kiedy mocno zwalnia. Zwalnia również wtedy ruch piłki w drużynie. Przetrzymuje ją w swoich dłoniach zamiast puścić w ruch. Podobnie sytuacja wygląda w obronie. Daje z siebie dużo w ataku i czasami nie wystarcza sił na defense. Dostarcza wtedy rywalom kilka punktów. Czytanie gry w ofensywie będzie kluczem w jego rozwoju. Koszykówka to przecież nie tylko szybki atak i kontra.

#8 Gary Trent Junior – Duke/ Shooting guard

Urodził się 18 stycznia 1999 roku w Columbus w stanie Ohio. Ma trzech braci. Widać, że jego rodzice mają poczucie humoru bo jego rodzeństwo nazwali odpowiednio: Garyson, Grayson i Graydon. Jego ojciec Gary Senior również grał w koszykówkę. I to nie na byle jakim poziomie bo w NBA. Przez 9 lat kariery zagrał w Portland, Minnesocie, Toronto i Dallas. Pograł również w Europie. Konkretnie w Grecji i Włoszech. Młody Trent w szkole średniej reprezentował dwie drużyny. Przez rok grał w Apple Valley w Minnesocie. Pozostałe lata spędził w Kalifornii w Profilic Prep w Napie. Już od 2 roku, a na poważnie od trzeciego zaczął reprezentować młodzieżowe kadry USA. Niezłe występy na dwóch turniejach zwróciły na niego uwagę topowych uczelni oraz najlepszych meczów pokazowych dla największych talentów w USA. Wystąpił w Jordan Brand Classic oraz McDonald’s All American. I się zaczęło. Ponad 20 oficjalnych ofert. Ofert z najlepszych uczelni w kraju. Na końcu w finałowej piątce była sama wierchuszka. Michigan State, UCLA, Kentucky, Arizona i Duke. Najwięcej argumentów miały podobno te dwie ostatnie uczelnie. Ostatecznie wygrały argumenty i wizja Krzyżewskiego.

Plusy: Gary to jeden z najlepszych strzelców w ostatnich latach jacy zasilą NCAA. Potrafi punktować ze wszystkich stref parkietu. Ewoluuje również jego gra na piłce. Ciągle rozwija się również w takich aspektach jak zbiórki, wykańczanie akcji w podkoszowym tłoku. Ma niesamowity pierwszy krok, który w połączeniu z pracą dłoni daje mu mnóstwo możliwości w penetracjach. Może zarówno skończyć efektownym wsadem, ale nie zdziw się jak zrobi to w finezyjny sposób. W dwóch ostatnich latach szkoły średniej zaczął dodawać do swojego arsenału właśnie takie wykończenia akcji jak floatery i zaskakujące rzuty z półdystansu w transition. Najlepiej czuje się w grze bez piłki. Kiedy wychodzi po zasłonach, dostaje piłkę w sytuacjach catch and shoot. Jego rzut wygląda bardzo dobrze i stabilnie a release jest na poziomie Pendolino.

Minusy: Trent Junior ma potencjał aby być bardzo solidnym obrońcą na poziomie a NCAA a w przyszłości może również NBA. Przed nim jednak bardzo dużo pracy w tym aspekcie. Jego głównym problemem w Duke może być bardzo szeroka rotacja Krzyżewskiego. Trent ma tendencje do forsowania dużej ilości rzutów. W Blue Devils raczej nie będzie miał na to szans. Będąc jedną z największych gwiazd w szkole średniej bardzo ciekawi mnie jak poradzi sobie z ograniczoną rolą w rotacji napakowanej drużyny z Durham. W nowoczesnej koszykówce niewątpliwie musi również pracować nad swoją grą na piłce. Patrząc na to jak gra Klay Thompson ta umiejętność będzie niezbędna. Najlepszym przykładem gracza o jego parametrach w ostatnich latach, który zrobił postęp w tym aspekcie jest Luke Kennard.

