NCAA Tournament 2018 rusza już dzisiaj!

Rozgrywki w koszykarskiej NCAA wchodzą w ostatnią fazę. Przez najbliższe 3 tygodnie 68 zespołów stanie do walki o tytuł najlepszej akademickiej ekipy sezonu 2017/18. Za nami sezon zasadniczy i turnieje konferencji. Zbierzmy w przysłowiową kupę wszystko to co wydarzyło się od stycznia do ostatniego weekendu. Później postaram się przybliżyć najważniejsze elementy odnośnie tegorocznego turnieju.

MarchMadness_2017_spotlight.jpg

Sezon zasadniczy w konferencji Big Ten wystartował już na początku grudnia. W pozostałych konferencjach na przełomie roku. Od stycznia rozpoczęła się walka o jak najlepsze rozstawienie przed turniejami konferencji. Te z kolei dawały rozstawienie w samym turnieju i lepszą pozycję wyjściową do atakowania wygranej. Każdy zwycięzca turnieju w swojej konferencji otrzymywał automatyczną możliwość startu w NCAA Tournament. Pozostałe drużyny dobrała komisja. Tyle tytułem technicznego wstępu, dla tych, którzy może tego nie wiedzieli.

ACC czyli dominacja Virginii!

RS

Popularni Cavaliers zdominowali rozgrywki sezonu regularnego i samego turnieju w najsilniejszej konferencji ostatnich lat. Może inaczej, konferencji, która dostarcza od kilku lat najwięcej uczestników Big Dance. Przegrali tylko jedno spotkanie. Pechowo, po dogrywce, z Virginia Tech. Byli bardzo blisko wygrania wszystkich spotkań. Nie mniej od 10 lutego są niepokonani na ligowych parkietach. A konkurencję mieli przecież nie byle jaką. Duke, North Carolina, Miami czy bardzo ciekawe w tym sezonie Clemson. To tylko kilku ich bezpośrednich rywali. Wyprzedzili jednak rywali o klasę. Zanotowali bilans 17-1. Drugie Duke miało bilans 13-5. Cavs od kilku lat są najlepszą defensywą ligi. Próżno u nich szukać gwiazd, które będą na szczycie mocków draftowych. To jednak poukładana i równa ekipa. Znakomita w obronie, a kiedy ma dzień w ataku jest po prostu nie do pokonania. Kyle Guy, Ty Jerome czy Devon Hall to liderzy tej drużyny.

Tak jak wspominałem na drugim miejscu sezon zasadniczy zakończyli Duke. Ósma ofensywa ligi. Mieli jednak swoje słabsze momenty. Dystans do Virginii stracili przegrywając z nimi dwukrotnie na tym etapie. Przytrafiły im się wpadki z Boston College, raz przegrali z North Carolina. W początkowych fragmentach sezonu znakomitą pracę i świetne mecze notował Marvin Bagley III. Z czasem jego gwiazda zaczęła nieco blaknąć. Wciąż grał b. dobrze jednak na pierwszy plan wybił się inny debiutant Gary Trent Jr. Swój sezon grał jedyny senior w pierwszej piątce Krzyżewskiego czyli Grayson Allen. Ostatnim motorem napędowym drużyny, w cieniu Bagleya, był Wendell Carter. Gość od double-double. Bardzo ciekawy prospekt w nadchodzącym drafcie, który niewątpliwie nieco stracił na fame’ie tym, że miał koło siebie Marvina. Zdecydowanie zawiódł pokładane w nim oczekiwania Trevon Duval. 27% za trzy i tylko 57% z linii osobistych dla rozgrywającego to tragiczne cyferki.

Tuż za plecami tej dwójki czaiło się 4 ekipy. Do samego końca walczyły o miano tej trzeciej w tabeli. Ostatecznie każda z nich ukończyła RS z bilansem 11-7. Najlepszy bilans w bezpośrednich starciach miało Clemson. Głównie za sprawą znakomitej postawy ich pierwszej piątki i bardzo wyrównanego rosteru. Na czwartym miejscu uplasowała się Północna Karolina. Luke Maye i Joel Berry notowali średnio po 17 punktów, a duże mecze miał również Theo Pinson. Gracz w typie – zrobię wszystko na parkiecie. Piąte miejsce dla Miami Hurricanes, a szóste dla NC State Wolfpack. Za ich plecami ogromny ścisk. Odstawały jedynie dwie drużyny. Georgia Tech i Pittsburgh. Ci ostatni nie wygrali żadnego meczu w RS. To jedyny taki przypadek we wszystkich konferencjach I dywizji.

