28/12/2017
21 Shares 1420 Odsłon

Real NBA season starts after X-mas games

„Święta, święta i po świętach”. Wielu z nas czekało nie tylko na rodzinne kulinarno-duchowe integracje, ale także na pierwszy dzień świąt i słynne już od lat „NBA X-mas games”. Jak słynne? Na tyle, że Amerykanie prowadzą statystyki dotyczące notowań poszczególnych graczy tylko w tych meczach. Dla wielu też to określony prestiż i nobilitacja do „zaproszenia” na anteny telewizji ogólnokrajowych. Chyba, że pochodzisz z okolic Bitwy pod Alamoo, to wtedy modlisz się przed sezonem, by nikomu nie wpadło do głowy wrzucać Cię do grafika. W końcu też te świąteczne spotkania zbiegają się w czasie z tym, że właśnie minęło nas jakieś 40% sezonu regularnego, więc jak co dziesięć procent na zaspanym – pora na kolejne podsumowanie.

Ile są warci Cavaliers bez Thomasa i Warriors bez Curry’ego? Poniedziałkowe świąteczne starcie między tymi dwoma ekipami pokazało nam jak ogromny potencjał drzemie w obu ekipach. Dla Cavs straszne jest to, że bez Stepha Warriors bronią lepiej indywidualnie i w zasadzie nie mają słabych punktów w defensywie gdy na parkiecie są Igoudala, Durant, Green, Thompson i Bell. Co więcej niespełna 23 letni debiutant ma wspaniałe warunki fizyczne do grania w nowoczesną koszykówkę i bardzo szybko się uczy gry od doświadczonych kolegów. To on m.in. zablokował trzypunktowy rzut Love’a na 16 sekund przed końcową syreną.

Okazało się też, że Love może zagrać bardzo dobry mecz i to się nie musi przekładać na zwycięstwo Kawalerzystów. Gwizdki gwizdkami, ale LeBron James miał 6 strat w czwartej kwarcie z czego 5 na bardzo „debiutanckim poziomie”. Cavs więc potrzebują Thomasa o wiele bardziej niż Dubs Curry’ego, chociaż bez Stepha ruch piłki nie jest tak szybki i więcej w grze Wojowników widać akcji izolacyjnych. Jeśli Cleveland chcą mieć jakiekolwiek szanse w walce z mistrzami NBA, to trio James-Thomas-Love musi notować bardzo, ale to bardzo udaną ew. serię finałową. Wyszło bo wiem po raz kolejny na to, że Lue może nie mieć za bardzo na kogo liczyć z ławki, kiedy przeciwnikiem są Wojownicy. Co prawda w teorii na Duranta mają inne sposoby obronne niż James, a mam tutaj na myśli Greena czy Crowdera, to jednak w praktyce nikt w po stronie „wschodniej” nie ma pomysłu na KD. Do tego MVP ubiegłych finałów wygląda obecnie jak kandydat do nagrody Obrońcy Roku. W tym co piszę nie ma broń Boże żadnej kokieterii, bo Dubs to zdecydowanie numer jeden w zablokowanych rzutach, a Durant ze średnią czap 2,3 ma w tym względzie zdecydowanie najlepszy sezon w zawodowej karierze. Kwestie gwizdków na korzyść jednej czy drugiej drużny odstawmy na bok, bo w tym roku „pecha” mieli Cavs, ale rok temu pamiętamy kontrowersje w święta i raport z ostatnich 2 minut – wtedy broniący pokrzywdzonych Warriors.

W jednym z ostatnich artykułów z cyklu „Zaspanym okiem”, zastanawiałem się nad tym co dolega Oklahomie i szczerze mówiąc w takich wnioskach nie byłem w żadnym razie odosobniony. Gdy powstawał tamten tekst, to OKC nieśmiało wygrali 2-3 spotkania z rzędu i nikt nie przeczuwał, że zrobi się z tego seria 12-2. Jak to się stało? No cóż, nie jest tajemnicą, że w Oklahomie na chwilę obecną zrobili to, czego wszyscy eksperci i analitycy oczekiwali – podzielili stanowczo role w zespole. I tak Westbrook staje się powoli pełną wersją Westbrooka z ubiegłorocznych rozgrywek, i w tych 14 meczach wzorem z ubiegłego sezonu, notuje praktycznie potrójną zdobycz. PG jest opcją numer dwa z bardzo dobrym rzutem za trzy, a Melo … Melo zmienił swój styl gry na tyle, że zamienił setki izolacji na rzuty z czystych pozycji. Oto i notowania „wielkiej trójki” z ostatnich 14 spotkań:

