Wstajesz i Wiesz! Dogrywka w Bostonie. Cavs LeBrona ulegli w meczu otwarcia. Świetni Oladipo, Harden i George.

Drugi dzień playoffowej rywalizacji przyniósł nam więcej emocji niż pierwszego dnia i dziś już naprawdę czujemy, że wszystko zaczęło się na dobre. Temperaturę zmagań podniósł z pewnością dogrywkowy mecz w Bostonie, gdzie mierzyli się Bucks z miejscowymi Celtics. Zaczniemy zresztą od rollercoastera w tym starciu…

Ostatnie 11 sekund czwartej kwarty to bowiem prawdziwe wesołe miasteczko! Remis swoją trójką najpierw dał Malcolm Brogdon, ale po chwili odpowiedź na to miał po świetnym minięciu Erica Bledose- Terry Rozier.

Pół sekundy na zegarze wieszczyło zwycięstwo Celtów, ale przecież to koszykówka NBA, a pół sekundy w tej lidze to cała wieczność.

Boston co prawda bronił wysoko wiedząc, że tylko trójka ratuje gości, ale nikt nie zdołał zatrzymać Krisa Middletona, który nie był niepokojony ręką na twarzy i trafił tróję z klepki na 11. metrze.

W dogrywce kluczową rolę odegrał Jayson Tatum, który wyfaulował Erica Bledsoe, miał ważne zbiórki, bloki i przede wszystkim punkty. W swoim debiucie w Play-offs Jason zapisał 19 punktów, 10 zbiórek, 4 asysty i 3 przechwyty.

Obok niego, pierwsze skrzypce w doliczonym czasie zagrał ponownie Terry Rozier, który choć nie trafił trzech swoich rzutów z dystansu, to i tak w końcówce załadował ten najważniejszy, a na sam koniec pieczętował zwycięstwo z linii. Kończył z 23. oczkami.

Al Horford miał 24 punkty i 12 zbiórek. Marcus Morris dodał 21 punktów, a Jaylen Brown 20.

Giannis w powrocie podczas drugiej kwarty, gdy Bucks wracali po 15-0 w pierwszej, zaliczył 12 oczek, by później dobić w sumie do 35. Middleton zapisał 31 punktów, a Brogdon 16 oczek rzucił po przerwie.

Milwaukee – Boston 107:113 OT (0-1)
Indiana – Cleveland 98:80 (1-0)
Utah – Oklahoma City 108:116 (0-1)
Minnesota – Houston 101:104 (0-1)

> LeBron James przegrał po raz pierwszy w karierze mecz otwarcia mimo, że sam zaliczył dziś triple-double. Po tym jak w poprzednich pięciu latach wraz ze swoimi ekipami połykał rywali (to w sumie aż 21 zwycięstw pod rząd!), teraz uległ przegrywając mecz wyraźnie już od pierwszych minut. Cavs dopiero w trzeciej kwarcie zdołali zbliżyć się do Pacers, ale ostatecznie i tak był to tylko chwilowy zryw. Gracze Indiany kontrolowali sytuację i w kolejnej odsłonie odjechali pieczętując zwycięstwo.

LBJ zanotował 24 punkty, 10 zbiórek i 12 asyst, choć swoje oczka zanotował trafiając z gry tylko 7 z 17 prób. Po porażce mówił spokojnie:

Przegrywamy 0-1, ale to nie jest dla mnie nic nowego… przegrywaliśmy w Finałach NBA 1-3. Jestem ostatnim gościem, którego powinniście pytać, jak będę czuł się z tym, że oddaliśmy pierwszy mecz.

Katem Cavsliers był dziś Vicotr Oladipo, który trafił 6/9 prób zza łuku i wchodził w strefę podkoszową Clevelans jak w masło. W sumie miał 32 oczka.

W rywalizacji z Cavs LeBrona James bardzo dobrze czuje się Lance Stephenson, który i dziś miał swoje momenty:

> Victor Oladipo jako nowy lider Pacers sprawdził się w pierwszej playoffowej batalii swojego nowego zespołu, ale i w Oklahoma City niemal na zasadzie lustrzanego odbicia zaprezentował się ten, którego Victor zmienił. W rywalizacji przeciwko Jazz bowiem, fantastyczny mecz rozegrał Paul Goerge. On na chwilę przed zakończeniem sezonu regularnego przypomniał jak świetnym jest strzelcem i był gorący także dziś. W Game 1 już po trzech kwartach miał 31 oczek, a w sumie kończył z 36. Łącznie trafił 8 trójek i świetnie bronił na Joe Inglesie. Mając wsparcie od Russa Westbrooka (29 punktów, 13 zbiórek i 8 asyst) Thunder wygrali swoją rywalizację i prowadzą 1-0.

Mecz mógłby potoczyć się inaczej, gdyby nie uraz Donovana Mitchella, który rozpoczął swój playoffowy debiut od czterech celnych rzutów, ale później z powodu kontuzji lewej kostki, opuścił parkiet. Miał dziś i tak 27 punktów i 10 zbiórek.

> James Harden był nie do zatrzymania przez bardzo dobrze przecież funkcjonującą dziś defensywę Wilków. Heezy zapisał 44 punkty, trafiając 7/12 prób za trzy. Zagrał świetną końcówkę, umieszczając w koszu 12 kolejnych oczek co dało na niewiele ponad 180 sekund przed buzzerem blisko 10-punktową przewagę. Ten kapitał wystarczył, choć topniał, bo na chwilę przed końcem, przed szansą na doprowadzenie do remisu stanął Jimmy Butler. Przewaga spadła m.in. przez błędy Chrisa Paula, któremu zdarzył się wyrzucać piłki w aut, pudła z linii Hardena i choćby takich sytuacji, w których Rockets nie byli gotowi na kontry po swoich niecelnych próbach osobistych…

Najlepszym obok Hardena graczem Rakiet, był Clint Capela, który zaliczył double-double 24-12. Chris Paul miał kiepski występ, bo 14 punktów zdobył z aż 14 rzutów, a w sumie na koncie miał 6 strat.

> TOP:

MOŻESZ BYĆ ZAINTERESOWANY

Loading Facebook Comments ...

Zostaw komentarz