Tabela po sezonie zasadniczym prezentowała się następująco:

Turniej

Turniej rozgrywano w Barclays Center na Brooklynie. Pozytywnym zaskoczeniem było w nim Boston College. Przebijali się w nim od I rundy, wygrali trzy mecze. Nie dali rady w 1/4 Clemson. Z zespołów pierwszej czwórki po RS w ćwierćfinałach zawiodło jedynie Miami. Przegrali swój mecz z North Carolina. W półfinałach zmierzyły się Virginia z Clemson. Drugą parę tworzyło Duke i właśnie North Carolina. Cavs wygrali cały turniej, po znakomitych meczach przeciwko Clemson i Tar Heels, którzy dźwignęli ponownie swoją grę w najważniejszym momencie na wyższy poziom.

Oprócz zwycięzców turnieju czyli Virginii przepustkę do NCAA Tournament otrzymało jeszcze osiem innych ekip. Oto dziewiątka, która będzie reprezentowała ACC na turnieju NCAA: Virginia, Duke, North Carolina, Clemson, Syracuse, Miami, Virginia Tech, Florida State i NC State.

BIG10 Conference czyli przebudzenie Ohio State, świetna gra Michigan State oraz Purde. Na koniec i tak wygrało Michigan!

RS

Wszystko jest zawarte we wstępie do tej konferencji. Największym zaskoczeniem tegorocznych rozgrywek w Big10 był atomowy wystrzał Ohio State Buckeyes. Faza non-conference to bilans 5-3 i taka sobie gra. Początek rozgrywek w ramach konferencji to z kolei seria 9 wygranych z rzędu, długie prowadzenie w tabeli oraz tylko trzy porażki w 18 meczach! Znakomicie grał w tym czasie Keita Bates-Diop. Rzucał po 19 punktów i zbierał prawie 9 piłek średnio! Je’sean Tate również był niewąski!

Równolegle do Ohio State swój run prowadzili Purdue Boilmakers. Ich seria była nawet dłuższa od OSU. Wygrali pierwsze 12 spotkań, później przegrali trzy z rzędu, aby znowu być bez porażki do końca rozgrywek. Dwaj Edwardsowie, Isaac Hass i Dakota Mathias to ich core! Kiedy są w gazie, uciekaj!

Cały czas w cieniu, jednak ze znakomitym finiszem i bilansem 16-2 sezon zasadniczy wygrali Michigan State Spartans. Swoje porażki zanotowali szybko. Od 6 meczu RS byli niepokonani. Do kolejnych zwycięstw prowadził ich duet Miles Bridges i Nick Ward. To dwaj liderzy tej drużyny. Z czasem do głosu zaczął dochodzić debiutant Jaren Jackson, który dokładał do swojej gry coraz to nowe elementy, albo wskakiwał na wyższy poziom z tymi, które wszyscy znaliśmy. Ekipa Izzo złożona głównie z graczy, którzy mają już rok gry w NCAA za sobą znowu będzie kąsała w turnieju NCAA i jest jednym z głównych faworytów do osiągnięcia Final Four. Ale więcej o tym później.

Tuż za wyżej wymienioną trójką znalazło się Michigan Wolverines. Moja ulubiona drużyna w całej I dywizji nie wystartowała najlepiej, bo od bilansu 5-3. Miała jednak piorunujący finisz. 10 meczów i tylko 2 porażki. Sezon zakończyła na 4. miejscu z takim samym bilansem co Nebraska Cornhuskers. To pięć drużyn, które zasługują na wyróżnienie za swój regular season.

