NCAA: Zapowiedź Regular Season (Big12, Big East, PAC-12)

Pierwsza była konferencja Big Ten, która już na początku grudnia rozegrała kilka spotkań w ramach sezonu regularnego. Kilka dni temu pierwsze trzy mecze rozegrano na wschodzie, gdzie prymat wiedzie odradzające się Big East Conference. Na przełomie roku wszystko ruszyło pełną parą. Wszystkie konferencje rozpoczęły walkę o jak najlepszą pozycję wyjściową przed turniejami konferencji, którymi będziemy się pasjonować już od marca. Czas trochę pogdybać i nieco przybliżyć jak to może wyglądać. Kto faworytem, contenderem i czarnym koniem 6 najsilniejszych konferencji. Dzisiaj pierwsze trzy z nich Zaczynamy.

http://i.turner.ncaa.com/sites/default/files/styles/640x360/public/media/usatsi_9950719.jpg?itok=PTSQ7Ip_

Big 12 Conference

Pisałem to 29.12 przed pierwszymi meczami RS w tej konferencji.

Jak to było w non-conference:

TEAM CONF OVERALL
TCU 0-0 12-0
Texas Tech 0-0 11-1
West Virginia 0-0 11-1
Oklahoma 0-0 10-1
Baylor 0-0 10-2
Kansas 0-0 10-2
Kansas State 0-0 10-2
Oklahoma State 0-0 10-2
Iowa State 0-0 9-2
Texas 0-0 9-3

Big 12 Conference będzie w tym roku biło się z ACC o największą ilość drużyn w NCAA Tournament. Takie były typy już przed sezonem. Pierwsze dwa miesiące rozgrywek tylko potwierdziły te przypuszczenia. 10 drużyn i co najmniej 7-8 ma realną szansę na turniej a 4-5 będzie mocno biło się o najwyższe pozycje. Kansas spróbuje po raz kolejny wyśrubować rekord i po raz 14-ty z rzędu wygrać sezon regularny. Ten sezon może być najtrudniejszym od wielu lat aby osiągnąć ten cel. Stawka doskoczyła do nich w tej kampanii.

Kansas mimo to dalej są faworytem. Jak wygrywasz seryjnie przez tyle lat to po prostu nie można cię ot tak zignorować. Fakt jest jednak taki, że Jayhawks mają swoje problemy. Krótka ławka, ofensywa uzależniona od dyspozycji strzelców i oparta w dużej mierze na rzutach dystansowych. W non-conference rzucali średnio po 87 punktów na mecz, przez co ich ofensywa była 13-tą w całej I dywizji. Dodaj do tego 50 obronę w lidze i na papierze wygląda to bardzo dobrze. Nie uniknęli jednak dwóch wpadek w tym sezonie. Przegrali dwa mecze z rzędu z Washington Huskies i kilka dni później z rewelacją Arizona State Sun Devils.

W większym wymiarze Bill Self korzysta jednak tylko z 7 zawodników co może okazać się ogromnym problemem w końcowej fazie sezonu regularnego, w którym natężenie spotkań będzie ogromne oraz w samym turnieju konferencji, kiedy mecze będą dzień po dniu.

Liderem drużyny jest Devonte Graham. Zawodnik, który może grać na obu pozycjach obwodowych. 16.8 punktu, 3.8 zbiórki i ponad 7 asyst średnio w tym sezonie. Ponad 44 procent za trzy. Najlepszym strzelcem i drugim zbierającym zespołu jest Lagerald Vick. Ukrainiec Sviastoslav Mikhaliuyk wreszcie ma minuty na które liczył od momentu jako 16-latek przybył na kampus. Czekał na to niemal 4 lata. Mnóstwo doświadczenia i dopiero 20 lat na karku. Cała ta trójka rzuca w tym sezonie za trzy ze skutecznością bliską 45 procent. Gdy wszyscy mają dzień Kansas są ofensywnym potworem. Pod koszem 77 procent z gry daje drugoroczniak, który stracił pierwszy sezon przez kontuzje – Udoka Azuzbuike. Pierwszą piątkę uzupełnia wielki, póki co niespełniony talent i transfer z Mississippi State – Malik Newmann.

