Summer League 2017! Wygrani lipcowych zmagań!

Liga Letnia za nami. Przez niemal trzy tygodnie duża część sympatyków NBA w większym lub mniejszym stopniu emocjonowała się meczami swoich ulubionych ekip. Głównym celem letnich zmagań pod szyldem NBA jest sprawdzenie graczy świeżo wybranych w drafcie oraz zawodników zaproszonych do składów, którzy mogą otrzymać angaż w regularnych zespołach, już na sezon regularny. 

W tym roku szansę dla tych zawodników wzrosły, względem lat poprzednich. Wszystkie drużyny NBA mogą mieć na kontraktach aż 17 graczy. To wzrost o dwa w porównaniu do poprzednich regulacji. Było więc o co walczyć. Mało jest przykładów, kiedy liga letnia dała miejsce zawodnikom w składach drużyn na sezon NBA, nie mniej są takie. Jonathan Simmons w Spurs czy James Michael McAdoo to przykłady chyba najświeższe.

Dzisiaj zobaczymy, kto może czuć się zwycięzcą niemal trzech tygodni zmagań w Orlando, Salt Lake City i Las Vegas. Jutro przyjdzie kolei na przegranych. Nie przywiązujcie uwagi do kolejności ekip. To nie jest RANKING!

WYGRANI

1. Los Angeles Lakers

Wiadomo, wynik nie jest najważniejszy, jednak pomaga w budowaniu pozytywnej atmosfery wokół ekipy na kolejne kilka miesięcy. Magic Johnson, Rob Pelinka i Luke Walton mogą być zadowoleni ze swoich draftowych ruchów. W składzie na Las Vegas mieli wszystkich tych zawodników dostępnych. Zarówno drugi wybór Lonzo Ball, jak i te późniejsze – Kuzma czy Josh Hart. Trzeba przyznać, że wszyscy pozytywnie zapisali się w to lato i przy ich nazwiskach można postawić plus. Najmniej dotyczy to Harta i Thomasa Bryanta, którzy na przed sezonowych campach będą musieli walczyć mocno o ewentualną bytność w meczowej 15-ce. Takich problemów nie powinni mieć Lonzo i Kyle. Obaj byli gwiazdami rozgrywek w Las Vegas. Współpraca między nimi układała się wzorowo, widać było również, że obaj darzą się sympatią i zwyczajnie się lubią. Obaj powinni stanowić o przyszłości Lakers w najbliższych latach. Lonzo pokazał olbrzymie możliwości w kreowaniu gry i ataku. Słabiej jest z obroną czy regularnością rzutów. Kyle z kolei wszedł na kolejny poziom w swojej grze. To nowoczesna, mobilna i atletyczna czwórka z kapitalnymi możliwościami rzutowymi. Julius Randle i Larry Nance Junior powinni czuć się zagrożeni.

A to przecież jeszcze nie koniec pożytecznych zawodników, których udało się przetestować. ALEX CARUSO!! Świetnie zastąpił Balla, kiedy ten z powodu problemów z łydką nie mógł zagrać w finale.

2. Portland Trail Blazers

Sytuacja analogiczna do Lakers. Portland połączyli w to lato dobre występy drużynowe ze znakomitym przeglądem swojego zaplecza i nowych twarzy. Na czoło wysuwa się tutaj Caleb Swanigan. Silny skrzydłowy, który przez dwa lata w Purdue był maszynką do notowania podwójnych zdobyczy w punktach i zbiórkach. W lato pokazał kolejny poziom wtajemniczenia jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne. W sumie od szkoły średniej zrzucił już prawie 50 kilogramów. Ogromny szacunek. Wraz ze spadkiem kilogramów i coraz solidniej wyglądającej muskulaturze wzrosły jego możliwości motoryczne i atletyczne. Pozostały manewry podkoszowe. Pod obręczami kręcił rywalami aż miło. Rozbudził apetyty fanów ekipy z największego miasta stanu Oregon. Dał nadzieję, że będzie dobrym graczem również w NBA i nie będziemy wspominali go jako dobrego gracza na uczelni, który zaginął w NBA.