Tak wyglądała tabela po 18 meczach:

Turniej

W Madison Square Garden, która była areną zmagań szybko mogło dojść do sporej niespodzianki. Słaba w RS Iowa wygrała w I rundzie, a w II doprowadziła do dogrywki z późniejszym zwycięzcą – Michigan. Wolvs przetrwali jednak. Na drugą pochwałę zasługuje czerwona latarnia tabeli – Rutgers. Wygrali w turnieju aż 2 spotkania, czyli prawie tyle, ile przez cały sezon regularny. W 1/4 nie dali rady Purdue. W samych ćwierćfinałach również nie brakowało emocji. Bezbarwne w tym sezonie Wisconsin było blisko sprawienia niespodzianki przeciwko Spartanom, Ohio State przegrali swój mecz z Penn State. Niespodzianką była również bardzo wysoka wygrana sąsiadów z tabeli. Michigan pogromiło Nebraskę. Ostatnim półfinalistą została drużyna Purdue. W finale spotkali się Michigan, którzy pokonali w 1/2 Michigan State oraz Purdue. Wygrani meczu 1/2 z Penn State. W samym finale Michigan obroniło tytuł sprzed roku. Znowu to zrobili, mimo, że nie byli w pierwszym szeregu faworytów. Wielkie rzeczy robił lider tej ekipy. Niemiec z Berlina – Moritz Wagner!

Do NCAA Tournament przeszło cztery drużyny z konferencji Big Ten. Michigan, Michigan State, Ohio State oraz Purdue.

Big12 czyli Kansas bierze wszystko. Czternasty wygrany sezon zasadniczy Jayhawks z rzędu!

RS

Wydawało się, że wobec problemów Kansas w tym sezonie i mocnej stawce pościgowej kolejna, rekordowa wygrana będzie bardzo ciężka do zrealizowania. Oprócz standardowego rywala z ostatnich lat czyli West Virginii mocno sezon rozpoczęły ekipy TCU Horned Frogs oraz Oklahoma Sooners, ze zjawiskowym na początku rozgrywek Trae Youngiem. TCU zrujnowały sezon kontuzje, Sooners, a przede wszystkim Young wpadł w dołek w drugiej połowie sezonu i do tej pory próbuje się z niego wygrzebać. West Virginia dalej pressowała jednak dobre i wygrane mecze przeplatała porażkami. Ostatecznie zakończyła sezon na trzecim miejscu z bilansem 11 wygranych i aż 7 porażek. Identyczny bilans zanotowali Texas Tech Raiders. To oni w pewnym momencie wydawali się tym zespołem, który zdetronizuje Kansas. Zaprzepaściła to seria czterech porażek z rzędu niemal na finiszu sezonu regularnego.

Podopieczni Billa Selfa przegrali tylko 5 z 18 meczów, w tym oba z Oklahoma State. Ich kolejną wpadką była porażka z Baylor. Mimo momentami monotematycznej gry, opartej na siekaniu trójek i czasami trudnych do oglądania spotkań okazali się najlepsi i po raz 14-ty z rzędu wygrali sezon regularny. Seniorzy Devonte Graham i Sviastoslav Mikhaliuyk byli najlepszymi zawodnikami tej ekipy. Solidnie jednak, jak dla mnie nieco poniżej oczekiwań grali pozostali zawodnicy pierwszej piątki. Tak jak pisałem wyżej ich gra opiera się na graczach obwodowych. Jeżeli ich rzuty wpadają, jeśli grają skuteczny basket, to Kansas jest mega groźne dla każdego. Ogromna dziura jest pod ich koszem. Mieli przez dłuższy fragment sezonu jedynie jednego nominalnego centra. Udoka Azuzbuike nie zagra chyba jednak w turnieju, a jego miejsce zajmie debiutant z Angoli – Silvio de Sousa, który jest w Lawrence dopiero od początku lutego.

Tak wyglądała tabela konferencji Big12:

Turniej

W Kansas City na kolejny poziom swoją grą wyniósł Malik Newman. Zawodnik, który miał być nowym Joshem Jacksonem J’Hawks w tym sezonie stał się nim wtedy kiedy ekipa potrzebowała tego najbardziej. To jego gra dała finał turnieju właśnie ekipie Kansas. Sam turniej obył się bez większych sensacji. W półfinałach znalazły się wszystkie cztery najlepsze drużyny po sezonie regularnym. Oklahoma przegrała już pierwszy mecz. Texas Longhorns i ich olbrzym Mohamed Bamba wygrali jeden mecz, jednak w 1/4 nie byli w stanie wygrać z Texas Tech. Skład finału uzupełniła West Virginia. W dużej mierze za sprawą Jevona Cartera, a przede wszystkim Daxtera Milesa Juniora. Był świetny w półfinale z Raiders, jednak w finale Kansas nie dało sobie wyrwać dubletu!

