nevilshed
08/01/2017

Nevil (nie)obiektywnie: Game 38 vs San Antonio Spurs

TRASH. Jedyne słowo, które podsumuje za mnie ten mecz. Jeszcze w połowie miałem zgoła odmienne myśli. Hornets rozgrywali kawał spotkania po obu stronach parkietu, a ja zastanawiałem się jak długo potrwa tak wysoka dyspozycja. Szybko dostałem odpowiedź.

Trzecia kwarta zweryfikowała moje marzenia. A właściwie to rezerwowi po prostu je rozwiali. Ławka Hornets staje się ich największą bolączką. Jeszcze wcześniej można było na nią przymykać oko, ale już drugi mecz z rzędu pozwolili wymknąć się zwycięstwu. Nie wymaga się od nich fajerwerków, szczególnie, że grali w tej nocy przeciw Spurs. Ale niech zachowają namiastkę przyzwoitości. Coraz ciężej bronić mi Franciszka Kamińskiego, który jest notorycznie ogrywany przez przeciwników. Belinelli wrócił dopiero po urazie, więc ma taryfę ulgową. Ale coś jest z nim nie tak. Miał kontuzję kostki, a nie urwaną rękę. Ramon przyzwyczaił już do tego, że backupem mógłby co najwyżej być, ale w czerwonych latarniach NBA.

Wrócił Zeller i to była najważniejsza wiadomość dnia. Wraz z Marvinem ograniczyli Aldridge’a i Gasola do niziutkiej skuteczności (a właściwie do braku piłki w ich rękach w pierwszej połowie) odpowiednio 1/4 i 0/2. Pięknie odcinali ich od podań, Williams praktycznie nie przegrywał w post up (nawet Treveon Graham dał kawał dobrej zmiany broniąc Leonarda). Cody od razu uruchomił także atak w ten sposób, że stawiane przez niego zasłony musiały być cały czas asekurowane. Wyrobił sobie już nazwisko w tej Lidze i przeciwnicy wiedzą, że muszą na niego uważać. Bez Batuma nie działało to jakoś zadziwiająco często, ale najważniejsze że skutecznie. Lamb początkowo wszedł w buty Francuza rozdając kilka asyst. Zaliczył swój 10 start w karierze i jest w tym raczej regularny (statystycznie). Kemba powinien grać po 48 minut na mecz. Kropka. MGK też. Cała pierwsza piątka. To moja recepta na sukces. Patrzcie na ten shot chart. Michael trafia jumpery, Hornets są w domu!

spery

Davis Bertans postanowił w pojedynkę rozprawić się z Charlotte. I nie wiem czy działają tu na niego wspomnienia z dzieciństwa, czy nieprzyjemne sytuacje które spotkały go w Północnej Karolinie. Gość po prostu ma problem z Szerszeniami. Pierwszy mecz 11 punktów, tej nocy 21. Niszczył Franciszka, trafił 4/5 zza łuku, a dwukrotnie był faulowany przy rzucie za trzy. Skończył na 21, Dedmon dodał 15 i było już po meczu. Ogólnie czwarta kwarta była oglądana przeze mnie jednym okiem, bo odbywałem służbową rozmowę międzynarodową, która porwała mnie zdecydowanie bardziej. Wstyd, wstyd i jeszcze raz wstyd. Druga połowa idzie do śmieci, pierwsza oglądana z dumą. Nastał czas Richa Cho. Wymiany!

Loading Facebook Comments ...

Komentarze