POZDROWIENIA Z ALAMO! #37: Czasami „zagrać dużo lepiej” nie wystarczy. Plan na game 3?

18/04/2018
3 Shares 620 Odsłon

San Antonio Spurs przegrywają w rywalizacji z Golden State Warriors 0-2 i w zasadzie nie powinno to nikogo dziwić. 99% analityków i osób „trzeźwo” patrzących na świat, nie było w stanie zobaczyć w tej serii żadnego „upset’u”, poza Earlem Watsonem, byłym trenem Suns, który stwierdził, że Pop na pewno wymyśli na tą serię jakiś chytry plan i wykopie z playoffs ciągle głównych faworytów do tytułu. Oczywiście tak się jeszcze „może stać”, ale żyjąc jednakże w świecie realnym trzeba powiedzieć sobie uczciwie jednak, że NIE MA NA TO SZANS.

Po meczu numer 1 Pop zarzucał swoim graczom brak agresji oraz to, że nie realizowali planu na to spotkanie. W kolejnym starciu było już z tym o wiele wiele lepiej, ale niestety to nie rozwiązało wszystkich problemów Spurs, bo po prostu nie mogło. Tak, Ostrogi zagrały o wiele lepiej jak mówił Manu, ale czasem to po prostu za mało:

Zagraliśmy o wiele lepiej. Realizowaliśmy założenia o wiele lepiej. Więcej walczyliśmy, ale tak czasem bywa, kiedy grasz przeciwko wspaniałej drużynie. Może to po prostu za mało.

Pop na konferencji prasowej poza standardową dawką uszczypliwości i czarnego humoru, skupił się n a tym, że „na koniec dnia” liczy się głównie to, co wpada do kosza. Nie mógł tutaj nie pić do niczego innego, jak do skuteczności w rzutach za trzy, która jest zmorą San Antonio przez całe rozgrywki. Tak, jeśli oglądało się regularnie ich spotkania, to można było często odnieść wrażenie, że potrafili seriami trójek rozstrzelać rywali i uciec na 10-15 punktową przewagę mimo wcześniejszych strat, ale to nie mogło w żadnym stopniu zamazywać prawdziwego obrazu sytuacji. Spójrzmy więc jak Ostrogi „żyją” z trójek:

  • Skuteczność rzutów za trzy w sezonie zasadniczym: 35,2% – 26 lokata w całej NBA. Nie trzeba przypominać, że Warriors są numerem jeden w tym względzie.
  • Pierwszy mecz serii Spurs-Warriors „przedzieliła” tylko jedna trójka różnicy w liczbie trafionych prób zza łuku. Jak wiemy wtedy decydowały o porażce inne aspekty
  • Mecz numer dwa i trafione rzuty za trzy: Warriors 15, a Spurs 4

Nie da się w zasadzie wygrać w dzisiejszej NBA, jeśli na 28 prób za trzy trafia się tylko 4. Najbardziej boleć mogą rzuty z czystych pozycji. W meczu numer dwa zza łuku trafili jedynie Mills (3) i Bertans (1). Danny Green od lat notuje regres w rzutach z dystansu, a w tej serii nie jest mu łatwiej, jeśli 99% energii musi „marnować” na krycie Kevina Duranta, którego winien kryć Kawhi Leonard, gdyby był zdolny do gry. Dokończmy jednak jeszcze temat trójek. Kto w Alamo ma rzucać? Murray? Anderson? Parker? Gay, który ma skuteczność zza łuku z kariery na poziomie 34% czy może Pau Gasol?