W NCAA Tournament zagra 7 drużyn z konferencji Big12. Są to: Kansas, West Virginia, Oklahoma, Kansas State, Texas, Texas Tech oraz TCU.

Big East czyli Villanova znowu ma zespół na mistrzostwo!

RS

To była znakomita batalia między dwoma drużynami, które do końca ścigały się o miano najlepszej przed turniejem w Madison Square Garden. Minimalnie lepsza o jedną wygraną okazała się ekipa Xavier Musketeers. Nawet mimo tego, że przegrała oba mecze ze swoim głównym rywalem tj. Villanova Wildcats. Xavier w całym sezonie regularnym przegrali jeszcze tylko jeden mecz z Providence. Wygrywali kilka razy po dogrywce, mecze, które mogli spokojnie przegrać. Zespół kilku znakomitych graczy, z wyrazistym liderem, jakim jest od 2 sezonów Trevon Bluiett. Prawie 20 punktów co mecz, do tego niemal 6 zbiórek, 2.5 asysty i rzuty za trzy na poziomie 42 procent. Leadership. Zdecydowanie jedna z najlepszych indywidualności na parkietach NCAA. Do tego lubiący odpalić manianę JP Macura i młodszy brat Enesa Kantera – Kerem. Te tryby, oraz kilku świetnych zadaniowców dało im bilans 15-3 w sezonie zasadniczym.

Villanova długo była jedynką w rankingu AP i grała dominujący basket. Nie dała jednak rady wygrać RS na wschodzie. Wygrywali z liderami i faworytami, jednak przytrafiły im się porażki z gorzej grającymi ekipami jak St. John’s. W sumie skończyli sezon z bilansem 14-4. Ich grę podobnie jak w mistrzowskim sezonie ponownie napędza duet liderów. Jalen Brunson po latach w Josha Harta czy Krisa Jenkinsa jest wreszcie samcem alfa. Obok niego jest Mikal Bridges, czyli koleś, którego kariera w NCAA jako żywo przypomina tą Harta. Dwa słabsze sezony w cieniu i rozkwit jako junior w dużo większych minutach. Obok nich jest cała masa nieco słabszych ale bardzo pożytecznych graczy. Omari Spellman otwiera tą listę. Dalej są na niej Phil Booth, Donte DiVincenzo oraz  Eric Paschall.

Za plecami tej dwójki toczyła się walka o pozostałe miejsca. Sezon nieco zawaliło Seton Hall, które miało stworzyć triumwirat mocy w Big East. Skończyło się na dopiero 4. miejscu. Trzeci stopień zajęli Creighton Blue Jays prowadzeni przez McDermotta seniora i ich gwiazdę Marcusa Fostera. Providence Friars to trzecia ekipa, która miała chrapkę na pudło. Ostatecznie skończyło się na 5 miejscu. Każda z tych trzech ekip skończyła sezon z bilansem 10-8.

Ogromnym rozczarowaniem była postawa St. John’s. Przegrali pierwsze 11 meczów, a po cichu zapowiadali walkę o wysokie lokaty. Trzeba jednak oddać, że zjadły ich również kontuzje. Shamorie Ponds miał jednak swój moment. Jeżeli trzon ekipy zostanie na kolejny sezon, będą w mojej opinii jednym z 3-4 faworytów Big East.

Słabsze w porównaniu do ostatnich lat sezony zagrały takie ekipy jak Butler czy Marquette.

Tak to wyglądało w Big East po sezonie zasadniczym:

Turniej

W MSG nie zabrakło niespodzianek. Odpaliło St. John’s, które pewnie pokonało Georgetown w pierwszej rundzie. Walczyli z Xavier w kolejnej i wynik nie oddaje ich zaangażowania. Porażka była wysoka jednak wstydu nie było. Samo Xavier również nie dało rady wejść do finału. Przegrali w 1/2 z rewelacją turnieju Providence Friars. Po znakomitym meczu zakończonym dogrywką. Z awansem do finału nie miała problemów Nova. Wysoka wygrała dwa pierwsze mecze. Szacunek dla Friars za to, że mimo zmęczenia zagrali świetny mecz przeciwko faworytom. Przegrali dopiero po dogrywce, w której wyszły dodatkowe minuty jakie musieli spędzić na parkiecie. Wildcats wygrali turniej.

