Pożegnanie Irvinga to chyba kwestia czasu. Tyle, że żadna wymiana nie wydaje się możliwa.

Jeśli myśleliście, że drama z udziałem Kyrie’go Irvinga to tylko wymysł mediów, że kryzys zostanie szybko przez klub zażegnany, chyba musicie jeszcze raz przeanalizować dane. Zach Lowe z ESPN pisze bowiem, że Cavs zachowują się w tym momencie na rynku tak, jakby „wymiana było nieunikniona”, a jego redakcyjny kolega Brian Windhorst, który rozpoczął całe to zamieszanie donosi, że relacje między Irvingiem a LeBronem Jamesem są „nie do naprawienia”. Kyrie pakuje więc już manatki, a nowy GM Cavaliers Koby Altman musi szukać rozwiązania całej sytuacji.

Takiego jednak na horyzoncie nie widać. Irving wciąż ma w swoim kontrakcie dwa gwarantowane lata, w dodatku ekipa z Ohio nadal mocno liczy (słusznie zresztą), że uda im się latem przyszłego roku zatrzymać w drużynie LeBrona. Dlatego zamierzają oni z tej wymiany wycisnąć absolutnie wszystko, co się da. Nie mamy co liczyć na transakcyjny dramat, którego świadkami byliśmy w przypadku Jimmy’ego Butlera czy Paula George’a. Wyjściowa cena Cavs to młody gwiazdor, gotowy do walki o tytuł weteran i co najmniej jeden wybór w 1. rundzie Draftu. W tym wypadku wyjściowa oznacza raczej cenę ostateczną.

Z możliwych scenariuszy możemy więc z miejsca wykluczyć San Antonio Spurs. Ostrogi nie mają nic, co Cavs mogliby chcieć, poza Danny’m Greenem. Wciągnięcie w tę wymianę 3. zespołu oznaczałoby, że musi on przyjąć na siebie kontrakt LaMarcusa Aldridge’a i jeszcze dodatkowo oddać Kawalerii co najmniej jednego zawodnika. Już pierwszy z tych celów wydaje się na dzień dzisiejszy niemożliwy, szczególnie biorąc pod uwagę, że ani Spurs, ani Cavs nie posiadają w zanadrzu picków mogących osłodzić trzeciej ekipie tę wymianę.

Tylko trochę lepiej wygląda sytuacja w przypadku New York Knicks. Nowojorczycy posiadają swoje wybory w Drafcie, w dodatku nawet po transferze Irvinga nie staliby się potęgą, więc byłyby one wciąż coś warte. Sam Melo to jednak dla Cavs zdecydowanie za mało, dlatego znów należy szukać 3. drużyny. Jedynym realnym kandydatem zdają się być Phoenix Suns, mogący poświęcić Erica Bledsoe. Jednak nawet dwa niechronione wybory Knicks nie są wystarczające, aby odpuścić Bledsoe i w dodatku przyjąć na siebie jeszcze co najmniej jedną z niechcianych umów Cavs: Imana Shumperta bądź Channinga Frye’a. W dodatku ostatnio wiele się mówi, że sam Carmelo zdecydowany jest na grę dla Houston Rockets i tylko dla nich porzuci swoją no-trade clause.

W przypadku Miami Heat w grę na pewno wchodziłby Goran Dragic, który mógłby całkiem nieźle zapełnić lukę po Irvingu. Jednak dalej pojawiają się problemy. Nawet czekając do 15 grudnia, kiedy będzie można wymienić Jamesa Johnsona nie wydaje się, że Cavs będą chcieli przyjmować na siebie jego 4-letnią umowę. Justise Winslow nie jest graczem, który na dzień dzisiejszy niesie ze sobą jakąkolwiek transferową wartość dla zespołu wciąż chcącego rywalizować w Finałach NBA.

Dość ironicznie sprawa przedstawia się w przypadku Timberwolves, którzy do Cleveland musieliby wysłać … Andrew Wigginsa. Po przyjściu Jimy’ego Butlera Wiggins na pewno nie jest graczem nie do wyjęcia, a jego umiejętności mogłyby całkiem nieźle prezentować się w starciach z Warriors. Jednak młody gwiazdor Wilków zarabia 11 mln $ mniej od Kyrie’go (dodatkowo kontrakt Irvinga zawiera 15% trade kicker, który jeszcze podnosi wartość jego umowy w przypadku wymiany). Wolves nie mają natomiast innego kontraktu, który mógłby zainteresować Cavs.

Cavs z miejsca utną również na pewno wszelkie dyskusje z Boston Celtics, nie chcąc nawet ryzykować wzmocnienia swojego największego rywala na Wschodzie. A nawet zakładając, że usiądą do rozmów, Cavs od razu zażądaliby pakietu opartego nie tylko na Isaiah Thomasie, ale również Jae Crowderze. Po odejściu Avery’ego Bradley’a wydaje się natomiast, że Celtowie nie mogą sobie pozwolić na stratę kolejnego doświadczonego obrońcy na skrzydle kosztem niewielkiego upgrade’u na pozycji rozgrywającego.

Do gry mogliby wkroczyć od wieków poszukujący rozgrywającego Denver Nuggets, jednak cena za Irvinga, pewnie coś podobnego do pakietu Gary Harris, Jamal Murray i Wilson Chandler, raczej odstraszy ich z miejsca. Nuggets są bardzo zadowoleni z podpisania Paula Millsapa i bardzo wysoko oceniają umiejętności Murray’a, więc raczej będą chcieli dać tej grupie szansę zanim zdecydują się na jakieś ruchy. Nie do końca wiadomo też jak czułby się Kyrie w Jokic-centrycznym systemie Bryłek.

Osobiście najbardziej intryguje mnie zupełnie wymyślona przez Zacha Lowe’a propozycja Bucks. Malcolm Brogdon, Khris Middleton i pierwszorundowy wybór Bucks za Irvinga. Cavs dostają w t sposób dwóch wysokich obrońców z bardzo dobrym rzutem za 3, Bucks natomiast kolejnego gwiazdora mogącego ściągnąć ludzi do hali i przed telewizory. Na razie jednak nic nie wiadomo choćby o potencjalnym zainteresowaniu ekipy z Milwaukee, dla której przecież priorytetem jest zbudowanie drużyny pasującej jak ulał do Giannisa Antetokounmpo. Ewentualne w pasowanie się Kyrie’go w tę drużyną byłoby sporą zagadką.

Koby Altman podpisał swój kontrakt z Cavaliers zaledwie kilkadziesiąt godzin temu. Od razu jednak czeka na niego chyba najtrudniejsze transferowe zadanie ostatnich lat. Wygrać wymianę, które wygrać się w zasadzie nie da. Witamy w Cleveland, panie Altman!

Loading Facebook Comments ...

Zostaw komentarz