North Carolina wygrywa NCAA Tournament! Odkupienie chłopaków Williamsa!

Za nami ostatni mecz sezonu. Finał NCAA Tournament. North Carolina wygrywa po emocjach ale i głupich gwizdkach sędziów, którzy popsuli podkoszową ucztę w tym meczu. To trzeci tytuł Roya Williamsa, który przeskakuje tym samym swojego mentora Deana Smitha. 

Pierwsza połowa

Początek nerwowy z obu stron. Dobra obrona UNC. Przemek słabo wszedł w mecz. Na początku popełnił stratę i Theo Pinson z łatwością otworzył wynik meczu szybką kontrą. Później nie upilnował Meeksa na półdystansie, który zdobył 2 punkty. Miał też dwie sytuacje w post, których niestety nie wykorzystał. Albo pudłował albo presję wywierali na nim doskakujący do pomocy Meeksowi koledzy z UNC. Po trójce Joela Berry po 5 minutach wynik wskazywał 8:7 dla North Caroliny. Few szybko postawił na duet Karn/Collins widząc siłę UNC pod koszem.

Po przerwie szybka akcja Mathewsa 3+1 dała ponowne prowadzenie Zags. Po przerwie pozostał już tylko Collins, który również nie zaczął najlepiej. Najpierw zablokowany przez Hicksa, później stracił piłkę w ataku. Kolejny błąd, ruchomą zasłonę przeplótł dobrym wsadem po podaniu Gossa. Drugie 5 minut pierwszej połowy to przewaga Zags. Dobra obrona, skuteczne rzuty przy nieskutecznościach UNC dały prowadzenie 19:14 po niemal 10 minutach gry po drugiej celnej trójce Perkinsa.

Po kolejnym timeoucie Joel Berry i Justin Jackson trafili dwa ważne rzuty, które mocno zmniejszyły powiększającą się przewagę Zags z siedmiu do jedynie dwóch punktów. Poprawili również obronę. Przez całą drugą część pierwszej połowy obie ekipy punktowały mało. Collins dobre zagrania przeplatał złymi. Trzecia trójka Perkinsa ponownie dała 7 punktów przewagi dla Gonzagi na 4 minuty przed końcem. Zegar wskazywał wynik 28:21. Perkins miał w tym momencie 13 punktów. Zags okiełznali tablice, nie widać przewagi jaką Tar Heels mieli nad innymi rywalami. W końcu to najlepiej zbierająca ekipa w tym sezonie.

Ostatnie minuty to czas podkoszowych. Dobre akcje Hicksa oraz Jonathana Williamsa. Przemek dalej nie mógł znaleźć rytmu w ataku. Jego rzuty nie wpadały. Wpadały za to trójki. Zza łuku zapunktował Melson. Meeks uaktywnił się w ostatnich minutach i zdobył kilka punktów na naszym big menie, który do tej pory bardzo dobrze sobie radził z wysokim seniorem z Chapel Hill. Dwóch rzutów osobistych nie wykorzystał Nigel Williams-Goss, jeden z najlepiej wykonujących ten element zawodników w NCAA. Całą I połowę presję w obronie wywierał na nim Jackson, który świetnie go bronił wykorzystując lepsze warunki fizyczne. Skupił się więc na szukaniu partnerów i do przerwy miał już 5 asyst. Po jego celnych dwóch rzutach osobistych do przerwy Gonzaga prowadziła 35:32. Wszystko w tym meczu pozostawało otwarte.

Warto podkreślić słabą dyspozycję UNC na łuku. Ekipa, która średnio w sezonie rzucała na poziomie 35 procent do przerwy trafiła tylko dwie z dwunastu prób za trzy. Karn do przerwy spudłował 4 rzuty z gry i miał 5 zbiórek ale również 3 straty i 2 faule. To nie była najlepsza połowa w jego wykonaniu w ataku. Perkins zakończył I połowę z 13 punktami i był najlepszym graczem na parkiecie.

Druga połowa

Na początek dwa proste błędy Perkinsa. Po stracie zakończone prostym lay upem Berry’ego, stratą w drugim posiadaniu i wolnymi Jacksona dającymi prowadzenie UNC jednym punktem. Tar Heels zaczęli od ostrej obrony. Dwa szybkie faule Williamsa i Collinsa mocno utrudniły pole manewru. Dla obu były to 3 przewinienia. Run 8-0 w pierwszych dwóch minutach drugiej połowy dał UNC 5 punktów przewagi po celnym rzucie Joela Berry. Nie wygląda to dobrze na tą chwilę. UNC wygrywało pojedynki na deskach.