Do NCAA Tournament awansowała oczywiście Villanova oraz Xavier, Providence, Creighton i Seton Hall. Silna reprezentacja Big East w turnieju!

Pacific-12 czyli DeAndre Ayton pokazał moc!

RS

Ależ to były ciasne rozgrywki na zachodzie! W tamtym roku PAC-12 zdominowały 2-3 drużyny. W tym mieliśmy pewnie i mniej talentu w drużynach, ale za to sporo wyrównanych ekip. Z której strony by nie spojrzeć. UCLA – słabsze, Oregon – słabszy, Califronia – szkoda gadać, Utah – odbudowuje się ale to nie czasy Kuzmy czy Poeltla. Ma to odzwierciedlenie jak spojrzycie poniżej na tabelę. Faworytem od początku, podobnie jak w poprzednich latach była Arizona Wildcats. Podołali temu zadaniu mimo problemów, FBI i Miller, koksowanie Triera (znowu) i kontuzja Parkera-Cartwrighta. Miller miał co łatać i dał radę. Jego pewnym punktem od początku sezonu był DeAndre Ayton. Im bliżej najważniejszych meczów tym wchodził na coraz wyższy level w swojej grze. Zakończyli RS z bilansem 14-4.

Za plecami faworytów mimo problemów i kontuzji i wydawałoby się straconego sezonu uplasowali się USC Trojans. Chimezi Metu! Bez niego byłoby bardzo niewesoło, a tak jest 12-6 i drugie miejsce.

Ciszej. Dużo ciszej w tym sezonie o UCLA Bruins. Nie ma Balla, nie ma rozgłosu chciałoby się powiedzieć. A to drużyna, która może odpalić w głównym turnieju. Aaron Holiday grający znakomity sezon i robiący skok do góry w przeddraftowych notowaniach wsparty dwoma debiutantami Jaylenem Handsem i Krisem Wilkesem oraz seniorem Thomasem Welschem mogą namieszać. Zaczynając od fazy First Four już dzisiaj w nocy!

Taki sam bilans 11-7 miały jeszcze dwie ekipy. Stanford i Utah. A 10-8 Oregon i Washington. Stanford z roku na rok buduje swoją pozycje. Washington pod rządami Mike’a Hopkinsa zrobili ogromny progres, nawet nie mając Michaela Portera Juniora czy takiego asa jak jedynka draftu Markelle Fultz. Oregon po znakomitym poprzednim sezonie opuścili wszyscy liderzy. Dajmy im jeszcze rok-dwa a wrócą w blasku. Jestem tego pewien. Jordan Bell nie trafia się co roku!

Największym partaczem – Arizona State. Niepokonana faza non-conference mimo 2-3 silnych rywali. W regular season bilans 8-10 i ostry zjazd w notowaniach. Dostali się do głównego turnieju jednak jest to jedna z najbardziej dyskusyjnych nominacji komisji obok Syracuse.

Tradycyjnie tabela:

Turniej

W Las Vegas Ayton pokazał jakim jest dominatorem.

Arizona wygrała bez większych problemów. Najtrudniejszym rywalem na ich drodze było UCLA, które nie poddało się łatwo. Pozytywnym akcentem była postawa Oregon Ducks, którzy dotarli do półfinałów. Tam przegrali wysoko z USC, którzy zostali odprawieni w finale.

Z Pacific-12 do turnieju awansowały: Arizona, UCLA i Arizona State. Tylko!

SEC czyli wiadomo co. Niebieska armia Calipariego znowu najlepsza!

RS

Nic nie zapowiadało takiej ewolucji obrony Kentucky w turnieju. W sezonie zasadniczym wyglądali jak najgorsza ekipa Cala od wielu lat. Tylko 10 wygranych w 18 meczach. Właściwie tylko Kevin Knox grał pozytywnie. Nie zachwycał. Nie dominował, ale nie można go zganić. Ach zapomniałbym. Shai Gilgeous-Alexander! Kanadyjczyk siepał aż miło. To ta dwójka ciągnęła Wildcats. Taka gra dała tylko czwarte miejsce w konferencji. Najsłabsze od lat. Powyżej nich była Florida Gators na trzecim miejscu. Na drugim długie, atletyczne Tennessee z Admiralem Schofieldem jako liderem. Sezon zasadniczy wygrała jedna z rewelacji sezonu – Auburn Tigers. Ten sam bilans co Tennessee 13-5. Mustapha Heron jeden z najlepszych obwodowych poprzedniego roku jacy przychodzili do NCAA. W tamtym sezonie był w cieniu, w tym wystrzelił na całego!

