NCAA: Raport po 3 tygodniach sezonu

Wojtek Grudzien
02/12/2017
13 Shares 1189 Odsłon 1 Komentarze

Sezon wystartował 10 listopada. Rozkręcił się na dobre. Większość ekip ma już za sobą kilka spotkań. Czas aby zebrać te pierwsze trzy tygodnie podsumować. Jak wiecie pierwsza część sezonu tzw. non conference to wstęp przed sezonem zasadniczym, który wystartuje wraz z nowym rokiem już na dobre. W tym okresie zespoły same ustalają sobie terminarz. Pierwsze tygodnie to również turniej w różnych częściach USA, a także w innych lokacjach – Bahamy Battle 4 Atlantis czy Hawaje.

http://images.performgroup.com/di/library/sporting_news/b8/5c/ncaa-tournament-court-logo-033015-getty-ftrjpg_fvmn4ecemzai1v655j40yvbko.jpg?t=1803068532

1) Najlepsze drużyny początku sezonu:

Duke Blue Devils 9-0

Na starcie sezonu, kiedy masz drużynę złożoną w dużej mierze z debiutantów na akademickich parkietach zawsze pojawia się dużo wątpliwości. Czy aby na pewno wszystko od razu zaskoczy, czy nowi gracze wskoczą na poziom wyżej. Wobec Duke wszystkie te znaki zapytania były chyba bez sensu. Krzyżewski gra w tym sezonie pierwszą piątką w 80 procentach złożoną z freshmenów. Jest to jednak grupa najwyższej jakości. Po raz kolejny Coach K zebrał śmietankę rekrutów i po tym co pokazali przez pierwsze trzy tygodnie rozwiali wszystkie wątpliwości.

Wygrali wszystkie mecze tego sezonu, na każdej pozycji mają świetnego zawodnika. Wreszcie jest rozgrywający z prawdziwego zdarzenia w postaci Trevona Duvala. Pod koszem nie ma dziury. Jest Marvin Bagley, Wendell Carter, mój cichy faworyt. Chłopak o bardzo szerokim spektrum umiejętności. Z ławki wchodzi Marques Bolden i Javin DeLaurier. Krzyżewski wyciągnął wnioski. Dozbroił mocno pozycje na których miał problemy w poprzednim sezonie czyli 1 i 5. Na pozostałych ma graczy, którzy na poziomie NCAA powinni spokojnie dawać to co dawał Kennard i Tatum. Gary Trent to świetny strzelec mogący grać w Duke na pozycjach 2/3. Obok Duvala na obwodzie jest doświadczony Grayson Allen. O ile utrzyma nerwy na wodzy to Krzyżewski ma samograj.

Kansas Jayhawks 6-0

Bill Self znowu ma pakę. Mimo odejścia takich asów jak Frank Mason III czy Josh Jackson Jayhawks ponownie stać nie tylko na zdominowanie konferencji Big 12, ale również całej ligi. Po trzech latach czekania wreszcie dużą rolę w drużynie dostał Ukrainiec Svieta Mikhaliuyk. Jest w tym momencie najlepszym strzelcem drużyny. Na obwodzie Kill Bill ma duet Devonte Graham (jeden z najlepszych asystujących ligi w tym momencie) oraz wielki ofensywny talent w postaci Malika Newmanna. Transfer z Mississippi State spalił się w swoim pierwszym sezonie, odczekał rok i w Kansas wygląda już dużo lepiej. Pod koszem Jest LaGerald Vick i Udoka Azuzbuike, który wraca po kontuzji. Pierwsza piątka jest bardzo silna. Na ławce nie ma zmienników. To największy ból głowy Selfa. W tym sezonie skorzystał tylko w większym wymiarze z 9 zawodników. To może być problem w marcu.

Do tej pory nie grali z poważnymi rywalami. Jedynie na starcie pokonali Kentucky. Już dzisiaj drugi poważny test i mecz z Syracuse. Póki co Kansas wygląda dobrze. Krótka ławka lub odpukać jakaś kontuzja może im zniweczyć cały sezon.