Tak jak wspominałem wcześniej problemem są rezerwowi. W zasadzie tylko dwóch dostaje realnie spore minuty. Pierwszy z nich to Marcus Garrett. Drugi PG drużyny gra aż po 20 minut. Widać jednak u niego błędy debiutanta i sporo pracy do wykonania, aby wejść w nowym sezonie w buty aktualnych liderów. Tylko 3 punkty na mecz, ale aż 5 zbiórek średnio. Za łukiem nie jest tak dobry jak liderzy i wpada mu tylko co 5 rzut. Mam mieszane uczucia co do tej ekipy. Wciąż jednak mam ich minimalnie na pierwszym miejscu w swojej hierarchii.

Drużyn, które mają chrapkę aby zepsuć serię Kansas nie brakuje, a na czoło wybija się West Virginia. Czemu oni? Z kilku powodów. Po pierwsze są już doświadczoną w ważnych meczach drużyną. Po drugie ich mega agresywna obrona potrafi zatrzymać nawet najlepsze defensywy. Po trzecie są ekipą, która znakomitą defensywę łączy z bardzo dobrym atakiem. Już kilka lat są w czołówce obu tych statystyk. Po czwarte mają liderów przez duże „L”. Po piąte Bob Huggins ma szeroką rotację, w której ma zawodników o różnej charakterystyce, którą może dopasowywać pod przeciwnika. Po szóste ich drugi najlepszy zawodnik z poprzedniego sezonu jeszcze nie pojawił się na parkiecie ze względu na pauzę i zawieszenie na pół sezonu. To wszystko czyni z tej drużyny głównego moim zdaniem kandydata do popsucia 14 wiktorii Kansas.

Jevon Carter znowu gra sezon pełen ochów i achów. Prawdziwy lider w ofensywie i defensywie. 18.2 punktu, 5.5 zbiórki, 6.3 asysty w meczu. Do tego 44 procent z gry i 40 zza łuku. Na obwodzie obok siebie ma kolejnego seniora. Daxter Miles Junior to jego znakomite dopełnienie. Słabiej zbiera i podaje od Cartera, gorzej wypada również rzutowo ale to wyżyłowany guard i bardzo dobry obrońca. Gdzieś między tą dwójką będzie się pewnie plasował Esa Ahmad (kiedy wróci po zawieszeniu). Pozostali zawodnicy, którzy budują siłę drużyny z niewielkiego, malowniczego Morgantown to drugoroczniacy. James Bolden, Sagaba Konate i Lamont West. Siła, masa, rzeźba, atak, obrona. Gladiatorzy Hugginsa.

https://hoopgroup.com/wp-content/uploads/2017/09/606f610b095aa4536a5a10a603292ef4.jpg

Czarnych koni nie brakuje. Znakomite pozycje w pierwszych dwóch miesiącach sezonu zbudowały się szczególnie dwie ekipy. TCU Horned Frogs już przed sezonem byli typowani na zespół, który może namieszać w Big 12. Na ten moment są jedną z trzech niepokonanych ekip w lidze. Grają świetnie. Typowy przykład ile daje głębia składu i duża liczba opcji i doświadczonych gości w rotacji. Nie znajdziesz u nich zawodników z pierwszych stron amerykańskich serwisów czy kandydatów do draftu. Znajdziesz za to 8-9 zawodników grających duże minuty, wspólnie tworzący znakomity kolektyw. TCU to 13 ofensywa ligi. Zespół, który znakomicie dzieli się piłką. Prawie 20 asyst drużyny w meczu daje im 5-te miejsce w lidze w tym aspekcie. Pierwsze trzy mecze pokażą co naprawdę znaczą. Zagrają kolejno z Oklahomą, Baylor i Kansas. Jeśli dalej będą niepokonani 7 stycznia to wiedz, że mogą wszystko, a takie nazwiska jak Vladimir Brodziansky, albinos Jaylen Fischer czy Kenrich Williams będą gorącymi nazwiskami w marcu.

TCU rozpocznie sezon regularny już 30 grudnia przeciwko Oklahoma Sooners. Nie mówilibyśmy o nich tak dużo gdyby nie jeden człowiek. Lider punktujących i asystujących w całej lidze. Pan koszykarz Trae Young. Każdy jego występ w tym sezonie to spektakl na który czeka się z wypiekami na twarzy. O nim jednak dużo dowiecie się oglądając i czytając dwa ostatnie raporty z NCAA. Ofensywna maszyna do zdobywania punktów i podawania. Mieszanka Stepha Curry i Steve’a Nasha. 28 punktów i 10 asyst średnio w tym sezonie. Już kilka razy w tym sezonie sam potrafił wygrać mecz dla Sooners. Eksplozja jego formy daje nadzieję na coś dużego w tym sezonie. W tym momencie są najlepszą ofensywą ligi z 95 punktami co mecz i ósmym zespołem, który najlepiej podaje z 19.1 asyst drużyny.