Poniżej tej czwórki było osłabione brakiem Michaela Portera Juniora Missouri Tigers. W czasie jego nieobecności jego rok młodszy brat wyrósł na niezłego potworka pod obręczami, który rzuca za trzy. Nie ma tego złego. Sam Michael wrócił na turniej, ale nie pomógł swojej ekipie. Widać było rdzę i 4 miesiące bez poważnego grania. Fajnie, że wrócił. Ma jeszcze szansę na ciekawe występy w Big Dance.

Z ekip, które miały elektryzować są jeszcze dwa zawody. Alabama Crimson Tide i Texas A&M Aggies. Colin Sexton nie dominował tak jak się wszyscy spodziewali. Grał po prostu dobrze. Miał być czad, ostre biegania i show. Zrobił to dopiero w turnieju. Aggies trawiły kontuzje i bardzo słabo rozpoczęli rozgrywki. Później gonili jednak strata była zbyt duża. Ostatecznie nie odnaleźli rytmu jakiego się spodziewano w tym, bardzo dobrym, TOP3 w SEC składzie osobowym.

Tabela:

Turniej

W St. Louis było gorąco. Sexton był znakomity. Najpierw szalonym rzutem zapewnił swojej ekipie wygraną w II rundzie przeciwko Texas A&M. Później rzucił mnóstwo punktów przeciwko Auburn! To była taka Alabama jaką wszyscy chcieli oglądać od początku kampanii. Nie dali rady w 1/2 Kentucky. 7/7 zza łuku miał w tym meczu Wenyean Gabriel. Chociaż mecz był w pewnym momencie fun to watch! Po drugiej stronie drabinki zwycięski marsz do finału prowadziło Tennessee. Zawiodła Florida, która przegrała z Arkansas. Na plus z kolei Georgia i Yante Maten. W finale Kentucky mimo okresowych problemów wygrało. Gabriel był od półfinałów 9/10 za trzy. Swoje grał G-Alexander. Pojawiał się Knox. To wystarczyło.

Do NCAA Tournament z Southeastern Conference awansowali: Kentucky, Tennessse, Alabama, Florida, Auburn, Texas A&M, Missouri, Arkansas.

Zwycięzcy turniejów wszystkich konferencji.

NCAA TOURNAMENT 2018!

Czas zapowiedzieć najważniejsze wydarzenie marca! Turniej startuje już dzisiaj od fazy First Four. Cztery ekipy powalczą o dołączenie do zasadniczego bracketu. Po dwóch dniach poznamy 64 ekipy turniejowe. Oto harmonogram tej imprezy.

13-14 marca – First Four
15-16 marca – I runda
17-18 marca – II runda

22-23 marca – Sweet 16
24-25 marca – Elite 8

31 marca – Final Four – półfinały
2 kwietnia – Finał w San Antonio – Alamodome

Już dzisiaj i jutro pierwsze mecze turnieju! Oto rozkład jazdy  tego co czeka nas w pierwsze dwa dni.

13.03

23.40 LIU Brooklyn – Radford
02.10 St Bonaventure – UCLA

14.03

23.40 Texas Southern – North Carolina Central
02.10 Syracuse – Arizona State

Dwa mecze mniej znanych programów, ale jednocześnie mistrzów turniejów swoich konferencji. Awans każdej ekipy dalej nie będzie niespodzianką. Tradycyjnie mamy również dwa mecze z udziałem uznanych firm. Już dzisiaj UCLA spróbuje rozpocząć marsz do kolejnych rund. Aaron Holiday i jego kumple kontra bardzo ciekawy zespół z konferencji Atlantic-10. Nie będą mieli spacerku. St Bonaventure w tym sezonie było drugą siłą A-10. W wyrównanej stawce mieli imponujący bilans 14-4. Ustępowali tylko sklasyfikowanej drużynie Rhode Island. W fazie non-conference wygrali m.in z Maryland, Vermont, swoimi rywalami do jedynki Rams oraz po 3 dogrywkach z Davidson w jednym z najlepszych meczów tego sezonu. Gwiazdami tej ekipy jest duet Jaylen Adams i Matt Mobley. Dwaj guardzi. Szykuje się ostra jatka z Handsem i Holidayem.

