POZDROWIENIA Z ALAMO! #38: Stojąc pod ścianą

22/04/2018
6 Shares 714 Odsłon

San Antonio Spurs stoją właśnie pod ścianą. Stoją i zdają sobie dokładnie sprawę z tego, że tylko jeden mecz dzieli ich od odpadnięcia z playoffs i zakończenia tego sezonu. Oczywiście odpadnięcie w pierwszej rundzie playoffs to w Alamo nie dramat, bo takich było kilka nawet za tych najlepszych lat. To są często rzeczy „wliczone w koszta”, ale tym razem szefostwo i właściciele Ostróg muszą się zastanowić nad kilkoma ważnymi sprawami. To nie jest też tak, że skreślam Spurs już teraz i nie daję żadnej szansy na wygraną w kolejnym spotkaniu, tylko chciałbym przypomnieć, że w historii playoffs na 114 przypadków przegrywania 0-3, żaden zespół nie wygrał serii.

Jakby w San Antonio mało było problemów i dramatów, to w zasadzie tuż przed meczem numer trzy zmarła żona Gregga Popovicha – Erin. Para była razem ze sobą 40 lat. Nic więc dziwnego, że Pop nie był w stanie usiąść na ławce w meczu numer trzy i jego miejsce zajął doświadczony asystent Ettore Messina. Dziś wiemy już, że Popa nie będzie także w meczu numer 4.

Wszyscy w San Antonio zastanawiali się jak drużyna zareaguje na takie wydarzenia, bo kilku zawodników Ostróg dobrze znało małżonkę trenera, plus ma z nim bardzo emocjonalne więzi. Messina to doświadczony szkoleniowiec, ale wiadomo, że to nie ten sam charakter co Pop. Mimo wielu żali i kondolencji trzeba było jednak zagrać to spotkanie i spróbować powalczyć z Warriors.

Na ten mecz Spurs wyszli mocno zdeterminowani i skupieni. Widać było większe zaangażowanie w grze, lecz wpływ na to mogła mieć własna hala, która w tym sezonie jest wielkim atutem Teksańczyków. Spotkanie w pierwszej piątce znowu rozpoczął Rudy Gay i rozpoczął z wielką werwą do gry. Szkoda niestety, że „pary” wystarczyło mu tylko na kilka akcji. Całe spotkanie można by nazwać w zasadzie wyrównanym, bo jak to mawia Kenny Smith:

…przegrasz każdą kwartę tylko 3 punktami, czyli w zasadzie bardzo małą różnicą, ale w rezultacie z tego robi się na koniec meczu 12 punktowa porażka.

Tak było w zasadzie i tym razem, ale Spurs mogą się cieszyć, że Dubs tego dnia byli 10-32 zza łuku, z czego 99% pudeł zaliczyli w trzech pierwszych kwartach. Oczywiście Ostrogi także nie trafiały trójek z czystych pozycji, ale to jest już ich zmora w tym sezonie:

  • Spurs w tym sezonie trafiają za trzy ze skutecznością 35,2% co daje im 26 pozycję w lidze
  • Spurs ostatni raz gorzej trafiali zza łuku w rozgrywkach 1998-99 ze skutecznością 33%. Tak zdobyli wtedy mistrzostwo, ale to był sezon lockoutowy i inne czasy i inny sposób grania. Mimo to, wtedy to była 19 lokata w całej NBA.

Ostrogom udało się powstrzymać Klay’a Thompsona przez kolejnym występem rodem z NBA 2K, ale już Duranta „powstrzymali” jedynie na 26 oczkach. Może i Spurs to 3 defensywa ligi, ale nikt nigdy nie twierdził, że zawsze i wszędzie i, że przeciwko każdym przeciwnikom w takim samym stopniu. Niestety porażki w RS sprawiły, że rozstawienie nie było łaskawe dla Teksańczyków.

