Wojtek GrudzienWojtek Grudzien
15/03/2017

Kwadrans akademicki(13) – Zapowiedź West Region.

Po regionie wschodnim przyszedł czas na drugą odnogę drabinki. W tym poście szerzej przyjrzę się West Region. 

Faworyt

Gonzaga czyli ekipa, która interesuje nas najbardziej. Ze zrozumiałych względów. Zags to jedna z najlepszych ekip w NCAA, która jeśli spojrzymy tylko na cyferki zagrała chyba najlepszy sezon pod wodzą Marka Few. Zdominowała swoją konferencję West Coast. Wygrała zarówno sezon regularny, jak i turniej konferencji. Ba! Mało brakowało a mówilibyśmy o nich w tym momencie jako jedynej niepokonanej w tym sezonie drużyny. Dopiero w ostatnim meczu RS zdołała ich pokonać ekipa Brigham Young Cougars znane szerzej jako BYU.

Apetyty w Spokane są w tym sezonie bardzo duże. Jednak pomimo świetnego sezonu wielu ekspertów stawia wobec tej ekipy kilka znaków zapytania. Przede wszystkim jakość rywali z jakimi przyszło im się mierzyć w ciągu sezonu. Spotkań z drużynami z TOP25 było niewiele. Przeciwnicy Bulldogs stawiają ten argument na wierzchu, typując faworytów turnieju. Jest w tym sporo prawdy, gdyż faktycznie mecze z czołówką można policzyć na palcach jednej ręki. Wszystko przez słabość konferencji WCC, w której potrafili wygrywać nawet 50 punktami.

Z drugiej strony wszystkie te próby z silnymi ekipami były udane. Na przestrzeni całego sezonu Zags pokazali kilka rzeczy, które moim zdaniem stawiają ich w gronie 5-6 najsilniejszych ekip. W porównaniu do poprzednich lat ich skład wygląda bardzo głęboko. Na każdej pozycji mają klasowego jak na warunki NCAA zawodnika. Nie rzadko dwóch.

Prym w tym sezonie wiedzie Nigel Williams-Goss. Absolutnie jeden z najlepszych zawodników na zachodnim wybrzeżu w tym sezonie. Najlepszy sezon na parkietach NCAA gra Przemek Karnowski. Jest Jonathan Williams, pod koszem jest jeszcze mega równy i dający dobre zmiany Zach Collins. Na obwodzie jest duet Melson/Perkins. Do tego kilku zmienników. Gonzagę stać na daleki run w turnieju na miarę Elite8 sprzed 2 lat. Jednak aby ich sezon był pełny i by można mówić o pełnym sukcesie trzeba awansować do Final Four. Już zresztą pojawiają się głosy, że Zags dostali najłatwiejszą drabinkę turnieju. Jest tu sporo mocnych ekip. Jednak patrząc na pozostałe odnogi bracketu to faktycznie można tak stwierdzić.

Arizona to kolejna drużyna sinusoida w tym sezonie. W pewnym momencie wydawało się, że sezon Millera i spółki jest zrujnowany. Niejasności przy pauzie Triera, plaga kontuzji i słabsze wyniki. Tak dwie porażki w non-conference to przy tak uznanej marce wtopa. Chodziło przede wszystkim o słabszą grę, wąską rotację, niespełniane wymagania od freshmenów. W pewnym momencie wszystko się odwróciło. Problemy z kontuzjami się skończyły, odwieszono Triera, który niemal od pierwszego meczu robił to co miał robić od początku sezonu – czyli być liderem Wildcats. W tym momencie główna rotacja Millera składa się z 9 graczy. Liderem jest tak jak wspomniałem Allonzo Trier. 17 punktów, 5 zbiórek, niemal 3 asysty. Ponad 41 procent za trzy. Robi to co miał robić. Po początkowym okresie, kiedy wchodził z ławki, szybko przebił się na należne mu miejsce w starting five.