Drugim graczem, który może wskoczyć na kolejny poziom w nowym sezonie jest Jake Layman. Biały gracz na pozycję numer trzy po solidnym programie w Maryland. Nie pograł za dużo w swoim pierwszym sezonie w NBA. W lidze letniej pokazał dużą pracę wykonaną przez cały poprzedni rok. To może być sezon, w którym pogra więcej niż 7 minut średnio w 35 spotkaniach.

Nie sposób nie wymienić jeszcze dwóch graczy. Jarnell Stokes i Jorge Guttierez. Obaj powinni dalej walczyć o miejsce w składzie. Na campie Blazers będą próbowali zamienić odpowiednio D-League i turecki Trabzon na stałą obecność w Portland.

3. Boston Celtics

Obsadzony pickami i nowymi nabytkami Ainge i Celtics to również absolutna czołówka zwycięzców ligi letniej. Duże możliwości i przede wszystkim rezerwy/możliwości dalszego rozwoju pokazało kilku zawodników z ich wakacyjnego składu. Na czoło wysuwa się oczywiście Jayson Tatum, który pokazał olbrzymie możliwości jakie drzemią w jego grze. Ainge postawił na Thomasa i zrezygnował z Fultza. To wiedział każdy, po tym jak wymienił się wyborami z Sixers. Jednocześnie podpisanie Haywarda sprawiło, że lista graczy na pozycje numer trzy i cztery jeszcze bardziej się powiększyła. Tatum powinien jednak dostać solidne minuty w sezonie regularnym. Gorzej może być w przypadku Jaylena Browna czy Semi Oyeleje, którzy również mieli swoje momenty w SLC i Las Vegas. Na plus również wybór Ainge’a z 2016 roku czyli Ante Zizić. Po dobrym sezonie w Europie, przyszła pora na NBA. I tutaj nie zginie w tłumie podkoszowych. Szczególnie patrząc na ubytki Celtów pod obręczami.

4. Dennis Smith Junior

Przyszła pora na dwóch graczy, którzy zrobili furorę w polskiej blogosferze i amerykańskich mediach swoją grą. Dallas zrobili znakomity ruch angażując w drafcie DSJ. Atletyczny, scorer, z doskonałą wizją gry, energetyczny walczak w typie kozaka. Wiecie o nim wszystko, nie ma co przedłużać. Chłopak dostanie potężną dawkę minut w nowym sezonie.

Dodatkowo prowadzenie przez jednego z najlepszych trenerów w NBA – Ricka Carlisle powinno uczynić z niego w ciągu najbliższych kilku lat czołowego PG młodego pokolenia.

5. John Collins

Podobnie jak Dallas znaleźli rozgrywającego na najbliższe lata. Człowiekiem, który powinien zabezpieczyć pozycję numer cztery w stanie Georgia jest John Collins. Ciężko cokolwiek zarzucić temu chłopakowi w ataku. Super atletyzm sprawia, że fruwa nad obręczami. Technika, praca stóp oraz znakomite dłonie sprawiają, że również finezyjne manewry czy wykończenia nie są mu obce.

Diamencik, który niemal w każdym występie dostarczał mnóstwo highlightów. Gorzej z obroną. Tu jest duża rezerwa. Nie widzę jednak innego rozwiązania jak duże minuty w osłabionych, przebudowujących się Hawks. Para Schroeder-Collins powinna się polubić we wspólnej grze.