Drugi mecz pokazał po raz kolejny kilka problemów, jakie Spurs będą mieli w tej serii, i już pomijam te oczywiste w rzutach z dystansu:

  • Matchupy to „perfidna” rzecz w NBA. Kyle Anderson w starciach z Wojownikami nie ma w zasadzie racji bytu na boisku.
  • Dejounte Murray powinien kryć na dłuższą metę Klay’a Thompsona, skoro Green musi kryć Duranta. Problem polega tylko na tym, że DJ nie jest strzelcem z dystansu i wtedy Thompsona musi kryć Mills. W obronie niestety nie ma to w ogóle zastosowania.
  • Gdzie jest Tony Parker i co się z nim stało?
  • Pau Gasol mógłby być drugim-trzecim strzelcem tej serii, gdyby nie grał tak enigmatycznie. Realnie patrząc poza McGee nikt nie jest w stanie go powstrzymać, bo mówimy jednak o „kawale chłopa” z doświadczeniem i umiejętnościami. Co z tego, skoro Hiszpan nie gra tak jak powinien. Nie to, że nie może – po prostu bardzo często nie próbuje.
  • „Niestety” chyba więcej nie da się oczekiwać od Manu Ginobiliego
  • Gracze tacy jak Bertans, Murray, Forbes czy Anderson wydają się być o 1-2 sezony za wcześnie w playoffs, jeśli mają stanowić w jakimś stopniu o sile zespołu.

San Antonio Spurs w czwartek podejmą w AT&T Center Warriors na dwa kolejne mecze na własnym parkiecie. Czy w ogromnej teorii są w stanie wygrać te dwa spotkania u siebie? Tak, ale to będzie wymagało wielu rzeczy. Po pierwszej wspaniałego dnia w rzutach za trzy, lub takiego, kiedy Dubs po prostu mają słabszy. Trzeba też liczyć poza właściwymi ustawieniami w obronie, że Klay Thompson nie będzie grał dalej na poziomie 29 punktów, 69% z gry i 71% zza łuku. Murray może być dobrym rozwiązaniem w obronie, ale wtedy trzeba wzbogacić atak obwodowy z „innej” strony. Zastanawiałem się, czy z braku wzrostu w obronie, Green nie powinien próbować defensywy na KD w stylu Artesta czy Battiera, czyli z ręką na twarzy, a nie na piłce. Przecież przy graczu 213 cm wzrostu rzucającym z wyskoku nie ma szans na zablokowanie takiego rzutu czy nawet sięgnięcie.

Na mecz numer trzy potrzebne są też „drobne” poprawki. Jeśli Anderson dostanie swoje minuty w grze, bo „grać musi”, to powinien zastanowić się nad rozgrywaniem akcji i „bawieniem” się w Magica i próbą wpychania choć trochę niższych rywali pod kosz. To w końcu 206 cm wzrostu ale po prostu nie widzę możliwości by mógł być użyteczny w inny sposób przy tak dobrze broniących Dubs i tak kiepskiej jego skuteczności w rzutach w ogóle dystansu.

Od LaMarcusa Aldridge’a nie można w zasadzie wymagać więcej. 34 punkty zdobyte z 21 prób z gry plus 12 zbiórek i mnóstwo agresywności w grze. Ile LA może „poprawić” swoją grę, na 40-45 punktów? Spurs muszą jakoś uruchomić obwód i odblokować skuteczność zza łuku albo maksymalnie zwolnić grę i zagrać defensywny majstersztyk. Tylko wtedy mają szansę powalczyć z Warriors, mimo tego, że lepszy bilans domowy od graczy Popa mieli w sezonie zasadniczym tylko Raptors i Rockets.

Game 2 pokazało, że można Wojowników zmusić do popełniania strat (Spurs 9, Dubs 15) i wykorzystywać je m.in. w punktach z kontry, lecz to wszystko nie wystarczy. Znowu bowiem jak z mantrą powracam do rzutów dystansowych, którymi Warriors są w stanie odskoczyć na 15-20 punktów dosłownie w moment. San Antonio Spurs jako trzecia obrona ligi w sezonie zasadniczym potrafiła powstrzymać rywali w rzutach za trzy na poziomie 34,8%, co było 4 wynikiem w NBA. W pierwszym meczu Dubs trafiali za trzy na 45%, a w drugim na 48%. Ostrogi mają więc w tym względzie sporo do poprawy, lecz pytanie czy przeciwko takim rywalom i graczom z taką dyspozycją strzelecką są w stanie to zrobić. Mecze numer 3 i 4 dadzą nam odpowiedź na to pytanie.

MOŻESZ BYĆ ZAINTERESOWANY

Loading Facebook Comments ...

Zostaw komentarz