Nevil (nie)obiektywnie: Game 21 vs Miami Heat

Dacie wiarę, że ten mecz oglądałem dopiero wczoraj o 23:00? A spotkanie z Orlando jeszcze przede mną? Tak do tyłu jestem z życiem, że nie jestem w stanie się ogarnąć. Wszystko robię na wariata i stąd takie obsuwy. Musicie mi wybaczyć!

O wyniku udało mi się nie słyszeć całą sobotę, niedzielę i poniedziałek. Można więc powiedzieć, że dochodzę do coraz lepszej wprawy. Pewnie, gdyby byłoby to spotkanie z pięcioma dogrywkami, trójką Howarda na zwycięstwo czy może bójką koszykarzy to rezultat dodarłby do mnie szybciej. Tak czy inaczej, tyle dni ciszy (i nie korzystania z Twittera) sprawiło, że nie byłem tak pewny ostatecznego wyniku. I miałem rację.

Nawet run 16-1 na początku meczu mnie nie uspokoił. Zgadza się, Heat zdobyli zaledwie JEDEN punkt przez pierwsze sześć minut spotkania. W trakcie meczu ten fakt może nie kole tak w oczy jak powinien, ale na samym starcie jest całkiem widoczny. W dzisiejszej NBA przewaga piętnastu oczek to jak splunięcie. Tak szybko można sobie wypracować daną przewagę, a jeszcze szybciej stracić. Ekipa coacha Spoelstry odrobiła część strat jeszcze w pierwszej kwarcie, by od drugiej pójść już na noże. Mecz wyrównał się w mgnieniu oka, a potem zaczęło się tasowanie. Raz jedni, raz drudzy, raz trzeci (sędziowie ma się rozumieć – cyrkowcy i parodyści jak zawsze, Mauer na czele) wychodzili na prowadzenie, nie uciekając także od remisów. Stan ten utrzymywał się do samej końcóweczki, którą koncertowo rozegrali Heat. Trafili na odpowiedni moment i zadali ostateczny, jakże bolesny cios. Kolejna porażka stała się faktem.

Nie pisałbym o przegranej, gdyby od samego początku grał Walker. Spoelstra bardzo mądrze rozkazał swoim zawodnikom siadać na każdym zawodniku Hornets, który akurat w tym momencie miał piłkę. Brak podstawowego rozgrywającego dał o sobie znać, bo Hornets zaliczyli bardzo dużo dziwnych strat. Brak Kemby kole w oczy. Whiteside z Miami także pauzował, ale jego absencja nie była aż tak widoczna, bo DH12 w ekspresowym tempie złapał pięć przewinień, przez co w crunch grał Zeller.

Hornets grali wczoraj z Orlando Magic i już nie mogę doczekać się powtórki. Z tego co wiem, Walker już grał. Easy win?

Loading Facebook Comments ...

Zostaw komentarz

MOŻESZ BYĆ ZAINTERESOWANY