Obok niego jest fiński fenomen czyli Lauri Markannen. 15 punktów, 7 zbiórek i 43 procent za trzy w całym sezonie. W sezonie zasadniczym było to fenomenalne jak na 7-footera 46 procent zza łuku. Lauri to gracz TOP7 tegorocznego draftu! Pod koszem wspiera go Serb Dusan Ristić. To ograny zawodnik, w ostatnich latach zmiennik na pozycji centra dla Kaleba Tarczewskiego. Na obwodzie jest energetyczny Rawle Alkins i Parker Jackson-Cartwright. Pozycje 1-3 to kłopot bogactwa dla trenera. Oprócz wymienionych wcześniej graczy są jeszcze Keanu Pinder, Kobi Simmons czy Kadeem Allen. Pod koszem nie wypada zapomnieć o Chance Comanche’u, który w kolejnym sezonie powinien wskoczyć w rolę lidera pod koszem. Bogactwo talentu panie!

To właśnie te dwie ekipy widziałbym w finale regionu czyli fazie Elite8. Gonzaga w ostatnich latach często grała z Arizoną i jest to przeciwnik, który im leży. Obie ekipy to bardzo podobny poziom sportowy. Tough choice!

Mocne ekipy

Florida State to drużyna, która moim zdaniem ma dwie opcje na ten turniej. Albo jest to daleki run albo totalna wtopa. Bez półśrodków. Niby mają za sobą solidny sezon, trzon drużyny wygląda na pierwszy rzut oka w porządku. To jednak im dłużej o tym myślę, to rodzi się w mojej głowie coraz więcej znaków zapytania. Dwayne Bacon to lider ofensywy Seminoles. Pure shooter. Nie raz tak o nim mówiłem. To zawodnik, którego pierwszą myślą, gdy otrzyma piłkę, jest to, jak zdobyć punkty. I zdobywa je w tym sezonie. Ponad 17 w meczu. To strzelba, która jak ma dzień to rozstrzela każdego. Obok niego w ofensywie jest czołowy prospekt do draftu. Biedniejsza wersja Kevina Duranta czyli Jonathan Isaac. Chłopak na wielu polach wykazuje, że ma w swoim ciele i koszykarskich umiejętnościach ogromny upside. Jest jednak bardzo chudy i w starciach z olbrzymami w NCAA może być różnie. Oprócz tej dwójki jest Xavier Rathan-Mayes czyli najbardziej ograny z tej trójki zawodnik. Od jego postawy będzie dużo zależało w turnieju. Podobnie jak od podkoszowego Michaela Ojo. Na początku sezonu byłem zafascynowany tą ekipą. Im dłużej trwa sezon, moja uwaga i typowanie odnośnie faworytów nieco oddala ich z mojego osobistego topu. To wciąż jednak mocna ekipa, głęboka, mogąca sprawić niespodziankę.

Notre Dame czyli sprawdzona w bojach najlepszej konferencji ACC ekipa. Jeśli jesteś fanem sporów oto, który prospekt do draftu jest lepszy, gdzie lepiej pasuje, to trafiłeś na nie tą ekipę. I to wcale nie jest ujma dla Irish. To od lat bardzo mocna ekipa, która jednak bazuje bardziej na graczach mniej znanych. Ich trzon stanowią gracze ograni na akademickich parkietach. Tak samo jest w tym roku. Rezultat również jest ten sam. Notre Dame to bardzo silna ekipa, która znowu jest wymieniana jako jeden z czarnych koni całego turnieju. Za sobą mają bardzo dobry sezon regularny i znakomity turniej. Przegrali dopiero mecz finałowy z Duke.

Ich najlepszym graczem jest Bonzie Colson. Zawodnik, który mimo wydawałoby się skromnych warunków fizycznych doskonale radzi sobie w strefie podkoszowej. Notuje średnio w tym sezonie 17 punktów, 10 zbiórek i ponad 1 asystę, blok i przechwyt w każdym meczu. Rzuca za trzy powyżej 40 procent w meczu. Ogromny skok jakościowy w porównaniu z jego pierwszym sezonem, kiedy rzucał za trzy na poziomie 14 procent. Bonzie Colson. To może być gorące nazwisko marca 2017.

Oprócz niego są jeszcze dwaj seniorzy Steve Vasturia i V.J. Beachem. Otrzaskani przez 4 lata gry na wysokim poziomie. Jest junior Matt Farrell, który miał swoje momenty w tym sezonie. Nieco gorzej ze zmiennikami. Jednak gdy ten kwartet gra swój basket. To żaden faworyt nie może spać spokojnie.