Westbrook:

George (opuścił dwa spotkania):

Anthony:

Dalej oczywiście wszystko jest dalekie od ideału, ale Thunder obecnie są na 6 miejscu „już” w playoffs i są w perspektywie czasu w stanie powalczyć o 4 lokatę, czyli ostatnią z atutem własnego parkietu w pierwszej rundzie. Ile w tym zasług Donovana, a ile Russella biorącego sprawy w swoje ręce? Tego na razie nie wiadomo, ale Oklahoma ma w tej serii m.in. bardzo cenne zwycięstwo nad Houston Rockets, do których tym zgrabnym zakończeniem, przejdziemy w kolejnym akapicie.

Jak wielkim zagrożeniem dla Warriors jest ekipa Mike’a D’Antoniego? Bez Chrisa Paula niewielkim, a niestety jeden z liderów Rakiet znowu ma problemy zdrowotne. Znowu są to drobne urazy, ale u Paula to zawsze są drobne urazy, które potem rujnują mu ostatnimi laty walkę w playoffs. Czy Rockets są w stanie zagrozić Wojownikom bez niego? Na chwilę obecną nie, a pamiętajmy, że na razie w historii D’Antoniego i Hardena próżno szukać ogromnych sukcesów w playoffs. Pierwszemu nie zarzuca się nawet braku tak istotnej defensywy w playoffs, co braku ciekawych pomysłów i trafiania ze zmianami. Co do Hardena, to przewija się tu i tam kwestia „znikania”, jak chociażby w w ubiegłorocznym szóstym meczu ze Spurs. Niestety jeśli Rockets na dłuższą metę będą dalej znuszeni grać bez Paula, to być może James będzie musiał znowu w RS wcisnąć pedał gazu do końca i stracić trochę sił by nie dać się dogonić czołówce Zachodu. Czy starczy mu wtedy sił na playoffs?

Mimo trzech porażek z rzędu, nikt w Houston nie wpada w panikę. Mimo to trzeba zauważyć, że po ostatnich niepowodzeniach i ubytkach w postaci Paula czy Mbah a Moute, defensywa Rakiet spadła na 10 miejsce w lidze. Jest to o tyle istotne, że warto zobaczyć jak świetnie potrafią bronić Teksańczycy:

all rights belong to NBA Countdown and ESPN

Post udostępniony przez Gutek (zaspany.com) (@gutekzaspanyvideo)

Spójrzmy na powyższej analizie na dwa aspekty obrony zespołowej Rakiet:

  • Świetne rozstawienie zawodników w obronie i obrona akcji typu pick and roll. CP3 inteligentnie przeciska się za zasłaniającym, a nie pod, gdzie łatwiej atakującemu się schować za partnerem i oddać rzut za trzy. Spójrzmy też jak Moute szybko rotuje w obronie i z jakiej odległości jest w stanie szybko kontestować rzut rywala. Przy tym nagle następuje świetne zagęszczenie w polu trzech sekund
  • Przy drugim przykładzie widzimy podobnie bardzo dobre rozstawienie i przygotowanie na bronienie pick and rolla. Obrońcy są gotowi na pomoc przy penetracji, ale nie odchodzą od swoich graczy za daleko i nie tracą z nimi kontaktu wzrokowego. Widzimy też jak Paul instruuje zespół, by pamiętał o swoich graczach, a kiedy zawodnik z piłką idzie na niego, to od razu sugeruje partnerowi z obrony na którą stronę będzie ukierunkowywał zawodnika atakującego.

all rights belong to NBA Countdown and ESPN

Post udostępniony przez Gutek (zaspany.com) (@gutekzaspanyvideo)

Trevor Ariza bywa niedocenianym zawodnikiem, a potrafi zrobić różnicę w obronie. Tutaj pomaga mu także kolejne dobre rozstawienie zawodników w obronie, ale spójrzmy też jak ciągle odwraca głowę to w stronę miejsca na parkiecie, gdzie jest gracz z piłką, to z powrotem na bezpośredniego rywala. To są kanony dobrej defensywy, gdzie obrońca nie odpuszczając swojego gracza chce w razie czego pomóc koledze w z drużyny czy zacieśnić obronę pod koszem. Widzimy też jak mimo pozornie przegranej akcji z pick and rollem, szybko rotuje w stronę kosza i odzyskuje panowanie nad sytuacją.