#13 Loonie Walker – Miami(FL)/ Shooting guard

Urodził się 14 grudnia 1998 roku w Reading w stanie Pensylwania. Tam też spędził całą młodość i grał w koszykówkę aż do teraz. Reprezentował barwy Reading High School. Jego kariera w tym miejscu nie wyglądała od początku kolorowo. Pierwszy sezon to niewiele ponad 7 punktów w meczu i rola wchodzącego z ławki. Drugi sezon miał być przełomem. Jednak po dobrym starcie przyplątała się kontuzja, która zakończyła jego drugi sezon. Dopiero w trzecim i czwartym roku rozwinął skrzydła i pokazał, że jest prospektem na miarę czołowego programu w NCAA. W ostatnim sezonie pobił rekord punktowy swojej szkoły i po takiej ekspozycji mógł swobodnie wybierać swoje miejsce gry w lidze akademickiej.

Plusy: Jeden z najbardziej przemilczanych zawodników obwodu, którzy zasilą w tym roku NCAA. Walker to utalentowany two-way guard. To co od razu rzuca się w oczy to jego znakomite warunki fizyczne. Szczególnie wingspan na poziomie 6’10”. Oprócz świetnej postury jego głównymi atutami są szybkość, dobre dłonie, które pomagają mu nie tylko w pewnym chwytaniu piłki ale również w walce podkoszowej oraz kontrola ciała właśnie w tej strefie boiska. To co napędza jego grę to efektowne wejścia pod kosz, gdzie nie ma problemów z kończeniem akcji. Lubi dostawać piłkę na obwodzie i stamtąd atakować na swoje ulubione pozycje. Dzięki swojej sile fizycznej nie boi się kontaktów i dobrze czuje się w tłoku. Solidnie wygląda również jego rzut za trzy. Przy dobrym dniu potrafi karcić defensorów na wiele sposób. Co z jego obroną? Póki co nie ma rewelacji jednak jego warunki fizyczne stwarzają tutaj mnóstwo możliwości.

Minusy: To co wymaga znaczącej poprawy u Walkera to czytanie gry i podejmowanie decyzji. Jednak to dotyczy większości młodych graczy, którzy dominowali w szkole średniej. Jeśli poprawi te dwie rzeczy to będzie w stanie wejść na kolejny level w swojej grze. Obcnie opiera swój koszykarski świat na grze bez piłki. Musi dołożyć więcej gry z piłką w dłoniach. Nie być tylko agresywnym atakującym. Wtedy będziemy świadkami narodzin nowego kompletnego guarda, który spróbuje dostać się do bram finansowego raju w NBA. W jego przypadku zasadne jest również stwierdzenie więcej finezji, mniej siły. Do tej pory opierał swoją grę na wsadach przeciwko wątłym rywalom w HS. W NCAA spotka się z dużo mocniejszymi przeciwnikami. Jego gra musi zostać urozmaicona. Sama siła fizyczna może okazać się niewystarczająca.

#20 Jaylen Hands – UCLA/ Point guard

Ileż będzie szumu wokół tego zawodnika. Z jednej prostej przyczyny, ma zastąpić jako rozgrywający Lonzo Balla. Zawodnika, który przez swoją dobrą grę, oraz niewyparzoną gębę swojego ojca zrobił bardzo dużo szumu nie tylko w aglomeracji LA ale i całych Stanach. W sumie trwa to do dzisiaj. Jaylen to nie ten kaliber medialny, jednak poziomem gry możecie być pozytywnie zaskoczeni. Urodził się 12 lutego 1999 roku w San Diego. Całą młodość oraz okres nastoletni spędził właśnie w tym mieście na południu Kalifornii. Tam też grając w szkole średniej wyrobił sobie markę jednego z najlepszych PG w swoim roczniku. W sumie były to dwie szkoły. W Chula Vista jako freshmen w ciągu jednego roku zrobił furorę. Wygrał ligę, był najlepszym zawodnikiem etc. Na kolejne 3 lata wybrał mocniejszą szkołę. I tam był pierwszoplanową postacią, grając u boku DeAndre Aytona, czołowego centra tej klasy, o którym będzie w przyszłości, w ramach tej serii. Ich trenerem był z kolei ojciec T.J. Leafa, czyli obecnie gracza Indiana Pacers, a w poprzednim sezonie UCLA Bruins. Dziwi was, że Hands również wybrał kampus Bruins? Mnie nie. Od teraz będzie ich numero uno na rozegraniu a z Aaronem Holidayem mogą stworzyć elektryzujący duet obwodowy. Mocnymi graczami o jego commit były również Arizona oraz San Diego State.