West Virginia czyli ekipa o której było często przez cały sezon na zaspany.com, ze względu na Macieja Bendera i podsumowania dokonań Polaków. Mam nadzieję, że wraz ze wzrostem minut Macieja w kolejnych sezonach ten trend będzie taki sam. Bob Huggins dysponuje bardzo doświadczoną ekipą z Jevonem Carterem jako generałem parkietu. To już tradycja, że coach właśnie tak buduje swoje teamy. Oprócz Cartera jest tam kilka innych głośnych nazwisk z I dywizji. Jest Esa Ahmad, podkoszowy Nathan Adrian czy Tarik Phillip. Rotacja w Morgantown jest szeroka. Około 10 zawodników gra po 10 minut lub więcej w meczu. Wszystko to dobrze przygotowani do ostrych batalii gracze. Gracze, którzy w przyszłych sezonach mają zastąpić obecnych liderów.

WVU to dobra ekipa zarówno po atakowanej jak i bronionej stronie. 21 atak ligi i obrona w TOP50. W ciągu sezonu te liczby były nawet lepsze. Pod koniec RS dopadła ich mała zadyszka. Porażka Kansas z TCU otwierała im ogromną szansę aby wygrać turniej Big 12. Górą okazali się jednak Iowa State. Nie zmienia to faktu, że Huggins dysponuje grupą 4-5 graczy doświadczonych i gotowych na już do dużych spraw w turnieju i kilku następców, którzy już w tym sezonie są szykowani na batalie w kolejnych latach. A nie wykluczone, że i w tym roku dołożą cegiełkę do sukcesu drużyny.

Czarny koń

St. Mary’s/ VCU to w tych dwóch ekipach upatrywałbym faworytów do niespodzianek. Saint Mary’s znamy dobrze ze względu na rywalizację z Gonzagą. To team, który da się lubić. Biali goście. Biali, podrażnieni pominięciem ich rok temu w selekcji goście. Gaels stać na pokonanie Rams w I rundzie i walkę z Arizoną. Na papierze mają słabszy sezon niż rok temu, kiedy uszczknęli m.in. zwycięstwa Gonzadze. Jednak to doświadczona ekipa. Rams po odejściu Smarta mieli rok temu sezon przejściowy. Teraz wracają na wielką scenę. Może A-10 nie jest mainstreamową konferencją ale jak popatrzycie ile gra tam niewygodnych ekip, to dobra gra w tej konferencji musi budzić respekt. Obie drużyny, gdyby udało im się zupsetować Arizonę czeka mecz z kimś z czwórki Florida State/Maryland/Xavier/Florida Gulf Coast. Im dłużej o tym myślę to nie wydaje mi się, to czymś niemożliwym do zrealizowania.

Sleeper czyli ekipa, która może awansować do Sweet 16.

Northwestern czyli reprezentant Big Ten, który gra historyczny sezon. Dobra gra w non-conference, podparta świetnym sezonem regularnym w enigmatycznej B1G. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby i w turnieju nie mieli sprawić niespodzianki. Vanderbilt jest absolutnie w ich zasięgu. Ba! Są w tym meczu faworytem. Później los skojarzy ich pewnie z Gonzagą, którą też mogą postraszyć. Duet McIntosh/Lindsey wsparci Vick’em Law to solidna podstawa. Na korzyść działa to, że w drabince jest sporo drużyn na podobnym poziomie.

To otwiera szansę na daleki run nie tylko Northwestern. W tym gronie jest również osłabione kontuzjami Xavier, które dało zalążek dobrej gry w turnieju Big East czy Maryland. Obie ekipy jadą na podobnym wózku. Są uzależnieni od postawy swoich liderów. Jeśli Melo Trimble i Trevon Bluiett będą mieli dzień to absolutnie wszystko jest możliwe. Jedni nazywają to słabą drabinką. Drudzy powiedzą, że w tym tkwi całe piękno turnieju.

Cinderella czyli zespół z 13 lub niższym seedem, który może wygrać 1-2 mecze. 

