PRZEGLĄD SEZONU #9: 2017/18 w 90%

29/03/2018
8 Shares 647 Odsłon

Rozgrywki sezonu regularnego 2017-18 są już na finiszu i drużynom NBA zostało do rozegrania średnio 6-7 spotkań. Na Zachodzie dalej trwa walka o playoffs i o rozstawienia w drabince posezonowej, ale to nie wszystkie wątki, jakimi żyliśmy w przeciągu kilkunastu ostatnich dni. Mnie osobiście najbardziej szokuje, ciekawi i zastanawia potencjalny finał NBA, jaki możemy oglądać w tym roku, bowiem na dzień dzisiejszy najsilniejszymi drużynami w NBA są Houston Rockets i Toronto Raptors.

Raptors vs. Rockets? Nikt by takiego finału ligi nie przewidział przed startem sezonu, ale na papierze właśnie taki finisz może będzie nam dane oglądać. Houston to zespół, który zarówno przed All Star Game, jak i po ma najlepszy bilans w lidze i nie zwalnia tempa, mimo tego, że mieli w swoim składzie kilka kontuzji. Toronto z kolei w takim zestawieniu to za każdym razem trzecia drużyna NBA (pre/post All Star Game) i pierwsza na Wschodzie. Jak wyglądały więc starcia tych dwóch ekip?

  • 14 listopada: 129:113 dla Raptors. W ekipie Houston nie grał CP3 i Nene
  • 9 marca: 108:105 dla Raptors. W Houston zabrakło Greena i Andersona

Na chwilę obecną Toronto Raptors wobec kontuzji w Bostonie, gdzie nie wiadomo czy na playoffs wróci Kyrie Irving, muszą się w zasadzie obawiać swoich dawnych rywali, czyli Cleveland Cavaliers. Nikt bowiem nie działa na Kanadyjczyków jak kryptonit na supermana, jak LBJ i spółka. Na Zachodzie natomiast z racji problemów zdrowotnych Warriors, Rockets mają na dzień dzisiejszy ogromną przewagę nad resztą stawki, bo w końcu wiele osób obstawiało, że są w stanie pokonać nawet Dubs w pełni sił, a co dopiero bez Curry’ego. Z resztą o problemach zdrowotnych Bostonu i Warriors był osobny artykuł.

Wspominałem na chwilę o Cleveland, ale warto ich temat pociągnąć, bo drużyna nie ma wyraźnie szczęścia. Kevin Love ostatnio powrócił do gry po przerwie, która sięga rejonów końca stycznia tego roku. Zdarzył w tym czasie zagrać cztery bardzo dobre spotkania, w których miał następujące notowania statystyczne:

Niestety we wczoraj zakończonym spotkaniu z Miami Heat Love dostał w zęby i nie dość, że czeka go robota dentystyczna, to jeszcze jest objęty ligowym protokołem anty-wstrząsowym. W międzyczasie do trenowania drużyny ma powrócić Tyronn Lue, który także miał kłopoty ze zdrowiem i którego aktualnie zastępuje Larry Drew. Mimo wszystko te elementy i kilka innych drobnych urazów nie tłumaczą tego, że Cavs dalej tragicznie bronią. W marcu dali rywalom trzykrotnie zdobyć ponad 120 punktów i czterokrotnie 110+. W tych meczach mają bilans 3-4 i tylko 8-6 pd początku tego miesiąca. Tak, LBJ w nowym miesiącu notuje prawie potrójną zdobycz, ale sam jest jednym z problemów Cleveland w defensywie – w defensywie numer 29 w całej lidze NBA.

Osobną historią jest za to sezon jaki rozgrywa LeBron James. Bardzo słaby w obronie i rewelacyjny w ofensywie. LBJ w swoim 15 sezonie gry na parkietach NBA zagrał jak dotąd we wszystkich meczach swojej drużyny i notuje rekordowe w karierze statystyki w zbiórkach i w asystach. W meczu z Hornets zanotował też po raz 866 z rzędu (wyrównany rekord Jordana) podwójną zdobycz punktową, a od czasu kiedy MJ przejął klub z Hornets ma przeciwko niemu bilans 26-1.

Swoje problemy mają też Leśne Wilki i nie wszystko to jest związane z brakiem w składzie Jimmy’ego Butlera, bez którego drużyna rozegrała na razie 6 spotkań i wygrała tylko trzy. Większym problemem może być fanatyczne wręcz przywiązanie Thibsa do graczy pierwszej piątki, którzy grają średnio po 33-36 minut plus Butler ponad 37. Po ostatniej porażce Jeff Teaque powiedział w jednym z wywiadów, że chciałby aby trener spojrzał trochę w stronę ławki rezerwowych, bo tam są naprawdę nieźli gracze. Większość drużyn w NBA korzysta ze swoich zmienników w średnim przedziale czasowym od 17 do 20 minut. Minnesota jest w tym względzie najgorsza w całej lidze, bo ich trener wprowadza rezerwowych na średnio 13 minut. Czy w tym względzie Thibs jest jeszcze w ogóle reformowalny?