Plusy: Hands w budowie ciała przypomina młodego, jeszcze nie tak wyżyłowanego jak obecnie Russella Westbrooka. Jest długi i wysoki. 193 centymetry wzrostu przy 90 kilogramach wagi. To doskonałe warunki dla PG w obecnej NBA. Swobodnie operuje obiema rękami. Zarówno przy kozłowaniu jak i podaniach. Nie sprawia mu to różnicy. Manewry w obie strony wykonuje z równie dużą swobodą. Ma dobrą wizję gry i dużo widzi na parkiecie. Dzięki grze z elitarnym podkoszowym jakim był w HS Ayton dużo umie na zasłonach. Nie potrzebuje jednak wysokiego aby przejść swojego obrońcę. Wszystko dzięki szybkości oraz dobrej pracy stóp, oraz niezłym pierwszym kroku. Niezły shooter, jednak jest tutaj sporo do upgrade’u. Dobrze czuje się zarówno w ataku pozycyjnym jak i w kontrze. Często penetruje pod kosz i wykorzystuje swój atletyzm do efektownego zakończenia akcji pod koszem. Wsady ale również finezyjne wykończenia? Proszę bardzo. Ma odpowiednie warunki aby rozwinąć swoją obronę do interesującego poziomu. Bardziej shooter niż podający jednak te proporcje w jego grze coraz bardziej się wyrównują.

Minusy: Porównałem Jaylena do młodego Westbrooka. Jeśli spojrzymy na jego atrybuty i sposób w jaki gra uważam to porównanie za jak najbardziej trafne. Nie idzie ono w parze z tym jak wyglądali fizycznie obaj gracze na poziomie NBA. Russell bije w tym aspekcie Handsa o klasę. Wzmocnienie fizyczne to pierwsza i najważniejsza kwestia nad jaką powinien pracować Jay. Chodzi zarówno o górne partie organizmu, ale również o nogi, które co tu dużo mówić, są po prostu jak dwa patyki. To bolączka każdego młodego gracza. Podobnie jak podejmowanie decyzji. Tutaj też jest sporo do poprawy. Zasięg rzutów to kolejna kwestia. Widać wyraźnie, że dużo lepiej czuje się na 4-5 metrze. Półdystans musi zmienić na linię trzech punktów. Bez tego przepadnie jako elitarny gracz w obecnej koszykówce. O obronie wspominałem już przy okazji plusów. Generalnie Jaylen cierpi na niedostatki, które dręczą niemal wszystkich młodych zawodników.

#21 Nickeil Alexander-Walker – Virginia Tech/ Shooting guard

Oh Canada! Nie ma wątpliwości, że koszykarze z kraju północnego sąsiada USA coraz większą ławą wchodzą nie tylko do NBA ale również NCAA. Alexander-Walker i Gilgeous-Alexander z Kentucky to kolejne tegoroczne nabytki ligi akademickiej z kraju klonowego liścia. Walker urodził się 2 września 1998 roku w największym mieście Kanady – Toronto. Do szkoły średniej uczęszczał w jednym z miast tej aglomeracji – Hamilton. Jako uczelnię w NCAA wybrał ciekawy program z ACC czyli Virginia Tech. Mógł przebierać w ofertach. Zarówno wśród mniejszych uniwersytetów jak i uznanych programów. Cincinnati, Maryland, Miami czy USC mocno go kusiły. On wybrał jednak rywalizację w najsilniejszej konferencji NCAA w ostatnich latach oraz opcję gracza numer jeden w drużynie na swojej pozycji. Ambitnie.

Plusy: Gdy widzisz po raz pierwszy tego chłopaka, na pierwszy rzut oka rzucają się jego długie ramiona. Mimo grubo ponad 190 centymetrów wzrostu ma on w sobie również zalążek gry jak point guard, przez co jest bardzo uniwersalnym zawodnikiem w rotacji. Skromność i praca w codziennym życiu oraz brak nastawienia na własne zdobycze czyni go idealnym materiałem do obróbki dla każdego trenera. Dużo widzi na parkiecie, nie jest samolubem. Chętnie angażuje do gry swoich partnerów. Jest też jednym z najlepiej rzucających zawodników w swojej klasie. Jak na swoje 19 lat z dużą regularności rzuca z dystansu. Długie ręce i dobre dłonie sprawiają, że w defensywie potrafi błyszczeć. Przynajmniej tak było do tej pory. Teraz musi to potwierdzić w wymagającej ACC.