Texas A&M Aggies 7-0

Kentucky ma problem. W SEC wyrosło im dwóch poważnych rywali. Florida Gators oraz w mojej opinii przede wszystkim właśnie Aggies. Obie drużyny w odróżnieniu od Wildcats nie są zbieraniną freshmenów. To doświadczone drużyny, mieszanka rutyny na akademickich parkietach. W tym sezonie pokonali już West Virginia i USC. Na swoim rozkładzie mają również Oklahoma State. Za kilka dni grają z Arizoną i są w tym meczu faworytem. Wiele ekip ma podobny bilans, jednak terminarz A&M był wyjątkowo wymagający stąd to wyróżnienie.

Kto jest sprawcą tej dobrej gry. Aggies mają 5 graczy na których patrzy się z przyjemnością. Najlepiej gra duet DJ Hogg i Tyler Davis.

Najgłośniej będzie pewnie po sezonie o Robercie Williamsie. Chłopak to jeden z kandydatów do TOP10 draftu 2018.

Villanova Wildcats 7-0

Powiem krótko tutaj bo więcej będzie o nich nieco niżej. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony Novą. Stracili swoich liderów, znaleźli nowych i znowu są w TOP10 ligi. Więcej szczegółów niżej.

2) Pozytywne zaskoczenia początku sezonu:

TCU Horned Frogs

Czarny koń konferencji Big 12. Już w poprzednim sezonie byli interesującą ekipą. Teraz wydaje się, że mogą namieszać w górnej części tabeli. Silna pierwsza piątka z albinosem Jaylenem Fischerem i Vladimirem Brodzianskym oraz ciekawi zmiennicy. Póki co mają najlepszy bilans w Big 12. Prawdziwe testy dopiero przed nimi. Trzeba ich jednak pochwalić.

Georgetown Hoyas

Patrick Ewing udanie rozpoczął swoją karierę head coacha. Wiele lat starał się o szansę w NBA. Znalazł jednak posadę w NCAA. Hoyas są zewsząd chwaleni za swój start w sezonie. Szczególnie widać, że były wybitny center dobrze wpłynął na grę swoich podkoszowych. Jessie Govan ma obecnie swój najlepszy okres w karierze i notuje średnio prawie 19 punktów w meczu i dodaje do tego ponad 11 zbiórek. Wszystko na ponad 60 procentowej skuteczności. Nie dotyczy to tylko ich lidera. Hoyas mają ciekawy trzon drużyny i co najmniej czterech graczy na których można budować podwaliny pod dobry sezon.

Przed Ewingiem wciąż mnóstwo pracy aby odbudować ten zasłużony program. Początek jest jednak obiecujący. G-Town raczej nie włączą się do walki o czołowe miejsca w Big East, bo konkurencja jest ogromna, jednak w turnieju mogą być pozytywną niespodzianką.

Valparaiso/Nevada

Dwie drużyny z mniej znanych konferencji, które świetnie rozpoczęły ten sezon. Jeśli mówimy o Valpo to ich dopiero czeka prawdziwa weryfikacja i ciężko powiedzieć, czy ich bilans 8-0 na starcie sezonu nie jest napompowany przez mecze ze słabszymi rywalami.

Podobnej rzeczy nie można powiedzieć o byłej ekipie Olka Czyża, czyli Nevada Wolfpack. Wygrali pierwsze siedem meczów sezonu. Na rozkładzie mają już solidne i uznane programy. Rhode Island, Davidson, Hawaii czy Illinois State. Jak mawiał klasyk: to nie są leszcze Stefan!

Pozostałe wyróżnienia:

Michigan State Spartans – faworyci sezonu, obok Duke najmocniejsza kadrowo ekipa w lidze. Mają świetnego Milesa Bridgesa, kandydata do TOP5 draftu.