LaMarcus Aldridge w tym spotkaniu oddał tylko 10 rzutów i trafił 60% z nich. Nie uwierzę, że plan gry zakładał tylko 10 rzutów z gry dla absolutnego lidera zespołu, ale „tak jakoś wyszło”. Z dobrej strony pokazał się za to Tony Parker, który w drugiej kwarcie zdobył 8 punktów a w całym meczu 16. Dla Francuza był to najlepszy punktowo występ od 3 marca i dopiero czwarty w całych rozgrywkach z dorobkiem punktowym 15+. Pamiętajmy jednak, że Parker opuścił pierwszych 19 meczów sezonu z powodu rehabilitacji po zerwanym ścięgnie mięśnia czworogłowego, a której to kontuzji nabawił się jeszcze w serii playoffs 2017 z Houston.

Kibice „wiedzą najlepiej” i po tym spotkaniu przez twittera amerykańskich dziennikarzy piszących o Spurs, przetoczyła się fala krytyki na graczy takich jak Murray czy Anderson za to, że nie potrafią rzucać za trzy. Dostało się też Greenowi, ale warto przypomnieć po raz kolejny, że nawet tylko w samej serii z Warriors, Spurs trafiają zza łuku na 24%. Porównajmy to z 41% Golden State i możemy się w zasadzie „dziwić”, że w obecnej erze NBA Ostrogi nie przegrały każdego z tych meczów -40. Oczywistym „detalem” jest brak Leonarda, który przy obecnym gwiazdozbiorze Wojowników jest kimś nieporównywalnie cenniejszym dla swojego klubu niż na tym etapie brak Stepha Curry’ego.

Nietypowym dla Ostróg może być to, że przegrywają w tej serii z Dubs w asystach i to w stosunku -12. Nie jest to oczywiście tylko i wyłącznie kwestia izolacji dla Aldridge’a, ale też mniejszego ruchu piłką, i kiedy rzuty z gry po prostu nie wpadają do kosza. Ostrogi są też gorsze na deskach, a Pau Gasol zbiera z tablic średnio jedynie 4,3 piłki na mecz. San Antonio to także czwarta najlepiej blokująca drużyna w sezonie zasadniczym, a w obecnej chwili przegrywają także i ten element z Dubs prawie o połowę.

Game plan na mecz numer 4? Tak jak wspomniałem na początku, Messina znowu poprowadzi Ostrogi, i być może poprowadzi ich w ostatnim meczu tego sezonu i tych playoffs. Trudno bowiem na chwilę obecną zobaczyć w San Antonio jakiś ogień i jakiś niesamowity zryw. Oczywiście to bardzo dobra drużyna, która jest w stanie zagrać świetny mecz, bo przecież bilansem z RS ustępowali tylko 2 mecze trzecim w konferencji Blazers. Portland w playoffs już nie ma po sczyszczeniu ich przez Pelicans 0-4, co pokazuje tylko ile warte są szaleńcze końcówki w rozgrywkach i jak bardzo ważne jest rozstawienie. LMA nie powstrzymywałby Anthony’ego Davisa ale AD musiałby bardzo tyrać w obronie przeciwko swojemu rywalowi. Green czy Murray byliby dobrymi matchupami dla Holiday’a czy Rondo, ale to takie tylko teoretyczne rozważania.

Czy mecz numer cztery, który może być ostatnim w tegorocznych playoffs to ostatni mecz dla Manu Ginobiliego? Argentyńczyk nie wie jeszcze jaką podejmie decyzję odnośnie kontynuowania kariery w kolejnych rozgrywkach, ale nie chce swego rodzaju „pożegnania”, które miało miejsce rok temu w AT&T Center.

To było mega dziwne. Czułem jakbym przechodził na emeryturę, kiedy nic o tym nie mówiłem. Mam nadzieję, że wygramy następny mecz 20 punktami bardzo szybko i nie będzie okazji na tego typu rzeczy.

Mecz Spurs-Warriors dzisiaj o 21.30. Transmisję przeprowadzi m.in. Canal + Sport.

MOŻESZ BYĆ ZAINTERESOWANY

Loading Facebook Comments ...

Zostaw komentarz