Young przyćmił ten zespół jednak za jego plecami rysuje się bardzo stabilny i głęboki team. Trener Kruger ma w kim wybierać. Dobry sezon gra drugi freshmen Brady Manek. Drugoroczniak Kameron McGusty, junior Christian James i pamiętający czasy Buddy Hielda senior Khadeem Latin. Ponad 10 minut w każdym meczu dostaje od Krugera aż 9 zawodników. Oklahoma to zespół Younga ale ma również sporo do zaoferowania obok niego.

Ostatnią drużyną, którą chciałbym nieco szerzej wyróżnić z konferencji Big 12 jest Texas Tech Raiders. Jeźdzcy to druga defensywa ligi, która pozwala rzucać swoim rywalom tylko 58 punktów średnio w meczu. Tylko 1 porażka w 12 meczach do tej pory, ale również tylko 3-4 mocnych rywali. Przed nimi prawdziwy test. W Big 12 nie ma łatwych spotkań. Czy zdołają utrzymać ten poziom w obronie a ofensywni liderzy, czyli Keenan Evans i Zhaire Smith dalej będą dawać tyle w ofensywie. To jedna z rzeczy, które mocno mnie intrygują. Daje im piątą lokatę w moim zestawieniu.

Podsumowując Big 12 jest mega silna w tym sezonie. Oprócz wymienionych drużyn mamy przecież takie tuzy i mocne programy jak Baylor z Manu Lecomte’m i Jo Acuil-Lualem czy Texas Longhorns z hajpowanym Mohameedem Bambą i Dylanem Osetkowskim. W mojej opinii te dwie drużyny spokojnie mogą pozytywnie zaskoczyć i namieszać w mojej TOP5. Wyraźnie od reszty odstają dwie drużyny. Słabsza niż w poprzednich latach Iowa State i Oklahoma State. Dopiszę do nich również Kansas State. To te drużyny powinny zamykać tabelę pod koniec lutego.

Mój typ:

1.Kansas
2. West Virginia
3. TCU
4. Oklahoma
5. Texas Tech
6. Texas
7. Baylor
8. Kansas State
9. Oklahoma State
10. Iowa State

Typ Dominika Kędzierawskiego:

1. Kansas
2. TCU
3. West Virginia
4. Trae Young Oklahoma
5. Texas Tech

Big East Conference

Pisałem to 29.12 po pierwszych trzech meczach i przed porażką Villanovy z Butler.

Jak to było  w non-conference:

TEAM CONF OVERALL
Villanova 1-0 13-0
Xavier 1-0 13-1
Butler 1-0 11-3
Seton Hall 0-0 11-2
Creighton 0-0 10-2
St. John’s 0-0 10-2
Providence 0-0 9-4
Georgetown 0-1 10-2
Marquette 0-1 9-4
DePaul 0-1 7-6

Lecimy na wschód. Wielki wschód, niegdyś najsilniejszą konferencję całej I dywizji. Obecnie z roku na rok odbudowującą swoją pozycję. Pierwsze trzy spotkania sezonu regularnego odbyły się dzisiaj w nocy. Dwóch z trzech faworytów ma już za sobą pierwszą wygraną. Więcej o tych meczach znajdziecie w moim recapie na www.collegehoops.pl