Wichita State – Wracają niezmienioną piątką i debiutują w konferencji American. Czarny koń sezonu!

Cincinnati – druga ekipa z American Conference, która jest czarnym koniec sezonu i póki co gra rewelacyjnie.

Virginia – liderzy odchodzą a oni wciąż grają najlepszą defensywę w lidze i są niepokonani. Sprawią problemy silnym ekipom w ACC.

Ze słabszych teoretycznie ekip świetnie wystartowały: Arizona State i Texas Tech.

3) Negatywne zaskoczenia początku sezonu:

Arizona Wildcats

Jak pomyślisz o zespołach, które zawiodły na początku sezonu to jednoznacznie na myśl od razu przychodzi Arizona. Gładko wygrali pierwsze trzy mecze. Błyszczał Alonzo Trier i DeAndre Ayton. Później pojechali na Karaiby na turniej Battle 4 Atlantis i przegrali tam wszystkie mecze odpowiednio z: NC State, SMU i Purdue. Grają na dwóch wysokich pod koszem. Mają problemy z niżej ustawionymi drużynami. Jeszcze 2 tygodnie temu byli typowani jako 2 ekipa ligi. Teraz wypadli poza zestawienie TOP25. Muszą od nowa budować swoją pozycje. Na papierze wciąż są jedną z najsilniejszych ekip. Mają dwóch świetnych liderów. Wszystko przed nimi, jednak sygnał alarmowy dla Seana Millera zapalił się bardzo szybko.

4) Najlepsi gracze początku sezonu:

Marvin Bagley III – 22.3PPG, 11.1RPG, 1.6APG, 0.8SPG, 0.8BPG, 59FG%.

Ten sezon to miała być rywalizacja na wysokim poziomie. Marvin Bagley pod nieobecność Michaela Portera, który opuści pewnie cały sezon staje się na tą chwilę kandydatem numer jeden do pierwszego wyboru w drafcie. Marvin notuje fantastyczny początek sezonu w ofensywie. Wiele było pytań, czy jest gotowy do gry w NCAA. Jak wiadomo przyszedł do niej rok wcześniej po reklasyfikacji. Wziął szturmem ligę. Błyszczał nie tylko w meczach ze słabszymi rywalami, ale przede wszystkim w tych hitowych starciach z Michigan State czy Texas Longhorns.

Na tą chwilę jest zdecydowanie najlepszym zawodnikiem Krzyżewskiego w tym sezonie. Go to guyem pod obręczami. Na poziomie NCAA robi wszystko w ofensywie. Pod obręczami jest nie do zatrzymania. Zdobywa punkty niemal w każdy możliwy sposób. Zarówno pod samą obręczą, jak również rzutami z 3 czy 4-5 metrów. Widać również zalążki do podniesienia na solidny poziom rzutu za trzy. Niesamowicie pewny siebie.

Obrona to póki co koszykarska materia, która nie występuje u niego w stopniu jaki sprawiałby, że mielibyśmy zawodnika gotowego do NBA. Patrząc jednak na postępy jakie robił w wielu aspektach w poprzednim sezonie Jayson Tatum, jak rósł wraz z kolejnymi meczami w mega silnej ACC, to jestem spokojny o rozwój mankamentów również u Bagleya.

Trae Young – 28.8PPG, 3.7RPG, 8.8APG, 2.3SPG, 49FG%, 41.8 3PT%.

Patrząc na suche statystyki tego chłopaka można stwierdzić, że wziął szturmem NCAA. Tylko kilka spotkań wystarczyło, aby wśród ekspertów w USA zaczęły się pojawiać obok siebie nazwisko Curry i Young. To oczywiście porównanie na wyrost i bardzo mała próba, jednak ich liczby wyglądają bardzo podobnie. Oklahoma Sooners długo nie musiała czekać na kolejną gwiazdę na swoim kampusie, dodatkowo zawodnik gra u siebie w domu. Young kontynuując grę na podobnym lub nieco niższym poziomie(nie oszukujmy się raczej nie utrzyma przez cały sezon podobnego poziomu) ma ogromną szansę aby znacząco podnieść swoją pozycję w drafcie. Wszystko przez niedostatek graczy obwodowych na dobrym poziomie. Oprócz Trevona Duvala i Colina Sextona nie ma raczej zawodników z pozycji numer jeden, którzy mogą wbić się do loterii.

