Sixers odesłali „Proces” do Bostonu

Sam Hinkie died for this.

To chyba najczęściej spotykane dzisiaj na koszykarskim Twitterze zdanie. Jutro wszystko, co do tej pory zrobił były Generalny Menedżer Sixers, dokładnie to, za co wyrzucono go z klubu ponad rok temu, ucieleśni się przed naszymi oczami. Właśnie jutro, kiedy ekipy z Filadelfii i Bostonu potwierdzą podczas telefonicznej rozmowy z ligą wymianę swoich wyborów w Drafcie, legendarny już „Proces” przybierze nie jedną, wciąż zamyśloną twarz Hinkie’go, a trzy, roześmiane i gotowe do walki twarze Joela Embiida, Bena Simmonsa i Markelle’a Fultza.

#TrustTheProcess

W Filadelfii nikt już nie musi niczemu ufać, nie musi w nic wierzyć. Fani Sixers widzą już bardzo wyraźnie, choć gdzieś jeszcze w oddali, zbliżającą się wielkość swojej drużyny. Wielkość, która oczywiście wciąż może nie nadejść. Nic, absolutnie nic w NBA nie jest pewne. Jednak mało która ekipa w lidze może patrzeć na swoje szanse sukcesu i być tak bardzo zadowolona. To już właściwie nie jest Proces. To jest Plan. Tylko los może stanąć na drodze na szczyt Embiida, Simmonsa i Fultza . Długiej drodze. Ale jakże już teraz prostej, gdy spojrzymy i porównamy ją z tą, którą Sixers podążali jeszcze 2 sezony temu.

Jednak Proces nie zniknął. Zmieni tylko miejsce zamieszkania. Bryan Colangelo wyśle go jutro do Bostonu. Wprost w otwarte ramiona Danny’ego Ainge’a.

Celtics oddali #1 pick w tegorocznym Drafcie w zamian za należący do Sixers wybór #3 oraz przyszłoroczny pick Lakers (który trafi do nich tylko, jeśli będzie w przedziale od #2 do #5) lub wybór Kings z 2019 roku (który trafi do nich, jeśli nie dostaną w 2018 roku picku z Los Angeles).

Danny Ainge powiększa swoją trzódkę wyborów w Drafcie. I niech Was nie zmyli Twitterowy szum. Ainge nie poluje wcale na Jimmy’ego Butlera. Dla potrzeb wymiany tu i teraz wybór #1 był dużo cenniejszy niż to, co Celtics otrzymali od Sixers. GM Bostończyków kontynuuje swoją krucjatę budowy zespołu na erę po-LeBronową. Tyle, że fani Celtics muszą jeszcze uzbroić się w cierpliwość, bo będzie to długi … no właśnie … Proces.

Ainge chce wybrać w tym roku Josha Jacksona. Od dawna z Bostonu dochodziły sygnały, że C’s nie są aż tak bardzo zachwyceni Fultzem, a w dodatku nie widzą w nim na razie zbyt dobrego partnera dla Isaiah Thomasa. Poza tym, Celtowie chcą przez najbliższe kilka lat utrzymać się w czołówce, a dużo łatwiej jest ogrywać młodych graczy na pozycji skrzydłowego niż rozgrywającego. Tym ostatnim trzeba bowiem oddać władzę nad poczynaniami zespołu. Dlatego GM Celtów, wiedząc, że 76ers szukają swojego PG, postanowił od nich wyciągnąć coś jeszcze. Będzie to albo wybór #2-#5 w naładowanym Drafcie 2018 albo prawdopodobnie równie wysoki pick w 2019 roku (Kings będą ssać, są to przecież Kings). W dwóch następnych Draftach Celtics będą mieć łącznie 6 pierwszorundowych wyborów.

Możemy spokojnie zakładać, że Ainge wie coś więcej od innych o planach Lakers co do ich wyboru #2 w tym roku. Nie mając prawie pewności, że ekipa z Los Angeles nie zabierze mu Jacksona sprzed nosa, nie robiłby raczej tej wymiany już teraz. Lonzo Ball pewnie się już cieszy.

Danny Ainge zapłaci w przyszłe lato ogromne pieniądze Isaiah Thomasowi. Poczeka na wygaśnięcie kontraktu Ala Horforda. Zadecyduje o przyszłości wybranych w ostatnich latach młodych graczy. I poszuka w Draftach 2018 i 2019 przyszłych liderów swojej ekipy. Jeśli nadarzy się okazja, może wzmocni obecny team, ale nie zrobi absolutnie nic, co zagroziłoby jego długofalowym oczekiwaniom. Możemy spokojnie założyć, że Celtics w tej dekadzie nie powalczą o mistrzostwo. Bo Danny Ainge tego nie chce. Nie za wszelką cenę.

Tego, co Ainge robi, nie można nazwać planem. Za dużo punktów na tej liście to wciąż ogromne niewiadome. To jest Proces. I fani w Bostonie muszą mu zaufać.

Loading Facebook Comments ...

Zostaw komentarz

MOŻESZ BYĆ ZAINTERESOWANY