Sytuacja od kilku lat jest podobna, grono zespołów, które bije się o najwyższe lokaty wygląda niemal identycznie. Podobnie będzie w tym roku. Faworytem do kolejnej glorii jest oczywiście Villanova Wildcats. Osobiście byłem nieco sceptyczny co do tej drużyny przed sezonem. Po mistrzowskim sezonie stracili dwóch zawodników – Ryana Arcidiacono i Daniela Ochefu. Po mniej udanym poprzednim dwóch liderów ofensywy – Josha Harta i Krisa „Mr. the Shot” Jenkinsa. Z pierwszej piątki, która wygrywała NCAA Tournament pozostał tylko jeden element, pozostający w do tej pory w cieniu Jalen Brunson. Drugim liderem drużyny miał zostać pełniący do tej pory rolę 6th mena Mikal Bridges. Trzeba przyznać, że obaj do tej pory wywiązują się ze swojej roli lepiej niż dobrze. Brunson od początku swojej kariery w NCAA był plusowym graczem po obu stronach parkietu. Teraz jednak wyszedł z cienia i jest pierwszą postacią ofensywy. W trzecim roku gry na uczelni zrobił kolejny krok do przodu. 17.9 punktu, 3.4 zbiórki, 5 asyst, 60 procent z gry i 51 procent za trzy. Brzmi jak dominacja nieprawdaż? Mikal Bridges przeszedł z kolei transformację podobną do Josha Harta. On również w trzecim roku gry wszedł na kolejny level. Wtedy zakończyło się to mistrzostwem. Patrząc na grę Villanovy obecnie i doskonały bilans 13-0, trzeba znowu ich stawiać w gronie ścisłych faworytów. On również rzuca ponad 17 punktów w tym sezonie i zbiera ponad 5 piłek z tablicy.

Rzutowo Nova wygląda wyśmienicie. Zespół rzuca za trzy na poziomie 42 procent. A pierwsza piątka w okolicach 47 procent. Kluczowymi elementami oprócz wymienionej dwójki liderów są Phil Booth i Omari Spellman. Ten drugi po roku pauzy robi po cichu prawie 12 punktów i 8 zbiórek średnio. Silny skrzydłowy z rzutem. Oddaje średnio 2.8 trójki w meczu i trafia doskonałe 51 procent takich rzutów. Jak z głębią składu w drużynie z przedmieść Filadelfii? Powiedziałbym tak sobie. 2-3 zawodników prezentuje przyzwoity poziom. Nie jest to jednak ten sam level, kiedy na parkiecie przebywa pierwsza piątka. Brakuje też nieco centymetrów pod koszem. Jednak póki co nie przeszkadza to Dzikim kotom wygrywać mecz za meczem.

Zaraz za nimi czai się rewelacje ostatniego sezonu Xavier. W obecnym sezonie przegrali tylko raz w 14 spotkaniach. Z rewelacyjną Arizona State Sun Devils. W porównaniu do Novy trener Mack gra szerszą rotacją. Nie ulega jednak wątpliwości, że wszystko w tym zespole zależy od dyspozycji lidera czyli Trevona Bluietta. Senior, postęp z roku na rok. Obecnie rzuca 20 punktów, zbiera 5.5 piłki i rozdaje po 3 asysty w meczu. Przez cztery lata na uczelni podniósł swój poziom rzutu za trzy z 32 procent do 42.

Muszkieterowie mają kim grać, bo obok lidera jest nieco szalony J.P. Macura, który umie nie tylko dobrze grać w koszykówkę, ale również obnażać się w barze po udanym sezonie. Do tego jest Tyrique Jones, Kaiser Gates, brat Enesa Kantera freshmen Kerem Kanter. Są uznani i ograni na tym poziomie Sean O’Mara czy Quentin Goodin. Jest również jeden z lepszych PG rocznika 2017 Paul Scruggs. Jest kim grać. Jeśli nie Villanova to Xavier.

https://thecrossoverreport.files.wordpress.com/2016/10/big-eastttt.jpg?w=1000&h=500&crop=1

Moje podium zamyka Seton Hall. Piraci w tym sezonie mają na rozkładzie już takie ekipy jak Indiana, Vanderbilt, Texas Tech, Louisville czy VCU. Ogląda się ich wprost wyśmienicie. Ich gra to mieszanka koszykówki sprzed ery, kiedy rzut za trzy odgrywał tak istotną rolę z właśnie tym nowoczesnym strzelaniem zza łuku. Pod koszem nie ma sobie równych, chyba w całej konferencji Angel Delgado. 13 punktów i 11 zbiórek średnio w tym sezonie robi wrażenie. Do tego skuteczność z gry ponad 50 procent. 17.9 punktu zdobywa Desi Rodriguez, niewiele mniej Myles Powell. Typowany przeze mnie na lidera Khadeem Carrington jest dopiero 4 strzelcem drużyny. Problemem Seton Hall w stosunku do Xavier jest ilość zawodników w rotacji. Gdyby postawić na przeciwko siebie tylko pierwsze piątki Villanovy/Xavier i Seton Hall to zabijcie mnie ale rozstrzygnięcia nie wytypuję.