Chłopak w pierwszych meczach pokazał, że ma duży wachlarz możliwości. Sprawdza się zarówno jak shooter i to sprawdza znakomicie oraz jako prowadzący grę true PG. Dobre panowanie nad piłką, gra zarówno na obwodzie jak i penetracje w stronę obręczy. Jestem zachwycony. Sami popatrzcie jak mieszał w swoim najlepszym do tej pory meczu z Oregon Ducks.

Trae Young jest obecnie drugim strzelcem całej NCAA a jak wiadomo nie jest do domena graczy z silnych programów. Oklahoma znowu ma gwiazdę. Nikt już nie płacze w Norman po Buddy Hieldzie. Mają miejscową gwiazdę, trzymam kciuki za tego chłopaka.

Colin Sexton – 24.4PPG, 4.0RPG, 4.2APG, 1.5SPG, 50%FG, 48%3PT.

Kolejny fenomenalny debiutant w NCAA. Colin Sexton to prawdziwy lider i gość, którego ogląda się z ogromną przyjemnością. W tym momencie najlepszy rozgrywający do draftu 2018. Trevon Duval przez zatrzęsienie gwiazd w Duke nie ma takiej ekspozycji. Sexton robi wszystko na parkiecie. Rzuca na świetnej skuteczności, już jest bardzo okej obrońcą. Ja osobiście uwielbiam to jego szaleństwo na parkiecie. Pozytywne szaleństwo, bo jest bardzo dojrzałym graczem już w swoich pierwszych meczach w NCAA.

To również mecz jego drużyny z Minnesotą jest póki co chyba najbardziej szalonym meczem w tym sezonie. Cała ławka Bamy została wyrzucona w drugiej połowie za wkroczenie na parkiet. Jeden zawodnik wyleciał za faule a John Petty zszedł z kontuzją. Alabama kończyła mecz z Sotą w trójkę na parkiecie a Sexton był bliski wygrania tego meczu w pojedynkę! Nie mówimy tutaj o jakimś krótkim okresie czasu. Alabama grała w 3 osoby prawie 10 minut a Colin trzymał wynik sam! Zobaczcie sami.

Allonzo Trier – 23.1PPG, 3.3RPG, 2.7APG, 58%FG, 43%3PT.

Trier czyli najlepszy zawodnik pierwszych 10 dni obecnego sezonu. Arizona miażdżyła rywali a Alonzo był królem. Tą sielankę przerwała zupełnie nieudana podróż na Karaiby na turniej Battle 4 Atlantis gdzie Zona przegrała trzy mecze.

Trier mimo to trzyma świetny poziom w tym sezonie i wspólnie z DeAndre Aytonem jest liderem Wildcats w tym sezonie. To już jego trzeci sezon w NCAA. Zasiedział się w lidze, bo miała być to jednosezonowa przygoda. Miał być gwiazdą tego sezonu i póki co nią jest. Arizona musi jednak od nowa budować swoją pozycję w lidze. Coś się zacięło w ekipie Seana Millera po znakomitym starcie.

Trier to strzelec, który widzi jednak sporo na parkiecie. Jego dobra gra będzie niezbędna aby zachować prymat w konferencji Pacific-12.

Jevon Carter – 19.0PPG, 4.8RPG, 5.5APG, 4.5SPG, 44.6%FG, 40%3PT.

Kolejny doświadczony gracz i opoka West Virginia. Bez niego ta drużyna traci ogromnie dużo w ofensywie. Jevon gra ostatni sezon w NCAA. Wygląda jakby za chwilę miał skończyć 40 lat ale gra, aż miło popatrzeć.