Florida Gulf Coast i to z tego samego powodu co trzy ekipy opisane powyżej. FGCU to uznana marka na dużej scenie NCAA. Na początku sezonu mieli bardzo wymagający. Mecze z Floridą, Baylor czy Michigan State. Wszystkie to porażki jednak w dwóch z nich zaprezentowali się bardzo dobrze, po mimo tego, że był to początek rozgrywek. W Atlantic Sun nie mieli sobie równych zarówno w sezonie regularnym jak i turnieju konferencji.

Ich grę napędza bardzo solidna pierwsza piątka wsparta dwoma rezerwowymi. Na wymienienie zasługuje tutaj nazwisko Brandona Goodwina. Junior pochodzący ze stanu Georgia po roku pauzy i transferu z UCF gra świetny sezon. 18 punktów, 4.6 zbiórek i 4 asysty to jego średnie z całego sezonu. Do tego 51 procent skuteczności z gry, do tego 36 procent za trzy. Wsparcie na obwodzie dostaje od Zacha Johnsona. Obaj to gracze o podobnej posturze, budowie. Obaj mają podobne cechy na boisku. Mogą pełnić zarówno opcję mózgu całej operacji jak i być spot up shooterami.

Pod koszem rządzi Demetris Morant. 10 punktów, 8 zbiórek, 1.5 bloku i 75 procent z gry to dorobek tego podkoszowego seniora! Zawodnik mega doświadczony. W NCAA od 2013 roku. Karierę zaczynał w UNLV skąd przeniósł się na Florydę. Solidna opcja pod koszem. Na skrzydle jest wszechstronny Christian Terrell. To wszystko składa się na naprawdę upierdliwy dla faworytów zestaw.

Najlepsi zawodnicy do oglądania:

Nigel Williams-Goss (Gonzaga)
Przemysław Karnowski (Gonzaga)
Jordan Mathews (Gonzaga)
Zach Collins (Gonzaga)
Jonathan Williams (Gonzaga)
Silas Melson (Gonzaga)
Josh Perkins (Gonzaga)
Allonzo Trier (Arizona)
Lauri Markannen (Arizona)
Rawle Alkins (Arizona)
Dusan Ristić (Arizona)
Kobi Simmons (Arizona)
Dwayne Bacon (Florida State)
Jonathan Isaac (Florida State)
Xavier Rathan-Mayes (Florida State)
Jevon Carter (West Virginia)
Esa Ahmad (West Virginia)
Nathan Adrian (West Virginia)
Tarik Phillip (West Virginia)
Maciej Bender (West Virginia)
Bonzie Colson (Notre Dame)
V.J. Beachem (Notre Dame)
Matt Farrell (Notre Dame)
Steve Vasturia (Notre Dame)
Melo Trimble (Maryland)
Jock Landale (St. Mary’s)
Calvin Hermason (St. Mary’s)
Emmett Naar (St. Mary’s)
Bryant McIntosh (Northwestern)
Scottie Lindsey (Northwestern)
Vic Law (Northwestern)
Mathew Fischer-Davis (Vanderbilt)
Luke Kornet (Vanderbilt)
JeQuan Lewis (VCU)
Justin Tillman (VCU)
Trevor Bluiett (Xavier)
J.P. Macura (Xavier)

Potencjalne matchupy:

II runda:

Gonzaga – Northwestern
Notre Dame – West Virginia
Maryland – Florida State
Xavier – Florida State
Arizona – VCU
Arizona – St Mary’s

Sweet 16:

Gonzaga – Notre Dame
Gonzaga – West Virginia
Florida State – Arizona

Elite 8:

Kombinacji jest mnóstwo 🙂 ale pewnie skończy się na meczu Gonzagi z Arizoną. Przynajmniej tak uważam, jak i pewnie wielu kibiców nad Wisłą.

Mój typ:

Region wygra: Gonzaga/Arizona. A że mecze z Zoną leżą Zags to liczę na Final Four z udziałem Polaka. 

Niespodziankę sprawi: Notre Dame

Kandydat do upsetu: Maryland/Florida State. 

Loading Facebook Comments ...

Komentarze