Minusy: Generalnie to co wszyscy w jego wieku. Masa, masa i rzeźba. To co każdy nastolatek grający w koszykówkę nabiera z każdym rokiem gry i pracy treningowej. Aby jeszcze bardziej rozszerzyć swój wachlarz możliwości musi również podnieść swoje walory z piłką w rękach oraz wyeliminować straty, które jak każdemu młodemu zawodnikowi zdarzają mu się często. Dobry rzut z dystansu jest również wynikiem tego, że przez brak odpowiedniej ilości kilogramów rzadko penetruje w stronę obręczy i nie wytrzymuje w starciach z podkoszowymi.

#23 Trae Young – Oklahoma Sooners/ Point guard

Kolejny zawodnik, który ma w genach koszykówkę. Jego ojciec grał na poziomie NCAA w Texas Tech. Był za słaby na pozostanie w USA po uniwerku, jednak kontynuował karierę w Europie. Jego ojciec i matka od dzieciństwa są związani ze stanem Teksas. Tutaj się urodzili, uczyli, studiowali. Syn postanowił przenieść się na co najmniej rok na północ do Oklahomy. Wybrał grę dla Sooners mimo kilku ciekawych ofert. Na samym początku dostał ofertę od zespołu swojego ojca czyli Texas Tech. Był to jedyny kampus jaki oficjalnie odwiedził. Wydawał się zatem pierwszym wyborem Trae. W grę wchodziło Kentucky, Washington Huskies i zastąpienie Markelle’a Fultza czy Kansas i prowadzenie gry u Billa Selfa. Wybrał nieco przykurzony w ostatnim sezonie zespół Sooners i ma zamiar błyszczeć w słabszym zespole konferencji Big 12. To było zaskoczenie w świecie rekrutacji NCAAB.

Plusy: Young to zawodnik, który jest jednym z ciekawszych prospektów bez podziału na klasy w ostatnich latach. Jego długość, instynkt strzelecki i boiskowe IQ otwiera przed nim dużo furtek do rozwoju w uniwersalnego gracza obwodu. Nie ma co ukrywać, nastolatek pochodzący z Teksasu uwielbia zdobywać punkty i powinien być pierwszą opcją ofensywną Sooners w tym sezonie. Rzut Younga jest na dobry poziomie. Jumper wygląda ładnie wizualnie i co najważniejsze jest skuteczny. Oprócz ofensywnych możliwości i samodzielnego zdobywania punktów, ma również niezły przegląd pola i wizję gry. Tak jak jednak wspominałem wcześniej to głównie zdobywanie punktów jest w jego arsenale zagrań. Kiedy jednak widzi partnera na lepszej pozycji nie zawaha się podać. Punktuje na różne sposoby. O rzutach, jumperach wspominałem. Wykorzystuje swoją długość, aby wbijać się pod kosz. Ma ciekawy arsenał floaterów i nietypowych zagrań. Nie używa tego często bo nie dysponuje taką masą aby regularnie obijać się o wysokich pod koszem.

Minusy: Trae mimo wielu zalet, które będzie eksponował w NCAA, ma również wiele wad, które wyjdą szybciutko, gdyby chciał przenieść swoje talenty do NBA. Pierwszy i podstawowy zarzut to masa ciała. Jest po prostu chudy i tutaj nie ma co owijać w bawełnę. To nad czym musi pracować to również szybkość na parkiecie. Do tej pory nie wychodziło to tak bardzo na tle rywali w HS. W NCAA możemy zauważyć pierwsze problemy. Sporej uwagi wymaga również jego gra jako typowy rozgrywający. Gra na zasłonach, kreowanie pozycji partnerom itd. Mimo tych wad Trae ma ogromny sufit na rozwój.

Pozostali ciekawi gracze obwodowi z TOP30, których warto obserwować.

