Wstajesz i Wiesz! Holiday i Rondo poprowadzili Pels do kolejnego zwycięstwa w Portland. 2-0 również dla C’s i Raps.

Wczoraj Dwyane Wade, a dziś Jrue Holiday i Rajon Rondo byli bohaterami nocnej kolejki pierwszej rundy Play-Offs 2018. Jego Pelicans poszli po drugie zwycięstwo w rywalizacji z Portland i to własnie Jrue zapisał najwyższe w zespole -i zresztą rekordowe dla siebie- 33 oczka. Do tego dołożył 9 asyst i nie dawał pardonu Damianowi Lillardowi, który znowu wyciszony uzbierał ledwie 17 punktów z aż 18 rzutów i zmuszony był do 7 strat.

Gra Holidaya to jednak nie tylko błyszczący box-score, ale kluczowe zagrania, które przeważyły szalę na korzyść Pels. Choćby ten rzut, na nieco ponad 1:30 do końca:

Zimną krew zachował też Rajon Rondo, który dodał od siebie daggera na 39 sekund przed syreną:

To już drugi rok z rzędu, gdy w playoffach gra świetne zawody. Pamiętamy jak przed rokiem prowadził Bulls do dwóch zwycięstw tuż przed tym zanim z gry wykluczyła go kontuzja. Teraz jest zdrowy i głodny kolejnej rundy… dziś miał 16 punktów, 10 zbiórek i 9 asyst.

Obok Jrue i Rajona, 22 oczka zapisał Anthony Davis, który do tej zdobyczy dodał 13 zbiórek.

Do rotacji Trail Blazers wrócił Mo Harkless i to on dał Blazers prowadzenie w czwartej odsłonie, co mogło wieszczyć emocjonująca końcówkę, ale późniejszy, 10-punktowy run New Orleans wybił im to z głowy… mamy 2-0 i perspektywę gry w Luizjanie.

Mo swoim comebackiem udowodnił jak bardzo brakowało go w ostatnich tygodniach na parkiecie. Dziś miał 5/5 z gry, a do tego jeszcze 5 zbiórek. Najwyższą zdobycz zanotował CJ McCollum kończący z 22 oczkami. Cztery trójki trafił Al-Farouq Aminu, a kończył z double-double 14-15.

Urazy przytrafiły się Jusufowi Nurkićowi, który schodził z parkietu z powodu kontuzji nogi. Evan Turner zaś, doznał urazu palca u stopy.

Washington – Toronto 119:130 (0-2)
Milwaukee – Boston 106:120 (0-2)
New Orleans – Portland 111:102 (2-0)

> Za ciosem, bo po 2-0 w rywalizacji z Wizards, poszli gracze Raptors. Oni wcisnęli gaz w podłogę już w pierwszej odsłonie i to wtedy uzyskali ponad 20-punktową przewagę, zdobywając w kwarcie rekordowe 44 punkty. Podczas tej erupcji zaliczyli aż 7 celnych trójek, a w sumie zawiesili skuteczność na blisko 60% z gry!

Po tym jak mogliśmy być rozczarowani postawą liderów w Game 1, dziś DeMar DeRozan zanotował 20 punktów do przerwy, a skończył z 37-oczkami, co swoją droga jest wyrównaniem jego najwyższej playoffowej zdobyczy, a Kyle Lowry rozdał aż 12 asyst.

Po przerwie eksplozja formy spadła i Raptors nie dość, że nie trafiali (7 pudeł zza łuku), to pozwolili odrobić nieco strat. Motorem comebacku Wizards był John Wall, który w trzeciej odsłonie zdobył 14 oczek.

W czwartej kwarcie przewaga gospodarzy stopniała do 10 oczek, później do 5 i… to było wszystko co byli wstanie wykrzesać z siebie zawodnicy Waszyngtonu. Zryw Raptors i kilka punktów w serii, oddaliły widmo przejęcia meczu przez Wizards.

John Wall zapisał 29 punktów i 9 asyst, ale nie pomógł mu Bradley Beal, który trafił tylko trzy próby z 11. jakie podjął. Do tego miał kłopot z faulami.

Marcin Gortat grał 12 minut, ale nie zdobył punktu, nie wykorzystując żadnej z czterech szans. Zebrał trzy piłki. Mike Scott zdobył 20 punktów, a 14 i 8 asyst zaliczył debiutujący w barwach Wizards Ty Lawson.

Nie bez znaczenia dla wyniku był dziś występ Jonasa Valanciunasa. On sięgnął po double-double, mając 19 oczek i 14 zbiórek.

Ból!

> Po Kozłach przeszli się dziś Celtowie, którzy przypomnijmy grają bez swojego najlepszego zawodnika. Dzisiejszy mecz był strzelaniną, w której słał się trup. Snajperem był dziś choćby Jaylen Brown, który rzucił 30 punktów. Stał się tym samym najmłodszym zawodnikiem w historii Bostonu, który w postseason sięgnął po tak wysoką zdobycz.

Kolejne dobre zawody rozegrał Terry Rozier, który machnął 23 oczka. Tym bardziej na śmieszność naraża się Eric Bledsoe (12 oczek z 13 rzutów), który zjadany przez chłopaka, na klasycznym wyparciu plecie…

Kozły nie znalazły nadal odpowiedzi na młodych Celtów i przegrywali niemal przez całe spotkanie, dopiero na koniec zbijając deficyt do 10. oczek. Z głowy comeback wybijali im kolejno Morris, wspomniany Rozier i jeszcze Horford.

Giannisa Antetokounmpo miał dziś bardzo dobre 30 punktów z 17 rzutów, dodał 9 zbiórek i 8 asyst. Obok niego jednak tylko Krisa Middleton trafił cztery tróje i zdobył 25 punktów.

Celtowie obronili parkiet i nie uronili na niego nawet kropli alkoholu…

Piwko uratowane, na koncie prowadzenie 2-0. Czy może być lepiej?

MOŻESZ BYĆ ZAINTERESOWANY

Loading Facebook Comments ...

Zostaw komentarz