O Nikoli Jokicu, czyli weteranie w dziwnym ciele 21-latka i o tym co dalej z Nuggets

Tylko 14 meczów zajęło trenerowi Michaelowi Malone’owi zrozumienie, że Nikola Jokic jest już teraz najlepszym graczem Nuggets. Dokładnie tyle razy reprezentant Serbii rozpoczynał na początku sezonu spotkania na ławce rezerwowych. Jednak w tym momencie nikt już o tym w Denver nie chce pamiętać. Jokic udziela od kilku tygodni sztabowi trenerskiemu drużyny z Kolorado wielu odpowiedzi na nurtujące ich pytania dotyczące przyszłości tej organizacji. Wybrany z 41. numerem Draftu 2014 roku środkowy, kolejny ze skarbów wyłowionych przez prowadzony przez Rafała Jucia europejski dział skautingu Nuggets, pokazuje przede wszystkim, że jest już gotowy na rolę lidera ofensywy swojego zespołu.

Obecny sezon jest drugim, który na parkietach NBA spędza Jokic. Jednak jego koszykarski umysł musiał tu być na długo przed jego ciałem. Jokic każdym właściwie swoim zagraniem, każdą podjetą na parkiecie decyzją udowadnia, że rozumie tę grę i wie o niej zdecydowanie więcej niż inni gracze.

Obserwując Serba nie można nie zwrócić uwagi na jego podania. Umiejętność uruchamiania swoich partnerów, i to zarówno w sytuacjach post-up, jak i będąc ustawionym wysoko przodem do kosza, w pozycji tzw. trailera, jest atutem, wokół którego Jokic będzie na pewno budował swoją pozycję w lidze. W całym sezonie, w przeliczeniu na 36 minut, spośród centrów tylko Al Horford i Mason Plumlee zaliczają więcej ostatnich podań od niego. Gdy weźmiemy natomiast pod uwagę okres od momentu, gdy Jokic został zawodnikiem pierwszej piątki, nie ma on sobie równych. Wystarczy sekunda rozluźnienia, centymetr wolnej przestrzeni i możesz być pewien, że młody Serb spróbuje wcisnąć tam swoje podanie. Dokładnie wie on, jak wykorzystać przewagę przeglądu pola, jaką każdemu środkowemu daje wzrost.

Co jednak w tym wszystkim najważniejsze, Nuggets bardzo dobrze wiedzą, co z takimi umiejętnościami Jokica zrobić. Serb zaczyna wypracowywać sobie świetną boiskową relację przede wszystkim z Emmanuelem Mudiay’em i Garry Harrisem. Obaj Panowie stali się w ostatnim czasie niezwykle agresywni w ścinaniu pod kosz, raz po raz tworząc Jokicowi szansę do pokazania pełnego arsenału swoich podań. Serb rozdał już w tym sezonie obu tym graczom 46 asyst, a możemy być pewni, że to jeszcze nie koniec.

Ta wspomniana wyżej wzmożona agresja w atakowaniu obręczy bardzo się w ostatnim czasie rzuca w oczy. Widać, że Nuggets chcą korzystać z tej broni. Zdają sobie sprawę jak bardzo jest niezbezpieczna. W tym sezonie tylko 2 drużyny zdobyły więcej punktów od ekipy z Denver w strefie pomalowanej. Ogromna ilość z tych prawie 50 punktów w każdym meczu to właśnie uruchamiane przez Jokica wjazdy niskich graczy. Jak mówi Harris, sama obecność Serba na parkiecie i zdawanie sobie sprawy z jego umiejętności sprawia, że zawodnicy mają dużo większą chęć do tego typu akcji.

Nuggets dużo częściej starają się wykorzystywać Jokica jako wysoko ustawionego rozgrywającego. Sam Serb zdaje się najlepiej czuć właśnie w tej roli. Jest on mistrzem tych otwierających drogę do kosza podań, które przelatują nad głowami odwróconych do niego tyłem obrońców będących w pościgu za ścinającymi niskimi graczami. Wyczucie odległości i tempa takiego podania to po prostu kolejny dowód na jego niesamowitą percepcję boiskowych zdarzeń.