#22 John Petty – Alabama
Razem z Colinem Sextonem będą tworzyli jedno z najciekawszych duetów obwodowych w konferencji SEC. Najsilniejszymi argumentami w grze Johna o którego mocno starały się takie tuzy jak Kansas, Kentucky czy UConn są jego warunki fizyczne. Idealne aby występować jako nowoczesna wersja zawodnika combo. Super efektownie powinni wyglądać razem z Sextonem w transition. Jak na młody wiek ma już nieźle ułożony rzut. Jego jumper wygląda solidnie i wpada dość regularnie. Zapowiada się jako gracz, który będzie nie tylko maszynką do zdobywania punktów po szybkich akcjach ale w sposób różnorodny w różnych strefach parkietu.

#24 Quade Green – Kentucky
Lisek jest już w Sacramento, więc Calipari potrzebuje jego następcy. Będzie nim w nowym sezonie najpewniej Quade. Pochodzący z Pensylwanii gość, który razem z Hamidou Diallo będzie stanowił o sile obwodu. Wszystkie raporty na temat tego chłopaka mówią o sporej etyce pracy i przemianie jaką przeszedł w swojej grze. Kiedyś był typowym łowcą punktów. Zawodnikiem, który ponad wszystko stawiał swoje zdobycze punktowe. Na przestrzeni dwóch ostatnich lat w HS mocno postawił na rozszerzenie swojego wachlarza. W ostatnim sezonie był już prawdziwym dyrygentem w swojej szkolnej drużynie. Teraz to prawdziwe true PG + instynkt strzelecki postara się przenieść level wyżej do NCAA. Dużo się mówi o jego potencjale w defensywie. Ciekawy zawodnik.

#27 M.J. Walker – Florida State
Człowiek, który spróbuje wejść w buty przydatnego gracza, mogącego zastąpić znakomicie punktujący duet Dwayne Bacon/Jonathan Isaac. Jego rola będzie się sprowadzała do zastąpienia zdobyczy punktowych tego pierwszego. Trzeba przyznać, że budową swojego ciała bardzo przypomina Bacona. W liceum był określany mężczyzną wśród chłopców. Atletyzm, rama, długość to jego atuty. Uwielbia grę w kontakcie z przeciwnikiem i często go wymusza, bo wie, że ma przewagę kilogramów. Duży potencjał do gry po obu stronach parkietu. Mało gra na piłce. Swoją grę opiera głównie na bieganiu oraz sytuacjach catch and shoot. Nie jest takim scorerem jak Bacon. Dzięki warunkom fizycznym ma zadatki na dobrego defensora.

#28 Jalek Felton – North Carolina
Felton o ile się nie mylę był pierwszym graczem z klasy 2017, który zdeklarował się odnośnie wyboru uczelni. Już w 2014 roku zdecydował, że zagra dla Roya Williamsa. Jego deklaracja w końcu się zmaterializuje. Jalek to rzucający obrońca, który jednak przez niski wzrost jak na swoją pozycję będzie szedł raczej w kierunku rozgrywającego. Energetyczny w ataku, zarówno na piłce jak i bez niej. Dobra wizja gry i podania. Dobry rytm w ataku, dzięki któremu zdobywa sporo punktów. Idealny back up dla Joela Berry’ego. Będzie walczył o minuty z Seventhem Woodsem. Dzięki swojemu talentowi strzeleckiemu będzie mógł pograć na pozycji numer dwa, najsłabiej obsadzonej w tym sezonie w UNC.

#31 Matt Coleman – Texas

Mohammed Bamba to podkoszowy, który jednak sam nic nie wykreuje. Potrzebuje dobrego partnera na obwodzie, który mu w tym pomoże. Takim człowiekiem ma być właśnie Matt Coleman. Jeden z filarów Oak Hill Academy czyli jednej z najlepszych szkół średnich w USA. W tym lichym roczniku na pozycji numer jeden stoczono o niego w Juesej prawdziwą batalię. Ten wybrał jednak Texas i łysinę Shaki Smarta. Leworęczny zawodnik, który jest zawodnikiem w typie prawdziwego dyrygenta. Przy niedostatkach wzrostu należy szukać jego atutów w dobrej budowie ciała, długości ramion oraz szybkości. Ma również wypracowany spory arsenał sprytnych zagrań pod koszem. Jeśli chodzi o wizję gry jest to absolutna czołówka swojego rocznika. Dowódca na parkiecie, który pobudza zespół po obu jego stronach. Mój cichy typ na WOW sezon.