Z Zachodu wędrujemy na Wschód ligi i to ciągle jeszcze do liderów tej konferencji, czyli do ekipy z Bostonu. Celtowie jednak na tą chwilę mają tylko 1,5 meczu przewagi nad Raptors i bilans 10-7 w ostatnich 17 meczach oraz 5-6 w 11. Co jest tego przyczyną?

Od razu odpowiem – Nie Kyrie Irving. W tych 11 ostatnich meczach bowiem były rozgrywający Cavs notuje średnio prawie 28 punktów w meczu na 49% z gry, 47% zza łuku i 95% na linii rzutów wolnych. Notuje też prawie 5 asyst, i jest to chyba jedyny element, o jaki możemy się przyczepić. W końcu mowa tutaj o „klasycznym rozgrywającym”, który chciał pokazać wszystkim, że umie czynić partnerów lepszymi.

Kolejnym problemem jest to, że Celtowie nie bronią już tak dobrze jak na początku rozgrywek. W ogólnym rozrachunku, co było z resztą do przewidzenia, zaczyna w ekipie Stevensa brakować Haywarda. Gordon co prawda chodzi już bez specjalnego buta, ale jego chyba nikt nie będzie wprowadzał do gry nawet pod koniec sezonu wzorem Paula George’a. Z resztą pamiętajmy, że PG nabawił się kontuzji w sierpniu a nie w październiku. Kwestią do przewidzenia były też drobne kryzysy Tatuma czy Browna, bo w końcu wymagać tak dużo od debiutanta i drugoroczniaka, po prostu nie można. Gorszą wiadomością dla fanów Zielonego Gangu jest to, że Brown od jakiegoś czasu zmaga się z naciągnięciem lewego ścięgna Achillesa, a wiemy, że z tym nie ma żartów. Po ostatnim meczu z Wizards musiał w szatni bardzo długo „rozchodzić” to naciągnięcie. Na więcej strat kadrowych Celtowie nie mogą sobie pozwolić, ale ciekawe czy Ainge podczas tegorocznego Trade Deadline wyciągnie jakieś picki z kapelusza i zaszokuje koszykarski świat.

„Are the Raptors for real?”

Toronto Raptors nie są już ostatnią drużyną w lidze w średniej asyst, bo teraz są na 11 pozycji w tym względzie. DeMar DeRozan ma drugą najlepszą w karierze skuteczność rzutów za trzy przy najwyższej liczbie oddawanych rzutów, ma więcej asyst w tym sezonie i chętniej dzieli się piłką. Mimo tego dalej zdobywa średnio ponad 24 punkty na mecz i mimo to dalej wszyscy zadają sobie to samo pytanie – Raptors tak na serio, czy znowu w playoffs coś się nie uda?

Koszykarze z Toronto w 2016 roku dotarli do finału konferencji przegranego z Cavaliers. Rok później był to już tylko półfinał i jeszcze sromotniejsza porażka z LBJ i spółką. Cleveland staje się powoli dla Toronto tym, czym Chicago było dla Cleveland za czasów Jordana.

Po ogólnych statystykach tego nie widać, ale Kyle Lowry rozgrywa bardzo dobry sezon. Może nie punktowo, bo poza średnią i skutecznością rzutów z gry, oddaje mniej rzutów niż rok temu, ale per36 ma najlepsze wskaźniki w karierze w zbiórkach i najlepsze od 6 lat w asystach. Jego średnia minut w tym roku jest najniższa od rozgrywek 2012-13, ale to być może dobrze. Kyle bowiem miał tendencje do łapania urazów pod koniec regularnego sezonu i w playoffs nie był już sobą. To niemalże reguła, że Lowry po powrocie z jakiegokolwiek niemalże urazu gra po prostu słabo. Na to Toronto w tym roku nie może sobie pozwolić, o ile nie chcą „na stałe” dostać łatki zespołu dobrego tylko na sezon zasadniczy i góra pierwszą rundę playoffs.