Jednak wciąż mnóstwa pola do popisu zostaje dla Serba w akcjach tyłem do kosza. Nuggets posiadają wystarczającą ilość co najmniej przyzwoitych strzelców z dystansu, aby w niektórych ustawieniach spróbować zrobić z Jokica LeBrona. Umiejętność rzucenia dokładnego, 7-metrowego podania jedną ręką z post, przyspieszającego i rozciągającego grę może okazać się dla Nuggets, dysponujących eksplozywnymi i lubiącymi atakować obręcz graczami, nieoceniona. Dużo łatwiej zaskoczyć wjazdem obronę będącą non stop w ruchu spowodowanym zmianą strony gry.

Nikola Jokic bynajmniej nie kończy się na swoim niesamowitym passing game. Choć zdecydowanie jest to jego podstawowa zaleta, która sprawia, że jest graczem wyjątkowym. Serb jednak bardzo dobrze wie też jak zdobywać punkty. Tylko 6 graczy w lidze, którzy oddają więcej niż 5 rzutów na mecz, może pochwalić się wyższą skutecznością z gry. Ale żaden z nich regularnie nie rzuca z dystansu. Dlatego gdy weźmiemy pod uwagę TrueShooting %, już tylko 4 zawodników może pochwalić sie wynikiem wyższym od Jokica.

Jokic dysponuje kapitalnym chwytem piłki. Jest to coś, co na pierwszy rzut oka wydaje się sprawą niezwykle błahą, jednak koniec końców często okazuje się być różnicą pomiędzy utalentowanym graczem wysokim, a centrem potrafiącym naprawdę siać spustoszenie pod obręczami rywali. Partnerzy Serba zdają sobie sprawę, że ten nie ma najmniejszego problemu z łapaniem nawet bardzo trudnych podań. Dlatego nie wahają sie w większości sytuacji widząc, że mają szansę dostarczenia mu piłki blisko kosza. Jokic te piłki najczęściej opanowuje i wykańcza tego typo akcje ze skutecznością prawie 70%.

Środkowy Nuggets jest też bardzo efektywny z nieco większej odległości i w sytuacjach nieco bardziej skomplikowanych. Trafił w tym sezonie więcej niż solidne 53% z 76 prób z półdystansu. Jest graczem bardzo selektywnym. Rzadko oddaje rzuty, które można uznać za niepotrzebne bądź zbyt ryzykowne. Sposób rzucania, podczas którego Jokic rzadko opuszcza piłkę poniżej wysokości głowy, mocno upodabnia jego mid-range game do tego posiadanego przez Marca Gasola.

Wydaje się zresztą, że porównań do Hiszpana w najbliższym czasie Jokicowi nie uda się uniknąć.  Wstawcie w poniższą sekwencję ruchów sylwetkę młodszego z braci Gasol i nic w tym obrazie właściwie się nie zmieni.

Serb nie ma też problemu z wykańczaniem wszelkiego rodzaju floaterów czy runnerów. Krótko mówiąc, ciężko cokolwiek zarzucić jego wyszkoleniu technicznemu.

Wydaje się, że Nuggets mogliby pozwolić Jokicowi częściej pokazywać swoje umiejętności w akcjach tyłem do kosza nie tylko z powodu podań, o czym pisałem już wyżej. Nikola jest naprawdę silnym zawodnikiem, który potrafi wypracować sobie w takich sytuacjach rzut. Pozwolenie mu na rozwijanie tego elementu gry spowoduje również, że więcej drużyn będzie musiało pomyśleć o podwajaniu go, co prostą drogą prowadzi nas z powrotem do możliwości uruchamiania czy to ścinających pod kosz partnerów, czy to strzelców na dystansie. Jokic pokazał już kilka razy, że jest zdolny do różnego rodzaju wykończeń akcji post-up. Trafił w tym sezonie 26 z niewielkiej liczby 41 oddanych hakiem rzutów.