To moim zdaniem trzy drużyny, które zdominują rywalizację i  trzy pierwsze miejsca w tabeli. Kwestią jest tylko, która z nich zajmie 1,2 i 3 miejsce. Co dalej? Dalej bardzo duży ścisk. Uważam, że podobnie jak rok i dwa lata temu 1-2 wygrane będzie decydowała o rozstawieniu przed turniejem na 4 ,a może na 8 miejscu. Jest 5 drużyn na bardzo podobnym poziomie i konia z rzędem temu, kto trafnie wytypuje kolejność. Są to Creighton, Georgetown, Butler, St. John’s, Providence i Marquette. Zdecydowanie odstaje jedynie DePaul Demon Deacons. Moim cichym faworytem, któremu będę kibicował i chciałbym, aby wygrał jak najwięcej jest St. John’s. Shamorie Ponds i Marcus LoVett. Ten duet już w poprzednim sezonie bardzo mi się podobał. Chris Mullin robi dobrą pracę w Nowym Jorku. Od 2010 roku Big East jest moją ulubioną konferencją. Podobnie będzie w tym roku.

Mój typ:

1. Villanova
2. Seton Hall
3. Xavier
4. St. John’s
5. Butler

Typ Dominika:

1. Villanova
2. Seton Hall
3. Xavier
4. Creighton
5. St. John’s

PACIFIC-12 Conference

Jak to było w non-conference:

TEAM CONF OVERALL
Arizona State 0-0 12-0
Arizona 0-0 10-3
Oregon 0-0 10-3
Washington 0-0 10-3
UCLA 0-0 9-3
Utah 0-0 8-3
USC 0-0 9-4
Colorado 0-0 8-4
Oregon State 0-0 8-4
Washington State 0-0 8-4
California 0-0 6-7
Stanford 0-0 6-7

Czas przenieść się na drugie wybrzeże USA. Po kilku latach kiedy dwa-trzy programy wyraźnie wyrastały ponad stawkę ten sezon prezentuje się na mega wyrównany. W mojej opinii 5-6 drużyn jest w stanie realnie włączyć się o rozstawienie z numerem jeden przed turniejem konferencji. Arizona, zupełnie nowa talia Altmana w Oregon Ducks, UCLA, świetna Arizona State, doświadczone USC i może ktoś z dwójki Washington czy Utah Utes.

Faworytem przed sezonem podobnie jak w poprzednich latach była Arizona Wildcats. Najbardziej napakowana talentem drużyna w całej stawce. Na papierze mają wszystko do zdominowania wielkiej sceny. Ograny lider na trzecim roku w osobie Alonzo Triera, który przez różne problemy nieco zasiedział się w NCAA. Na rozegraniu Parker Jackson-Cartwright, skrzydle Rawle Alkins, a pod koszem Dusan Ristić. Wszystko to okraszone utalentowanymi freshmenami z DeAndre Aytonem i Emmanuelem Akotem (który zawodzi w tym sezonie i gra tylko po 11 minut).

Duet liderów jest wyraźny. Trier rzuca 21.3 punktów średnio w tym sezonie. Na starcie sezonu imponował i przed 2 tygodnie był najlepszym strzelcem całej NCAA. Debiutant Ayton jest nieco w cieniu Trae Younga i Marvina Bagleya, ale gra na miarę tego czego oczekiwaliśmy przed sezonem. Rzuca niemal 20 punktów, zbiera ponad 11 piłek, rzuca na solidnym poziomie za trzy – 30 procent. Kolejny wysoki przyszłości. Solidna rama, znakomity ofens, dobrze na deskach i coraz większy range rzutowy.

Sezon rozpoczęli od 3 wygranych. Później przyszły trzy porażki z rzędu na Bahamach, w ramach turnieju Battle 4 Atlantis. Podopieczni Seana Millera mocno spadli w rankingach i pojawiło się mnóstwo znaków zapytania co do budowy ich składu i grania na dwóch wysokich w erze small-ballu. Wszystko wskazuje na to, że wracają na dobry tor. Od 29 listopada nie przegrali meczu. Wygrali 8 meczów z rzędu, z czego kilka z nich z mocnymi rywalami jak: UNLV, Texas A&M, Alabamą czy ostatnio z Arizona State w debiucie w sezonie regularnym. Szczególnie ta ostatnia wiktoria ma duże znaczenie i odpowiada na sporo znaków zapytania odnośnie ekipy z Tucson.