Jutro z kolei mecz dwóch ekip, które psim swędem uzyskały promocję do turnieju. Syracuse właściwie nie wiadomo za co. Chyba za zasługi. Tyus Battle jest świetny, ale nie mają za wiele więcej do zaoferowania. O mizerii Sun Devils pisałem przy okazji konferencji PAC-12.

68 drużyn zostało podzielone na 4 regiony: West, East, Midwest, South. Przeanalizujmy każdy z nich i poszukajmy najciekawszych historii.

South Region

Faworyt: Virginia i Arizona. W mojej opinii jest ogromna szansa na to, że zobaczymy obie te ekipy na poziomie Sweet 16. Wcześnie! Znakomita obrona kontra indywidualności Millera – Ayton i Trier! W moim brackecie to Arizona wychodzi z tego regionu do Final Four.

Mocni: Cincinnati. Po prostu. Znakomita gra, pozostawienie w tyle mocnych ekip jak Wichita State i Houston w tyle. Lider z prawdziwego zdarzenia w osobie Gary Clarka i Jacoba Evansa. 6-7 zawodników do gry. Jeśli uporają się z Nevadą lub Texasem to mają łatwiejszą drabinkę niż Virginia czy Arizona.

Kentucky i Tennessee. Jeśli widziałeś ich mecz finałowy w konferencji SEC to wiesz dlaczego. Kentucky to masa talentu. Dwóch liderów. Gabriel walący trójki, obrona, która przeszła ewolucję na plus. Vols znakomicie atletycznie przygotowana ekipa mogąca wygrać z każdym.

Czarny koń: Nevada Wolfpack. Zdystansowali konferencję Mountain West. Caleb Martin i Jordan Caroline mogą zrobić robotę! Przegrali co prawda w finale konferencji z San Diego State. Ten sam kazus co Cincinnati. Dolna partia tego regionu wygląda lepiej dla czarnego konia. Davidson oni mają trudniej. Pokonać Cinny, Nevadę, Texas czy Miami brzmi lepiej niż mieć za rywali Arizonę, Kentucky czy Virginię. W mojej głowie oni wygrywają z Kentucky. Stać ich na to absolutnie. Magia Stepha i szalona gra wciąż tam tkwi.

Mój typ: W Sweet 16 widziałbym następujące pary. Arizona – Virginia i Cincinnati – Tennessee. W mojej opinii to Arizona wejdzie z tego regionu do Final 4.

West Region

Faworyt: Jedni mówią, że to najsłabsza część drabinki. Inni, w tym ja, że najbardziej wyrównana. Tak moim zdaniem jest. Cała masa wyrównanych drużyn. Wytypuj faworyta z tej czwórki. Xavier, North Carolina, Michigan, Gonzaga, Ohio State, Texas A&M czy Missouri. Moim zdaniem każda może wygrać z każdą. Dyspozycja dnia, poszczególne posiadania, matchupy będą decydowały. Nie podejmuje się wytypowania faworyta. Sercem jestem za Michigan. Xavier i Gonzaga to ekipy, które w turnieju mogą odpalić. Te dwie drużyny typuje. Bo muszę.

Mocni: Patrz wyżej. Ohio State, Michigan, Missouri z mam nadzieję coraz lepszym Porterem, który zrzuci nieco rdzy. Houston, zapomniałbym o nich. Świetnie doszusowali w tym sezonie do Cinny i Wichita State w konferencji. Rob Gray zawalił ostatnią akcję finału z Bearcats. W jego spojrzeniu była chęć zemsty.

Czarny koń: Wybór może być tylko jeden. Providence z 10 seedem. To co zrobili w MSG w zeszły weekend mnie oczarowało. 3 dni grania, 3 dogrywki i minimalna porażka z Villanovą. Potrafili wygrać z Xavier w turnieju Big East, a Xavier są jednym z faworytów regionu. Wniosek jest prosty. Mogą wygrać z każdym. Rodney Bullock, Kyron Cartwright i Alpha Diallo. O nich może być głośno już w ten weekend.