Na koniec pierwszego tekstu kilka pytań do Dominika Kędzierawskiego. Na pierwszy ogień kwestia rozgrywających.

1. Kto twoim zdaniem jest na dzień dzisiejszy najlepszych PG klasy 2017??

Dominik: Sytuacja analogiczna do zeszłorocznej klasy, gdzie najlepszym rozgrywającym jest combo guard. W tym roku najlepszym jest Colin Sexton. Pozycja ta jednak bardzo się zatarła, więc należy dodać, iż najlepszym rozgrywającym z kolei jest Trevon Duval.

2. Kto twoim zdaniem za rok od teraz ma szansę na największy skok w rankingu rozgrywających klasy 2017? 

Dominik: Blake Harris z Missouri. Czołowi PG, nie licząc Sextona, będą bardzo ograniczeni przez gwiazdozbiory obok siebie (za wyjątkiem Jaylena Handsa). Harris z kolei obok siebie będzie mieć krajową jedynkę, która jest stosunkowo niezłym zawodnikiem do gry dla rozgrywającego oraz zapewni Harrisowi ogromną ekspozycję. Mowa oczywiście o Michaelu Porterze Jr. Harris już teraz jest stosunkowo nisko notowany i zdecydowanie powinienem awansować. Ma do tego najlepsze możliwości ze wszystkich. I to jeden z niewielu niżej notowanych PG, którzy mogą zostać one and done. Jeśli nie Harris, to wspomniany Hands może okazać się czarnym koniem w wyścigu o miano top PG. Paul Scruggs też może po cichu namieszać, ale jestem w stanie postawić pieniądze, że zostanie w Xavier na dłużej.

3. Kto najbardziej zawiedzie wśród PG w tym roczniku? 

Dominik: UCLA powinni być jednym wielkim show Handsa. Najpewniej podtrzyma on wysokie tempo, które narzucał Lonzo, ale będzie grać więcej pod siebie. Jego gra ma w sobie trochę z De’Aarona Foxa, a zespół jaki dostaje obok siebie, będzie o wiele bardziej atletyczny od zeszłorocznych Bruins (Kris Wilkes). Nie jest to talent na miarę Lonzo Balla, bliżej mu do poziomu Edmonda Sumnera i Franka Jacksona, ale będzie interesujący do oglądania. Jeśli ktoś jest fanem Kyrie Irvinga, to Hands mu się bardzo spodoba – szybkość, świetny kozioł i niesamowite akrobacje pod koszem. Ale to combo guard z przeciętnym rozegraniem, więc Bruins już nie będą tak zachwycali płynnością w ofensywie. Ale dalej będą warci oglądania.

Green to jego zupełne przeciwieństwo. Od razu budzi moje skojarzenia z Tylerem Ulisem, z tym, że jest trochę wyższy. Generał parkietu, z niezłym rzutem i solidną obroną. Nie zastąpi Foxa, nie ma mowy. Ale będzie, tak jak Ulis, dowodził piekielnie zdolnym pod koszem zespołem. Siła Wildcats będzie leżała właśnie pośród wysokich i Kevina Knoxa, więc Green nawet nie będzie musiał próbować być Foxem. Wystarczy, żeby tak jak Ulis, był przedłużeniem coacha Calipariego na parkiet. Kentucky AD 2016 wracają.

4. Czy Hands i Green są w stanie z miejsca wskoczyć w buty poprzedników – Balla i Foxa w renomowanych programach czyli UCLA i Kentucky? Czy to talenty podobnego rozmiaru?

Dominik: Harris, ale o nim już było. Więc wybieram Tremonta Watersa z LSU. Tigers to pośmiewisko z ostatnich lat, któremu odrobinę jednak pomogło przechwycenie Bena Simmonsa i Antonio Blakeneya (który został pominięty w drafcie), i dzisiaj LSU jest w grze o pożądanych rekrutów. Zespół jednak wchodzi w nową erę, zatrudniając Willa Wade’a z VCU, który już pokazał, że potrafi co nie co dobrego zrobić ze swoimi obrońcami. Waters to zawodnik, który mając piłkę w ręku potrafi zrobić dosłownie wszystko, przez co będzie bardzo interesującym zawodnikiem do oglądania. Jeśli LSU będzie grać na poziomie, to nie widzę przeciwwskazań, żeby Waters szybował w górę rankingów.