Smutna wiadomość dotarła do nas przed paroma godzinami z Los Angeles, bo Isaiah Thomas zakończy raczej ten sezon, a zakończy go artroskopią biodra. IT opuścił dwa ostatnie mecze Jeziorowców i udał się na konsultację do Nowego Jorku. Przypomnijmy też, że Thomas przez błąd lekarzy z Bostonu przypłacił zdrowiem grę w końcówce ubiegłego sezonu i w playoffs 2017. Uszkodzone biodro, które wymaga operacji, to może być „wyrok śmierci” dla jego koszykarskiej kariery. Thomas poprzez perturbacje zdrowotne i zmarnowany okres w Cleveland i tak musiałby ostro spuścić z tonu przy negocjacjach kontraktowych, nie mówiąc już o „ciężarówce” pełnej pieniędzy. Operacja może jednak oznaczać, że IT będzie „zmuszony” podpisać z kimś roczną umowę i pokazać w przyszłym sezonie, że jest zdrowy i zdolny do gry na najwyższym poziomie i dopiero wtedy swojej zapłaty szukać podczas wolnej agentury 2019.

Zawsze powtarzałem, że nie da się oglądać w sezonie wszystkich drużyn i to w sposób taki, by móc je pełnoprawnie analizować, ale ostatnio w oczy rzuciły mi się dokonania Dwighta Howarda, a w tym jego mecz przeciwko Nets, kiedy zanotował 32 punkty i 30 zbiórek! Tym samym zanotował pierwszy mecz 30-30 w całej NBA od czasów słynnego występu Kevina Love’a, jeszcze za czasów gry w Timberwolves. W ogóle historia Howarda jest ciekawa, bo przypomnijmy, że operacja dysku, którą musiał przejść w ostatnim sezonie gry dla Magic, mogła kosztować go zakończenie kariery. Do tego dochodzą operacje kolan, więc Dwight naprawdę może ciągle imponować będąc elitarnym zbierającym i jednym z najsilniejszych graczy w całej lidze. To, czy tą siłę wykorzystuje zawsze i wszędzie to zupełnie inna historia. Nie zmienia to jednak faktu, że obecne notowania D12, czyli 16 punktów, 12 zbiórek i ponad 1,5 bloku na mecz, to jego najlepsze osiągnięcia od czasu pierwszego sezonu gry dla Houston Rockets. Wszystko to w ledwo średnio 30 minut przebywania na parkiecie. Dodatkowo warto podkreślić, że środkowy jakby powrócił do swojej muskulatury z najlepszych lat, a w tym względzie, kiedy w lidze dawno nie ma Shaqa, to „masowo” nie ma sobie równych. Jego gra w Charlotte pokazuje też, że gracze z jego pozycji i o jego sposobie grania, to nie tylko stare dinozaury. Howard ma jeszcze ważny kontrakt na przyszły sezon o wartości ponad 23% milionów, bez opcji dla gracza czy dla drużyny. Jeśli zaś idzie o klub z Północnej Karoliny, to Hornets są na 99,9% poza playoffs, chociaż technicznie rzecz biorąc są ostatnią drużyną w konferencji, która jeszcze nie jest oficjalnie „wyeliminowana” z gry o czołową ósemkę. Kemba Walker w meczu z Cleveland (w momencie, kiedy powstaje ten tekst) stał się strzelcem numer jeden w historii klubu z Charlotte i wyprzedził w tej klasyfikacji Dell’a Curry’ego.

Co robimy, jeśli w tym sezonie mamy ochotę na trochę „dramy”? Możemy iść do Cleveland, do San Antonio, albo do dobrze nam znanej Oklahomy, gdzie ciągle coś się psuje, czy coś do czegoś mówiąc kolokwialnie nie pasuje. W ostatnim czasie w ekipie z Thunder główne nagłówki okupuje Carmelo Anthony i jego postawa w przegranych meczach z Celtics (5/13 z gry i 1/3 z osobistych) i z Blazers (3/13 z gry i zero oddanych rzutów osobistych). OKC na ten moment mają 3,5 meczu zapasu nad 9 Clippers, ale nie można być niczego pewnym. Mimo to Melo podkreślił ostatnio w wywiadzie, że jego drużyna NA PEWNO zagra w playoffs 2018. Najciekawsze w Thunder jest jednak to, że ten zespół ma na razie dodatni bilans przeciwko Warriors (2-1) i remisowy 1-1 z Rockets. Mówi się, że Russ i spółka grają tak dobrze, jak wymaga od nich tego przeciwnik, ale nie wiem, czy to jest w 100% prawda. Co zaś tyczy się Westbrooka, to jeśli w ostatnich 9 spotkaniach będzie notował średnio 12,5 zbiórki na mecz, to będzie miał drugi sezon z rzędu z potrójną zdobyczą. Gdybym jednak miał to oceniać przez pryzmat ostatnich 10 meczów, to szanse na to są bardzo małe.