Arizona State zrobili ostre wejście w hierarchię drużyn w PAC-12. 5 atak NCAA, średnio 90.3 punktu w każdym meczu drużyny, świetny lider w osobie Tra Holdera. Przez kilka godzin byli najdłużej niepokonaną ekipą w całej lidze. Po porażce Villanovy z Butler, tej samej nocy ulegli Arizonie. Wróćmy jednak do Holdera, bo chłopak gra sezon na 5-ką z plusem. 22 punkty, 5 zbiórek, 4.5 asysty i 45 procent zza łuku. Gdyby był freshmenem mówilibyśmy o nim jako o wyborze loterii. Bolesna dola seniora. Regularny postęp z roku na rok. Sun Devils to jednak nie tylko Holder. Cała pierwsza piątka gra świetną, nowoczesną koszykówkę i rzuca w okolicach 40 procent za trzy. Wyjątkiem jest podkoszowy Romello White, który w ogóle tego nie robi. ASU to żelazna pierwsza piątka plus 2-3 zawodników z ławki z solidnym dodatkiem do gry S5. Zespół zbudowany do wielkich rzeczy w tym sezonie. Potwierdziła to faza non-conference i nawet mimo wpadki na starcie z Arizoną mam ich jako liderów po sezonie regularnym.

Zupełnie nowy zespół ma w tym sezonie Dana Altman. Oregon Ducks osłabieni stratą po poprzednim sezonie takich asów jak Jordan Bell, Dillon Brooks dają radę. Myślałem, że czeka ich sezon przejściowy, a może okazać się, że znowu będzie o nich głośno w okolicach marca. W punktach, zbiórkach i asystach są w pierwszej setce I dywizji. Z pierwszej piątki pozostał tylko Payton Pritchard. On jest też liderem tej drużyny. 15 punktów, prawie 4 zbiórki i 4 asysty w tym sezonie. Obok niego jest dwóch graczy: transfer Elijah Brown i freshmen Troy Brown.

Nowe rozdanie i nowi liderzy również w Los Angeles. UCLA Bruins po jednorocznej przygodzie Lonzo Balla i T.J. Leafa mają nowych bohaterów. Rozegranie przejął Jaylen Hands, pod koszem 12 punktów i 11 zbiórek ma senior Thomas Welsch, na skrzydle kolejny debiutant i drugi strzelec drużyny Kris Wilkes. Wszystkich przebija jednak Aaron Holiday. Zdecydowanie najlepszy zawodnik Bruins w tym sezonie. 18 punktów, 4 zbiórki, 5 asyst i 36 procent za trzy. UCLA to drużyna, która może wygrać z każdym mocnym teamem, ale równie dobrze przegrać głupio z mniej uznanym programem.

Piszę o nich na końcu ale to Trojans są chyba największym zagrożeniem dla Arizony i Arizony State. Czemu? Bo są najbardziej doświadczoną drużyną ze wszystkich kontenderów. 2 seniorów, 2 juniorów i drugoroczniak. Taki staż ma ich pierwsza piątka. Jest też 3 wyraźnych liderów. Punktuje jak szalony Chimezi Metu. 17 średnio w każdym meczu. Do tego 7 zbiórek. 55 procent z gry i 52 procent za trzy. Bennie Boatwright niemal kopiuje jego dokonania. Na obwodzie rządzi Jordan McLaughlin. 12.9 punktu, 4 zbiórki, 8 asyst i 2 przechwyty. 47 procent z gry i 42 za trzy.

Póki co nie mają spektakularnego bilansu. 10-5 w tym sezonie i 1-1. Przegrali wszystkie mecze jakie grali z mocnymi rywalami i dwukrotnie dali ciała w meczach ze słabszymi rywalami. W non-conference z Princeton a całkiem niedawno z Washington Huskies. Wróć oni nie są ogórkami. Washington bez Fultza są dużo lepsi niż sezon temu. Czarny koń Alert!

Mój typ:

1. Arizona State
2. Arizona
3. USC
4. Oregon
5. UCLA

Typ Dominika:

1. Arizona State
2. Arizona
3. USC
4. Oregon
5. Washington

W kolejce czekają następne 3 konferencje. SEC czyli Kentucky i spółka, Big Ten i Michigan State i oczywiście ACC z Duke i całą masą świetnych drużyn. To już niedługo.

MOŻESZ BYĆ ZAINTERESOWANY

Loading Facebook Comments ...

Zostaw komentarz