Mój typ: W Sweet 16 widzę następujące pary. Xavier – Gonzaga i Michigan – Providence. W mojej opinii do Final 4 wejdzie zwycięzca tej pierwszej pary. Spluwam przez lewe ramię pisząc to. (Jedziesz Moritz!)

East Region

Faworyt: Villanova. To w mojej opinii faworyt do wygrania całego turnieju. Z tego samego powodu, o którym pisałem przy okazji konferencji Big East. Jalen Brunson i Mikal Bridges to prawdopodobnie najlepszy duet obecnie w NCAA. Purdue. Z tego powodu, że na papierze mają łatwiejszą drogę od Novy. Mniej ekip, w których indywidualności mogą zakopać ich marzenia głęboko. Nova może mieć na swojej drodze Alabamę z Sextonem, West Virginię z jej liderami i press obroną czy bardzo mocną Wichitę State Shockers.

Mocni: Poniękąd wymieniłem ich przy okazji Purdue. Colin Sexton wszedł na mega poziom w czasie turnieju SEC. Wichita State – Landry Shamet, Shaq Morris i emeryt Frankamp to doświadczona ekipa. Seniorzy! W dolnych partiach tego regionu obok Purdue mamy Texas Tech Raiders. Popatrzcie na Big12 co miałem o nich.

Czarny koń: Butler. Brad Stevens – Gordon Hayward. Wtedy też mało kto na nich stawiał. Bulldogs to drużyna turniejowa!

Mój typ: W górnej części regionu będzie bitwa! W Sweet 16 z tego regionu widzę takie pary: Villanova – Wichita State. W drugiej a co! Zaryzykuje. UCLA przebiją się tam z First Four i zagrają z Purdue.

Midwest Region

Faworyt: Dla mnie Michigan State. Nie mam absolutnego przekonania zarówno jedynki w regionie czyli Kansas oraz do Duke. Obie mają na koncie wpadki, obie to absolutny top, ale które mają swoje problemy, o których pisałem przy okazji podsumowania. Kansas brakuje centra i są uzależnieni od swoich strzelb, które przecież nie zawsze muszą strzelać jak na zawołanie. Duke niby mają szeroki roster ale gra tak na prawdę 5-6 ludzi. I to nie zawsze każdy gra dobrze. Tak jak ostatnio, kiedy punktowało tylko 4 graczy. Bagley, Allen, Carter i Trent Junior. Michigan wygląda na tym tle najsolidniej i najstabilniej.

Mocni: Właściwie cała pierwsza dziesiątka. Takie teamy jak Seton Hall, Auburn, Clemson, Rhode Island mogą zakasować wyżej wymienioną trójkę faworytów. Szczególnie liczę na Rams. E.C Mathews dajesz! Pirates i Angel Delgado też dajesz!

Czarny koń: Tylko i wyłącznie, że mają Trae Younga! A sami widzieliście co ten chłopak potrafi zrobić. Skąd wiesz, że nie wróci akurat w turnieju? Sooners nie mają obrony. Wóz albo przewóz. Albo będzie to Oklahoma jaką widzieliśmy z Hieldem, kiedy zrobili run do Final 4. Albo Oklahoma z samego F4. Kiedy zagrali piach i odpadli z Villanovą.

Mój typ: W Sweet 16 z tego regionu widzę następujące pary: Seton Hall – Auburn oraz Michigan – Rhode Island. Do San Antonio pojedzie ekipa Izzo.

Gdzie oglądać turniej?

Są dwie opcje:

  • legalna i płatna. Odwiedzasz stronę www.espnplayer.com płacisz 20 euro i masz cały turniej live i z odtworzenia w jakości HD.
  • nielegalna i zabroniona (cała redakcja odradza jej używać :P). Odwiedzasz stronę https://www.reddit.com/r/ncaaBBallStreams/ i cieszysz się turniejem za darmo.Do zobaczenia w poniedziałek po rundzie First Four, pierwszej i drugiej rundzie!

MOŻESZ BYĆ ZAINTERESOWANY

Loading Facebook Comments ...

Zostaw komentarz