Po przerwie Gonzaga ponownie wyszła na prowadzenie po akcji 2+1 Collinsa i trójce Mathewsa. 41-40. Dobry fragment gry ekipy ze Spokane popsuł 4 faul Zacha Collinsa na 15 minut przed końcem meczu. Chwilę później trzeci złapał Karnowski i sytuacja Zags mocno się komplikowała. Na parkiecie pojawił się Killian Tillie, który zrobił dużą pracę w obronie i ataku umożliwiając zdobycie pierwszych punktów Karnowskiemu. Ten nie wykorzystał wolnego i nie było akcji 2+1. Chwilę później dwa razy trafił z linii osobistych. Jeden dorzucił zrobił Goss i na 11 minut przed końcem mieliśmy 46:47 dla UNC. Po drugiej stronie dobre minuty Hicksa i Berry’ego, który po celnej trójce miał 16 punktów na koncie. Perkins przestał trafiać za trzy mimo otwartych pozycji.

To co zaczęli gwizdać sędziowie w drugiej połowie było obrzydliwe. Faule z obu stron i każdy najmniejszy kontakt kończyły się gwizdkiem. Karn był w tym okresie skuteczny na linii jednak dalej nie mógł wstrzelić się z gry. Trafił jedynie 1 z 8 rzutów z gry. Po starciu z Berrym Przemo zaliczył 4 faul i po obu stronach zrobiło się niebezpiecznie. 6 graczy podkoszowych z obu stron miało po 4 faule. Karn trafił dwa osobiste i zmienił go Collins. Na tablicy było 52:52 na 8 minut przed końcem. Celny rzut Bradleya i strata Killiana Tillie, który musiał grać duże minuty dała dwa punkty przewagi na 7 minut przed końcem.

Kolejne minuty to już gra na parkiecie. Za 5 faul wyleciał Collins, który był wściekły na gwizdki sędziów. Goss i Williams dorzucili po celnym rzucie za trzy. Po drugiej stronie ważne punkty zdobywał Joel Berry, który rok po roku w finale rzuca po 20 punktów. To pierwszy tego typu wyczyn od czasów Billa Waltona na początku lat 70-tych.

Ostatnie trzy minuty to nareszcie pojedynek strzelców obu ekip. Goss i Jackson trafiali rzuty. Brali grę na siebie. Cios za cios. Koszykówka. Sędziowie przestali przeszkadzać. Na 1.5 minuty przed końcem Nigel uszkodził sobie kostkę, która mocno się wykręciła gdy chciał odebrać piłkę przy twardej obronie Pinsona. W kolejnym posiadaniu po czasie dla Few spudłował layup. Po drugiej stronie twarda gra UNC i punkty Hicksa dały im 3 punkty przewagi na 25 sekund przed końcem. Wygrana wymykała się z rąk Zags. UNC byli coraz bliżej odkupienia.

Panic mode w ostatnich posiadaniach Gonzagi. Goss zablokowany przy rzucie. Szybka kontra i punkty Jacksona. Później błąd przy podaniu Karnowskiego i wygrana jest już niemożliwa. 71:65 dla North Caroliny! Justin Jackson obudził się kiedy jego zespół tego potrzebował. Gonzaga miała ogromne przestoje w ataku w drugiej połowie. Przez ponad 7 minut nie zdobyli punktu z gry. W końcówce UNC wrzucili ACC mode i zrobili run 8-0 w ostatnich 90 sekundach.

Graczem meczu po stronie UNC zdecydowanie jednak Joel Berry. To nie podlega dyskusji. W całym meczu zdobył 22 punkty, do których dodał 3 zbiórki, 6 asyst i 2 przechwyty. Wszystko po turnieju w którym zmagał się z różnego rodzaju urazami. W obronie wielką pracę wykonał Jackson, który świetnie krył Williamsa-Gossa. Odbiło się to na jego skuteczności. Nie trafił ani razu za trzy a próbował 9 razy. W decydujących momentach był tam gdzie trzeba. Sporo kontrowersji sędziowskich. Wiele wątpliwości przy piłce spornej i strzałce dla UNC. Meeks miał rękę poza parkietem.

 

Loading Facebook Comments ...

Zostaw komentarz

MOŻESZ BYĆ ZAINTERESOWANY