Serb dysponuje też już teraz bardzo stabilnym rzzutem za lini 7.25. Trafił w tym sezonie ponad 35% swoich prób z dystansu, co biorąc pod uwagę standardowy wzrost skuteczności w tego typu rzutach wraz z przybywajacym doświadczeniem, pozwala spokojnie wierzyć, że Nikola będzie po prostu dobrym strzelcem, którego defensywy nie będą mogły zostawiać samego w żadnym właściwie miejscu na parkiecie.

Nic więc dziwnego, że trener Malone postanowił oprzeć grę ofensywną drużyny właśnie na Jokicu. Każde inne rozwiązanie nie miałoby w tym momencie sensu. Z Serbem na parkiecie Nuggets zdobywają prawie 113 punktów na 100 posiadań. Plasowałoby ich to na 2. miejscu ex aequo z Raptors wśród najlepszych ataków ligi. Jednak gdy Jokic dostaje chwile odpoczynku, ekipa z Denver jest w stanie rzucać zaledwie 102 punkty na każde 100 posiadań. Co również bardzo wymowne, procent asystowanych rzutów spada wtedy z 64 do 54.

Wszystko to powoduje, że Jokic ani trochę nie przypomina standardowego 21-latka, grającego dopiero swój 2. sezon w NBA. Można by powiedzieć, że jest on weteranem w ciele 21-latka. Ale…no właśnie. Sylwetka i fizyczne możliwości Jokica również nie dają się zaklasyfikować do jego wieku. Serb jest po prostu dość pulchnym i niesamowicie wolnym zawodnikiem. Czasami można mieć wrażenie, że Nikola nigdy na parkiecie nie przyspiesza. Po prostu przemieszcza się po nim z tą samą, stałą prędkością.

Jednak ciężko się temu dziwić, gdy zerknie się na zdjęcia Jokica sprzed 10 lat. Kawał metamorfozy, musicie to przyznać.

nikolajokic

To sprawia, że Jokic ma spore problemy w defensywie, szczególnie broniąc akcji pick&rollowych. Słusznie niepewny swoich możliwości atletycznych boi się wychodzić zbyt wysoko do zawodników z piłką. Efekty tegy typu wyjść są zazwyczaj po prostu katastrofalne.

Jokicowi poza szybkością wyraźnie brakuje również wyskoku. Każdy z was ma na pewno kumpla, z którego śmieje się, że nie byłby w stanie przeskoczyć kartki papieru. Jokic jest graczem, który z tym kumplem przegrywa. Statystyki mówią, że Serb 10-krotnie w tym sezonie wykonywał wsady do kosza, jednak istnieje spore prawdopodobieństwo, że komuś przez przypadek wpisała się przed zerem ta jedynka. Jokic po prostu bardzo rzadko w ogóle odrywa się od parkietu. Jest to jeden z głownych powodów, dla których rywale rzucają z aż 58% skutecznością pod obręczami, gdy w pobliżu przebywa właśnie Nikola.

Z powodu braku tego wertykalnego wyskoku Jokic nie jest też najlepszym zbierajacym. W przeliczeniu na 36 minut plasuje się dopiero w 5. dziesiątce najwiecej zbierających graczy w lidze. Jednak dzięki sprytowi i naturalnej zdolności przewidywania zdarzeń na parkiecie, potrafi się on całkiem nieźle odnaleźć na atakowanej desce. Co też warte podkreślenia, jego niedoskonałości w tym elemencie nie wpływają negatywnie na poczynania zespołu. Nuggets są 3. najlepszą drużyna w lidze, gdy weźmiemy pod uwagę procent zebranych z bronionej tablicy piłek. Z Nikolą na parkiecie ten wskaźnik jest nawet najwyższy w drużynie – ponad 80%.