6. Pelicans znaleźli zmienników

Ekipa z Nowego Orleanu miał swoje wzloty i upadki w tegorocznym Summer League. Zaczęli fatalnie. Przegrali trzy mecze w potwornym stylu. Gdy przyszedł jednak start turnieju w mieście hazardu ich gra zupełnie się odmieniła. Mimo fatalnej gry na początku, dwóch graczy wyróżniało się na tle tej mizerii, która grali Pels. Quinn Cook pokazywał w każdym meczu, że być może warto mu powierzyć rolę zmiennika dla podpisanego w tym offseason Jrue Holidaya. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku Malijczyka Cheicka Diallo. Nie ma wątpliwości, że w pierwszej piątce ekipy Alvina Gentry będą wychodzić Anthony Davis i DeMarcus Cousins. Diallo jednak dał dużo powodów aby uwzględniać go w przyszłym sezonie w podkoszowej rotacji Pelikanów.

7. Utah Jazz 

Utah zdominowali rozgrywki w swoim mieście. W Salt Lake City w hali, w której w czasie sezonu NCAA grają Utah Utes wygrali wszystkie trzy mecze. Błyszczał Dante Exum, nie ustępował mu zaangażowaniem i umiejętnościami Donovan Mitchell. Ten duet znakomicie się uzupełniał. Cele Jazzmenów na Las Vegas były zgoła dalekie od równej rywalizacji sportowej z rywalami. Celem było danie kolejnych minut dla Mitchella. Exum w ogólnie nie pojawił się na parkiecie.

Były gracz Louisville (mowa oczywiście o Mitchellu) pokazał się jako przebojowy, atletyczny, do bólu skuteczny i zaangażowany w obronę guard. Król przechwytów. Indywidualnie z pewnością był jednym z najlepszych graczy tego lata. Przez wielu typowany na kandydata do utarcia nosa czołowym graczom draftu 2017 w pogoni za statuetką Rookie of the Year.

8. Kilku graczy potwierdziło swój postęp: VanVleet, McCaw, Selden.

Kilku graczy w słabszych ekipach zrobiło olbrzymie wrażenie. Krótko, żeby nie przedłużać.

Fred VanVleet – Raptors – 18 punktów, 4 zbiórki, 5 asyst i ogromna liczba minut w lecie zwiastuje zwiększenie roli ex gracza Wichita State w drugim jego sezonie w NBA?

Patrick McCaw – Warriors – był ich zdecydowanie najlepszym graczem w Las Vegas. Potwierdził, że będzie ważną i tanią w utrzymaniu postacią w kolejnych 2 sezonach dla GSW. Zresztą nie tylko on. Ogromne możliwości potwierdził Jordan Bell. Postęp w grze widać u byłego gracza Vanderbilt Damiena Jonesa. GSW mają talent w łapaniu przydatnych graczy z ławki. Patrząc ile wydają na swoją czwórkę gwiazd po prostu muszą to robić.

Wayne Selden – Memphis – Przychodząc do NCAA był zapowiadany jako jeden z najlepszych SG ostatnich lat. W Kansas gdzie grał w lidze akademickiej miał swoje wzloty i upadki. Dostał się do NBA jednak póki co nie wyglądał imponująco. Czy to lato to renesans formy i wzrost znaczenia w Tennessee tego atletycznego guarda? Wade Baldwin IV również miał dobre momenty.

Troy Williams – Houston – Rockets mogą być niedługo w sytuacji GSW. Mają już podpisanego na najdroższym kontrakcie w historii ligi James Hardena. Mają Chrisa Paula. Wciąż walczą o Melo i pewnie w końcu i ten transfer dojdzie do skutku. Będą zacapowani. Tacy gracze jak Troy Williams mogą być niezbędni w tej sytuacji.

Nie można pominąć również duetu Miami Heat – Okaro White i Bam Adebayo. Kręcili rywalami w Orlando. W Las Vegas ten pierwszy też miał swoje momenty.

Suns – Mike James. Najrówniejszy ze Słońc. Każdy kolejny mecz był niemal kalką poprzedniego. 20 punktów, 5 zbiórek i 5 asyst średnio w Las Vegas.

 

 

Loading Facebook Comments ...

Zostaw komentarz