Nie można pominąć, w tym już 9 raporcie podsumowującym poszczególne okresy sezonu zasadniczego, że do gry wreszcie powrócił Markelle Fultz! Co się działo z debiutantem Sixers, tego prawie nie wie nikt, bo tajemnica jego kontuzji ramienia wymieszana z nauką nowej techniki rzutu to ciągle nierozwiązana zagadka. Nie zmienia to jednak faktu, że wreszcie powrócił do gry, a Phila jest jedną z 10 najgorętszych drużyn w NBA od czasu Meczu Gwiazd. Ich bilans 14-5 jest tak samo imponujący jak na chwilę obecną 44 wygrane, czyli najwięcej od rozgrywek 2004-05. Oczywiście 76ers mają jeszcze do rozegrania 9 spotkań, a Joel Embiid nie omieszkał uświadomić wszystkim dziennikarzom, którzy przed sezonem nie dawali Sixers 40 zwycięstw, jak bardzo się mylili. Drużyna Bretta Browna będzie też w playoffs po raz pierwszy od 6 lat. Depczą też po piętach Kawalerzystom w walce o trzecią lokatę na Zachodzie.

Spójrzmy teraz w telegraficznym skrócie na inne najważniejsze trendy w NBA z ostatnich kilkunastu dni:

  • Utah Jazz i Portland Trail Blazers mają bilans 8-2 w ostatnich 10 spotkaniach.
  • O Indiana Pacers warto przeczytać ten artykuł
  • LaMarcus Aldridge jest „day to day” z kontuzją kolana, ale MRI nie wykazało żadnych strukturalnych uszkodzeń. Jego występ w jutrzejszym meczu z OKC stoi pod znakiem zapytania, natomiast na pewno nie obejrzymy w grze w tym dniu Kawhi Leonarda. Więcej o Spurs w felietonach „Pozdrowienia z Alamo!”
  • Najlepsza ekipa w wygrywaniu spotkań różnicą mniejszą niż 3 punkty są Indiana Pacers (10-1), a najlepsi w zwycięstwach 10+ są Raptors (29-4).
  • New Orleans Pelicans mają ostatnio bilans 4-4, ale Anthony Davis dalej imponuje, bo w tych meczach notuje średnio 30 punktów, 11 zbiórek i prawie 3 bloki. Z gry trafia na 58% i na 87% z osobistych.

James Harden już trzeci rok z rzędu regularnie „gotuje” potrawy dla Houston Rockets i chyba wreszcie w tym sezonie (zostawmy 0.1% marginesu błędu) odbierze zasłużenie statuetkę MVP sezonu zasadniczego. Tak, rozgrywek sezonu zasadniczego, a nie nagrodę pt: „kto Twoim zdaniem jest najlepszym graczem w NBA”. Wspominając jednak dokonania Brodacza nie można zapomnieć o tym, co wyprawia w tej chwili LeBron James. Chodzi tutaj głównie o potrójne zdobycze, które LBJ notował średnio w przeciągu lutego, a jego cyferki wyglądały tak:

Zapewne gdyby nie miesiąc zniżki formy, mający na celu dokonanie roszad przy okazji Trade Deadline, i bilans i styl gry Cavs, to LeBron zgarnąłby piąte w karierze MVP sezonu, a tak po prostu chyba nie ma siły, która odebrałaby tą nagrodę liderowi najlepszej drużyny w całej NBA. Liderowi zespołu, który jest na tą chwilę głównym kandydatem do zdobycia tytułu w tym sezonie.

Co będziemy śledzić na finiszu rozgrywek przez te kilkanaście spotkań poza oczywistymi rozstawieniami w playoffs? Na pewno wiele raportów, które będą do nas spływać, będzie się tyczyć zdrowia takich graczy jak Curry, Durant, Thompson, Butler czy Irving oraz „dramy” w San Antonio. Będziemy się pewnie też cały czas zastanawiać, czy Rockets i Raptors zdadzą test „prawdziwej formy” jakim są playoffy i czy Jazzmani czy tez gracze Blazers są tak naprawdę w rewelacyjnej formie, czy to tylko iluzja sezonu zasadniczego. NBA playoffs 2014 wystartują 14 kwietnia, więc jeszcze 2,5 tygodnia rozgrywek i zaczniemy wreszcie prawdziwą grę o stawkę. Win or go home!

Sezon w 10% || Sezon w 20% || Sezon w 30% || Sezon w 40% || Sezon w 50% || Sezon w 60% || Sezon w 70% || Sezon w 80%

 

Loading Facebook Comments ...

Zostaw komentarz