Wszystkie te niedoskonałości fizyczne zostaną na pewno przez trenerów Nuggets nieco poprawione. Jokic nigdy nie wystartuje w konkursie wsadów ani nie będzie bił klubowych rekordów na setkę, ale kolejne okresy przygotowawcze pod okiem  trenerów z NBA powinny spowodować, że stanie się on po prostu przeciętnym ligowym atletą. A to, w połączeniu z jego zrozumieniem dla gry i boiskową dojrzałością, sprawi, że stanie się on całkiem dobrym obrońcą. Dla Nuggets powinna to być kwestia absolutnie kluczowa. Zdolności ofensywne Jokica powodują, że zdecydowanie najlepiej zbudować wokół niego drużynę złożoną z 4 graczy rozciągających grę poza linię rzutów za trzy i stamtąd atakujących do środka. Takie ustawienie powoduje, że trener Malone nie będzie miał możliwości ukrycia defensywnych wad Serba zrzucając część jego zadań na drugiego z wysokich graczy. Jokic będzie musiał być w stanie samemu wypełnić przeważającą większość tych zadań. Jest to możliwe, jednak będzie wymagało od niego odpowiedniego podejścia i nakładu pracy. Patrząc (głównie na zdjęcie powyżej) jak daleko już zaszedł, można spokojnie przypuszczać, że stać go na to.


Nuggets znajdują się w świetnym miejscu rozwoju swojej drużyny. Mają mnóstwo czasu, aby zdecydować, który z ich młodych zawodników powninien dostać miliony dolarów za budowanie drużyny z prawdziwego zdarzenia. Decyzje te będą musiały zostać podjęte najwcześniej latem 2018 roku, kiedy będzie możliwe przedłużenie debiutanckich umów właśnie Jokica i Mudiay’a. Ciężko jednak na dzień dzisiejszy wyobrazić sobie przyszłość ekipy z Kolorado bez tego duetu. Wydaje się również, że pewniakiem do długiego pobytu w Denver jest Jamal Murray, kóry jest jedynym z młodych graczy Nuggets, który ma papiery, by zostać superstrzelcem.

Jednak ten posiadany czas, który pozwala na cierpliwe budowanie drużyny wcale nie oznacza, że GM Bryłek Tim Connelly będzie się w najbliższym czasie nudził. W salary Nuggets jest wiele umów, które mogą przysłużyć się ściągnięciu do Denver pomocy dla młodych liderów. Kontrakty Danilo Gallinarego, Wilsona Chandlera, Jusufa Nurkica, Kennetha Farieda czy Willa Bartona absolutnie nie mogą być uważane za nienaruszalne. Wręcz spokojnie możemy się spodziewać, że dwa badź trzy z nich zostaną w ciągu najbliższych miesięcy wymienione.

Za absolutnie niedostępnego powinien być natomiast uważany Gary Harris. Jest on na dzień dzisiejszy najlepszym two-way graczem swojej druzyny i idealnie uzupełnia sie na parkiecie zarówno z Mudiay’em, jak i Murray’em. W dłuższej perspektywie jest idealnym kandydatem na lidera ławki Nuggets, o ile zechce oczywiście taką rolę przyjąć.

Ekipa z Denver znajduje się obecnie na 8. miejscu w Konferencji Zachodniej, głównie dzięki temu jak żałosna jest w tym roku walka o ostatnie miejsce dające awans do Play-Offs. Nuggets powinni oczywiście o to miejsce z całych sił powalczyć. Doświadczenie zdobyte w w rozgrywkach posezonowych zawsze może młodej drużynie tylko i wyłącznie pomóc. Jednak nie powinni tego robić za wszelką cenę. Żadne ruchy transferowe mające na celu krótkoterminowe wzmocnienie zespołu, a kosztujące go któryś z elementów majacych pomóc w budowaniu przyszłości, jest absolutnie niewskazane. Nuggets zdają się próbowac podążać tą samą ścieżką, którą od kilku  lat przemierzali Utah Jazz. Jest to ścieżka bardzo dobra i nie warto praktycznie za nic z niej zbaczać. Cierpliwość jest w NBA cechą bardzo rzadko wykorzystywaną. A potrafi prowadzić do świetnych rezultatów.


MOŻESZ BYĆ ZAINTERESOWANY

Loading Facebook Comments ...

Zostaw komentarz