5. Jak porównałbyś tegoroczny rocznik rozgrywających do poprzedniego w którym mieliśmy kilku eletryzujących PG, wybranych z wysokimi numerami w czerwcowym drafcie?

Dominik: To jest słabszy rocznik, i to znacznie. Ale cóż, zeszłoroczny, to był jeden z najlepszych roczników PG w historii. Z tegorocznego, myślę, że tylko Sexton i Duval byliby w stanie nawiązać równą walkę z zeszłorocznymi PG. Ale obaj, jeśli już, to ledwo co by się załapali do top 5 PG tamtej klasy, gdyż tak zdolna ona była. Ten rocznik jest bardzo przeciętny. Jest wspomniana dwójka, która jest stosunkowo łatwa do przewidzenia, a reszta równie dobrze może zaskoczyć, jak i porządnie zawieść. In plus za to są tacy zawodnicy jak właśnie Waters, czy Harris, którzy mogą znacznie polepszyć opinię o tym roczniku.

Teraz cztery interesujące kwestie odnośnie rzucających obrońców z rocznika 2017.

1. Tegoroczny rocznik SG jest wyjątkowo skromny w duży talent. Czy Gary Trent ma szansę odegrać większą rolę w napakowanej rotacji Duke obok Allena i Duvala?

Dominik: Szczerze? Nie. W ostatnich latach Duke gra bardzo krótką rotacją i choć Trent w niej będzie, tak nie otrzyma większej roli, o ile nie pojawią się kontuzje. Będzie w podobnej sytuacji jak Derryck Thornton oraz Frank Jackson.

2. Loonie Walker w Miami czy Nickeil Alexander-Walker w Virginia Tech? Który z nich jest lepsz

Dominik: Osobiście preferuję Alexandra-Walkera, który jest o wiele bardziej oszlifowany w swój grze. Jest bardzo wszechstronny i trudno w aspektach technicznych znaleźć coś, gdzie mu czegoś brakuje. Z tego powodu, oraz z tego, iż NAW będzie mieć więcej pola do popisu w barwach Hokies, aniżeli Walker w Miami. Oczywiście Loonie jest wyżej notowany, ale do Canes wrócili wszyscy najlepsi strzelcy, przez co Walker nie dostanie piłki na całe 40 minut gry. A bez piłki jest niewidzialny. To i wszechstronność NAW skłania mnie mu niemu.

3. Na co stać w tym sezonie obwodowy duet Alabamy – Sexton/Petty? Czy będą siłą w SEC?

Dominik: Jako duet będą. Kwestia tego, jak reszta zespołu będzie się prezentowała. SEC w tym sezonie wyjątkowo zamierza być mocne, z liczącymi się Mizzou oraz Texas A&M. Jeśli otrzymają trochę wsparcia, myślę, że półfinały konferencji są w ich zasięgu.

4. Który z niżej rozstawionych SG robi na tobie największe wrażenie i o którym z nich będzie najgłośniej w sezonie 2017/18.

Dominik: Najbardziej podobają mi się Jalek Felton. Widzę w nim świetnego prowadzącego, ale brakuje mu rzutu i atletyzmu. Wygląda naprawdę dobrze technicznie, a jego panowanie nad piłką jest bardzo przyjemne do oglądania. Swoje w defensywie również utrzyma. Mam nadzieję, że w UNC dostanie trochę szans gry już w pierwszym roku.

Poza nim, nie mogę się doczekać Mylesa Cale’a. Seton Hall to jeden z moich ulubionych zespołów na ten sezon. Angel Delgado znowu będzie dominował, a opcje wokół niego zostały tylko poszerzone. Jedną z nich będzie Cale, mający niewyczerpany arsenał w ofensywnie.

Na koniec wyróżnię Lindella Wiggintona. To jeden z najbardziej fizycznych SG tej klasy, ze świetną obroną i zaskakująco dobrą ofensywą. Ma dobry rzut, który potrafi sam sobie stworzyć w izolacji. Gdyby tylko był mniej egoistyczny i lepszy technicznie, byłby w top 20.

MOŻESZ BYĆ ZAINTERESOWANY

Loading Facebook Comments ...

Zostaw komentarz