Pozostajemy na Wschodzie, ale z Kanady przenosimy się na Manhathan, gdzie Knicks są dosłownie o pół wygranej poza playoffs, ale ciągle walczą. Nie jest też tajemnicą, że ten zespół nie istnieje bez Kristapsa Porzingisa. Zinger jest jednym z 28 zawodników, w historii NBA, którzy notowali średnio powyżej 20 punktów, 6 zbiórek, 2 bloków i oddawali przy tym średnio 4 rzuty za trzy na mecz. Jeśli tą kategorię zawężymy tylko do graczy 213cm wzwyż, to naszym oczom obok Kristapsa ukaże się tylko i wyłącznie Dirk Nowitzki.

Kidy Porzingisa nie ma w grze – Knicks mają bilans 1-5. Oczywiście jeden zawodnik nie wygra wszystkich spotkań, ale nie ma się co oszukiwać, że w Nowym Jorku jest szeroka kadra. Oczywiście czasem zdarzą się pojedyncze mecze, gdzie Kanter wygląda jak MVP sezonu, lecz na dłuższą metę jest Łotysz i potem długo długo nic. Czemu „Jednorożec” jest tak wyjątkowym zawodnikiem?

all rights belong to NBA Countdown and ESPN

Post udostępniony przez Gutek (zaspany.com) (@gutekzaspanyvideo)

Cierpliwość jest cnotą i Porzingis dobrze o tym wie. Spójrzmy jak w obu sytuacjach cierpliwie czeka na dobrą pozycję do otrzymania piłki czy do rzutu. Nie zniechęca się szybko i nie daje się odwieźć od swoich zamiarów, co wcale nie jest takie oczywiste. Obrońca właśnie tego chce, ale Kristaps wie, że nie może iść na skróty w grze tyłem do kosza i w momencie gdy pewnym jest, iż będzie jako lider wyjątkowo mocno kryty. Spójrzmy też z jakiego pułapu oddaje rzut i jak ciężko jest mu nawet zasłonić samo pole widzenia, nie wspominając już o próbie blokowania.

all rights belong to NBA Countdown and ESPN

Post udostępniony przez Gutek (zaspany.com) (@gutekzaspanyvideo)

W tej sytuacji Nance’owi naprawdę pozostało już tylko pokręcić głową z niedowierzaniem.

Nie wszystkie mecze i nie wszystkie drużyny da się oglądać dokładnie, więc rzućmy zaspanym okiem na kilka zespołów w formie krótkiego flesza:

  • Brooklyn Nets może i nie są tak słabą drużyną, jakby chcieli Cavaliers, którzy posiadają ich pick na draft 2018, lecz daleko im do określenia ich gry mianem „dobrej”. Jaki jest ich przepis na porażki? Druga w lidze średnia oddanych rzutów za trzy przy czwartym najgorszym procencie zza łuku. Można?
  • Proszę nie regulować wyświetlaczy multimedialnych, bo Chicago Bulls naprawdę w ostatnich 10 spotkaniach mają bilans 8-2 i wśród pokonanych m.in. Celtów czy dwukrotnie znajomych zza miedzy w „osobie” Milwaukee Bucks. Zach LaVine jest coraz bliższy powrotu na parkiet, ale prawdopodobnie nastąpi to dopiero w styczniu.
  • Z nieba do piekła? Orlando Magic z rewelacji początkowej fazy rozgrywek stali się drugą najgorszą drużyną Wschodu. Jak to możliwe? Do urazu Rossa, w ostatnich dniach doszła także łydka Gordona i złamany palec Vucevica. Nikola z tego powodu ma pauzować 6-8 tygodni
  • Co raz trudniej 76ers pozostawać „rewelacją” rozgrywek i na tym etapie ufać procesowi. Koszykarze Browna przegrali ostatnich 11 spotkań z 15 rozegranych. W 6 tych porażkach „nie miał swojego udziału” Embiid, który ma delikatne problemy z plecami. Kiedy grał to podczas tej nieudanej dla Phily serii notował średnio 26 punktów, 10 zbiórek, 3 asysty i 2,5 bloku. Średnia minut nawet imponująca jak na Kameruńczyka bo prawie 35.
  • W poprzednim wydaniu naszego podsumowania wspominałem o spadku formy u Detroit Pistons i ich serii 7 porażek z rzędu. Dla fanów Tłoków mam dwie wiadomości: dobra i złą. Dobra jest taka, że ostatni bilans jaki winien Was obchodzić to 5-1, a zła? Reggie Jackson skręcił kostkę i to dosyć poważnie (tzw. 3 stopień) i ma pauzować od 6 do nawet 8 tygodni. Dzisiaj w nocy do gry w starciu z Magic powinien powrócić Bradley, który od 5 spotkań borykał się z problemami z pachwiną.
  • Wizards dalej potrafią wygrać z każdym i przegrać z każdym. W chwili, kiedy piszę te słowa, przegrali właśnie ze zdecydowanie najgorszą drużyną tegorocznych rozgrywek, a mowa o Atlancie Hawks. Podsumowanie gry Waszyngtonu i Marcina Gortata wkrótce na łamach zaspanego.
  • Jeśli czytacie na bieżąco takie cykle jak „Nevil (NIE)obiektywnie” i „Pozdrowienia z Alamo!” to na pewno doskonale wiecie, co dzieje się w Charlotte i w San Antonio.

Na koniec tabela obu konferencji i stan na czwartek nad ranem na godzinę 5:

Ranking MVP #4:

W stosunku do poprzedniego podsumowania niewiele się zmieniło w tej materii. Do LeBrona Jamesa i Jamesa Hardena można zacząć powoli przymierzać Kevina Duranta czy Russella Westbrooka, ale wszystko zależy kolejno od tego, ile meczów będzie pauzował jeszcze Curry i jak wysoko wylądują w tabeli Zachodu Thunder. Z resztą rzućmy okiem na takie hipotetyczne porównanie tych 4 zawodników, gdzie zaznaczam, że na chwilę obecną Harden i LBJ są zdecydowanymi faworytami. Jeśli jednak Thomas powróci choć w 75% w takiej formie jaką miał rok temu, a Paul opuści więcej meczów, to wreszcie powinniśmy zobaczyć Brodacza z trofeum MVP.

Jeśli chodzi o debiutantów, to Ben Simmons dalej jest klasą samą dla siebie, choć z powodu kiepskich notowań Sixers, wiele osób „przyzwyczaiło się” do cyferek jakie wykręca, a ciągle to są liczby na miarę Magica czy Big O. Swoje piętno na tegorocznym sezonie zaczyna odciskać też Kyle Kuzma, który w jednym z ostatnich meczów zdobył nawet 38 punktów. Swoje też powoli zaczyna robić Lonzo Ball, chociaż w chwili obecnej ma problemy z lewym barkiem i jest poza grą.

Mało na łamach zaspanego i ogólnie w NBA mówi się o Los Angeles Clippers, a po cichu Lou Williams ma ochotę na drugą w karierze statuetkę dla najlepszego szóstego w lidze. Co przemawia za? Lou-Will jako jedyny rezerwowy w tegorocznym sezonie (32 rozegrane mecze i tylko 7 startów) zdobywa średnio ponad 20 punktów w meczu. Sprawa zamknięta?

Jeśli faktycznie data X-mas Games jest datą „graniczną” w NBA, to dopiero teraz zacznie się prawdziwa zabawa i gra o zwycięstwa i prestiż. Z drugiej jednak strony krążą też plotki o prawdziwym graniu od All Star Weekend i od zakończenia Trade Deadline. Jedno jest jedna pewne – widzimy się wkrótce w kolejnym podsumowaniu  – tym razem na półmetku sezonu.

Sezon NBA w 10% || Sezon NBA w 20% || Sezon NBA w 30%

MOŻESZ BYĆ ZAINTERESOWANY

Loading Facebook Comments ...

Zostaw komentarz