Chłopak ma wszystko na poziomie NCAA. Atak, obronę, leadership! Każda akcja zaczyna się i bardzo często kończy na nim. West Virginia jest 7-1 w tym sezonie a gra przecież bez swojego drugiego najlepszego gracza Esy Ahmada, który jest zawieszony na pierwszą połowę sezonu za problemy z nauką.

W marcu WVU znowu będą pressować i zabijać swoich rywali obroną a Carter będzie na pierwszym froncie tej obrony.

Jalen Brunson 18.4PPG, 3.1RPG, 4.3APG, 1.1SPG, 65%FG, 52%3PT.

Mikal Bridges – 17.9PPG, 5.9RPG, 1.9APG, 2.6SPG, 1.4BPG, 57%FG, 48%3PT.

Historia lubi się powtarzać. Podobnie było dwa lata temu. Wtedy z pozycji przydatnych zadaniowców do roli gwiazd drużyny wskoczyli Josh Hart i Kris Jenkins. Wszyscy pamiętamy jak to się skończyło. Villanova zdobyła mistrzostwo NCAA po kapitalnym meczu finałowym z North Caroliną.

W tym sezonie jest tak samo. Do tej pory zarówno Bridges jak i Brunson byli na drugim planie w rotacji Jaya Wrighta. Dwaj wyżej wspomniani liderzy opuścili zespół jednak nie straciła na tym drużyna.

Powiem szczerze, że byłem sceptyczny co do Brunsona. Bridges miał mieć łatwiejsze wejście w buty lidera. Obaj grają znakomicie. Villanova znowu jest faworytem konferencji Big East. Oprócz tej dwójki jest jeszcze spore wsparcie od pozostałych graczy. Jestem pozytywnie zaskoczony.

TOP 25 – stan na poniedziałek 27.11

1.Duke
2. Kansas
3. Michigan State
4. Villanova
5. Notre Dame
6. Florida
7. Kentucky
8. Wichita State
9. Texas A&M
10. Miami(FL)
11. Cincinnati
12. Minnesota
13. North Carolina
14. USC
15. Gonzaga
16. Baylor
17. Louisville
18. Virginia
19. West Virginia
20. Arizona State
21. Xavier
22. Texas Tech
23. TCU
24. Alabama
25. Creighton

Polacy

Maciej Bender (West Virginia)

Średnio w tym sezonie: 13.9 minuty, 1.4 punktu, 3.3 zbiórki, 0.4 asysty i 0.5  bloku. Skuteczność z gry: 26,7%.

To jest już 5 sezon Macieja w USA. Najpierw 3 lata grał pod okiem Pawła Mrozika w szkole średniej Mountain Mission High School, a od poprzedniego sezonu jest zawodnikiem WVU. Pierwszy sezon był nauką dla tego zawodnika. Drugi to podobna rola jednak już z dwukrotną liczbą minut. W pierwszej otrzymywał ich siedem. Teraz po 8 meczach sezonu jest to niespełna 14 minut.

http://wvusports.com/images/2017/7/27/bender_maciej.jpg

Maciej otrzymuje swoje szanse jednak póki co nie wykorzystuje swoich okazji w ofensywie. Widać poprawę gry w obronie oraz na tablicach. Zauważalne jest dodanie masy mięsniowej. Jak wiadomo Bob Huggins korzysta w dużym wymiarze z juniorów i seniorów. Najlepsze dla Macieja powinno nadejść w kolejnym sezonie.

Jakub Nizioł (Cal Poly)

Średnio w tym sezonie: 17.7 minuty, 7.3 punktu, 3 zbiórki, 1.6 asysty, 0.4 przechwytów, 0.3 bloków. Skuteczność z gry: 42,1 %, za trzy: 37%.

