nevilshed
11/01/2017

Nevil (nie)obiektywnie: Game 39 vs Houston Rockets

c12kwckxuaeruog

Broda Jamesa Hardena wciąż zobowiązuje, nawet po Świętach. Zawodnik Rockets tak desperacko pragnął zdobyć triple-double, że pozwolił Hornets na comeback, który o mały włos, a nie kosztowałby ich zwycięstwa. Harden był tak perfidny tej nocy, że gdyby potrzebował zbiórki #rickydavis, to rzucałby na własny kosz. Tak czy inaczej, wskrzesił ten mecz. I za to trzeba mu dziękować.

Mnie zdziwiło już jego wejście w czwartej kwarcie. Myślałem, że przewaga Rockets jest na tyle wysoka, że Harden nie będzie już potrzebny. Ale co z głową robią cyferki. Jamesowi brakowało tylko dwóch asyst. Pierwszą z nich miał całkiem szybko, gdy podał do Nene. Druga z nich to już całkiem inna sprawa. Harden oddawał piłkę do partnerów nawet jak miał przed sobą czystą drogę na layup. To spowodowało dziesięć nietrafionych rzutów z rzędu. Hornets przegrywali w tym meczu nawet 23 punktami, a zdołali na 2.26 przed końcem wyjść na prowadzenie. Wtedy to po czasie D’Antoniego Harden w rozpisanej akcji podał do Andersona i przybił swoje triple-double. 40-15-10 to kawał linijki. Czapki z głów przed nim, odejmując tylko pogoń za TD i te najgorsze na całej kuli ziemskiej wymuszanie fauli.

Hornets od czasu 111-110 oddali całą końcówkę. Tak spektakularna pogoń, okraszona fajnymi występami Kamińskiego, Hawesa i Belinelliego (to REZERWOWI!) okazała się więc przedłużeniem wyroku. Pewnie, dobrze wiedzieć że drużyna z Charlotte jest do tego zdolna, ale to samo oglądaliśmy kilka dni temu w Detroit. Szalony pościg, który kończy się centymetry przed metą. Niedosyt wielki, mimo radości, która ogarnęła mnie o czwartej nad ranem. Było warto.

Kluczem do gry Franciszka jest rozszczepienie jego i Hibberta. Tu na pomoc przyszła choroba Zellera, która przesunęła Roya do pierwszej piątki. Kamiński po prostu nie czuje się za dobrze, gdy Hipcio biega w ataku. Ma wtedy za mało miejsca co skutkuje jego mierną skutecznością. Tej nocy miał 22 punkty (8/14 z gry i 4/9 zza łuku) i to na niego została rozpisana akcja na remis w samej końcówce. Kemba kolejny raz obszedł się smakiem. Inna sprawa, że był non stop podwajany, przez co zanotował aż 5 strat. Poza tym, linijka All-Stara. 25 punktów, 10 asyst i 6 zbiórek. Pięknie przeprowadził ten comeback.

Hawes dał sygnał do ataku jeszcze na początku czwartej kwarty, gdy trafiał rzuty o których Hibbert może tylko pomarzyć. Nieważne ile DNP ma Spencer, gdy gra – robi to na 100%. Belinelli zagrał swój najlepszy mecz od czasu powrotu po kontuzji. To wciąż nie było to, do czego mnie przyzwyczaił, ale namiastka to lepsze niż nic. Sessions znów pukał się po czole. Z nim na parkiecie drużyna była -15. Z San Antonio -26. Nie jest to sytuacja do pozazdroszczenia. MGK miał urwanie głowy z Hardenem i był karany gwizdkami przy każdym kontakcie. Dla Marvina był to dopiero szósty mecz w tym sezonie, gdy trafił trzy lub więcej trójek. Ale tej nocy po prostu wpisał się w trend. Hornets trafili rekordowe 19 w sezonie, Rockets odpowiedzieli 17.

Szerszenie mogą pluć sobie w brodę, bo szansa na zwycięstwo była na wyciągnięcie ręki. Na Wschodzie wszyscy ich przeciwnicy wygrywają jak jeden mąż i Hornets spadli właśnie na ósme miejsce. Ale tak to właśnie jest, gdy od początku nie można utrzymać tempa meczu i zaczyna się grać, gdy grunt pali się pod nogami. Rich Cho musi zacząć rozglądać się po NBA w poszukiwaniu odpowiednich wymian, które usprawnią rotację Hornets. Póki co wygląda to średnio.

Loading Facebook Comments ...

Komentarze