Kuba to najjaśniejsza polska postać początku sezonu. Postęp w każdym aspekcie gry w porównaniu do poprzedniego sezonu. Już po 7 meczach Nizioł ma niemal połowę minut jakie spędził na parkiecie w poprzednim sezonie.

https://v.wpimg.pl/NTgzMy5qJz1ITHVJTV49MhAKYw5FEio6SQohVkYWEScXHy4QVB06MQYJKAtqGWFhXxt7SQUSK2QDTCxPAy58YFZNeEEGQmA-Fx0=

Najlepszy występ zanotował przeciwko Charleston kiedy rzucił 15 punktów, miał 4 zbiórki i 3 asysty. Wszystkie swoje punkty zdobył zza łuki i był tam 100 procentowo skuteczny – 5/5. Oby tak dalej!

Jakub Mijakowski (Pennsylvania)

Zabrzmi to trochę ironicznie ale również Jakub Mijakowski zrobił postęp. Gra w Penn już drugi sezon jednak w pierwszym nie zdobył nawet punktów. Gra rzadko, do tej pory na 9  spotkań zagrał w dwóch. Na parkiecie przebywał w sumie 19 minut. Rzucił w tym czasie 8 punktów, zebrał 6 piłek. Oddał 8 rzutów, trafił 3.

http://oi67.tinypic.com/24qocr9.jpg

Ciężko będzie mu o minuty w Ivy League. Nie zdecydował się jednak na transfer i pozostał w Quakers.

Patryk Szpir (Chicago State)

Polonus, urodzony w Chicago. Jego rodzice to jednak Polacy, więc od jakiegoś czasu bierzemy go pod uwagę. Sam Patryk również mówi po polsku. Podobnie jak w przypadku wyżej wymienionych graczy to jego drugi rok w Chicago State. Niestety jest to rok regresu. Gra mniej niż w poprzednim sezonie i wszystkie jego osiągnięcia są słabsze. Po 10 meczach obecnego sezonu i trudnym terminarzu jego ekipa legitymuje się bilansem 2-8 a Patryk notuje: 2.4 punktu, 1.4 zbiórki oraz 0.3 asysty w każdym meczu. Gra po 9 minut na skuteczności 40 procent. Dodam również, że gra na pozycji numer cztery.

Dominik Olejniczak (Ole Miss)

Rok musieliśmy czekać na Dominika na parkiecie w lidze. Po transferze z Drake musiał odbyć rok regulaminowej pauzy. Teraz jest dostępny dla Rebels na trzy kolejne sezony, wliczając w to obecny. Po dwóch latach mamy znowu rodaka w drużynie Ole Miss. Tomasz Gielo spędził tu przecież ostatni sezon.

Dominik zaczynał ten sezon jako gracz pierwszej piątki na pozycji centra. Mierzy 7 stóp i pochodzi z Torunia. W ostatnich dwóch meczach wchodził już jednak z ławki. Ole Miss spisuje się przeciętnie i nasz rodak póki co nie zabłysnął w żadnym ze spotkań. Będzie miał jednak okazję rywalizacji w silnej konferencji SEC, z takimi rywalami jak Kentucky, Florida czy Texas A&M. To może przynieść sporo korzyści na następne sezony w NCAA.

https://i.ytimg.com/vi/Zz88BNCMy1g/maxresdefault.jpg

Póki co Rebels po 6 meczach mają bilans 4-2 a Olejniczak gra po niespełna 15 minut w meczu. Rzuca 2.8 punktu, zbiera 2 piłki i ma 0.8 asysty. Rzuca na skuteczności 47 procent. W przypadku Dominika liczę, że się rozkręci w czasie trwania sezonu. Ma bardzo duże możliwości.

MOŻESZ BYĆ ZAINTERESOWANY

Loading Facebook Comments ...

Komentarz

  1. Pingback: Weekend w NBA: Dziś Drummond vs. Embiid. Spurs z Thunder w niedzielę. | Zaspany.com

Zostaw komentarz