ZASPANYM OKIEM: Demony wojny według OKC

14/12/2017
24 Shares 1783 Odsłon

Przed startem sezonu, kiedy Sam Presti wyciągał kolejne króliki z kapelusza, Thunder zaczęli powoli urastać do miana potęg Zachodu – do miana ekipy, która może z powodzeniem rzucić wyzwanie Golden State Warriors. Tak, miały być pewne tarcia, problemy z ego, ale kłopotów, jakie teraz ma drużyna z Oklahomy, nikt się nie spodziewał. Wiadomo, że nie od razu Kraków zbudowano, lecz Thunder mogą mieć mniej czasu niż by się mogło wydawać. Hasło bowiem „tu i teraz!” jest jak najbardziej na miejscu, jeśli dwóch z trzech muszkieterów może wkrótce opuścić zespół Billy’ego Donovana.

Budowanie w obecnych czasach „Wielkiej Trójki” to nic nowego. Pamiętamy przecież czasy Bostonu z 2008 czy Miami z lat 12-13. Do niedawna Big 3 było nawet w Cleveland z Jamesem, Lovem i Irvingiem na czele. Oczywiście posiadanie trzech wybitnych graczy klasy All Star nie gwarantuje od razu sukcesu, o czym przekonali się wspomniani Heat czy Cavaliers. Czasem po prostu trzeba się dotrzeć, schować ego w kieszeni i zrozumieć, że grać tak jak się grało do tej pory, tylko trochę mniej i we trójkę, po prostu się nie da. W Bostonie była inna historia, bo tam nikt z wielkiej trójki nie odpowiadał w głównej mierze za podział obowiązków w ataku. Wtedy Rondo tak naprawdę „decydował”, kto dostanie od niego podanie i komu zaufa by zanotować asystę. To miało swój plus, bo Allen nie miał pretensji do Pierce’a, że nie dostaje od niego piłek, a Pierce do Garnetta. To Rondo decydował co i jak i to się od razu opłaciło.

Problemem Thunder miało być wybujałe ego trzech gwiazd a nie jest. Problemem Thunder miała być obrona, bo przecież Melo nie lubi bronić, a nie w tym tkwi problem. Tutaj sytuacja jest wręcz kuriozalna bo OKC to obecne druga defensywa w całej lidze. Co więc mogło pójść nie tak, jeśli ego nie przeszkadza, potencjał ofensywny jest tak duży, a do tego dochodzi wręcz rewelacyjna obrona? Podział punktów? Russell Westbrook zdobywa średnio 23 punkty, Paul George 20, a Melo 18. Średnio więc Wielka Trójka daje zespołowi około 60 punktów plus dodajmy do tego około 13 ze strony Adamsa. Zagadka jest coraz trudniejsza?

Powyższa grafika to pierwszy ślad w rozwiązaniu zagadki dramatycznej wręcz ofensywy z Oklahomy. Big 3 zdobywa średnio 60 punktów dla swojego zespołu? Tak, ale widzimy wyraźnie na jak niskim procencie. To właśnie za sprawą tych trzech graczy, Thunder są licząc od końca drudzy w rzutach wolnych, na 7 miejscu w rzutach za 2 i na najniższym stopniu podium w trójkach. Powtórzę jednak – patrząc od końca.

„Piłka jest jedna”. Tak brzmiał potencjalny zarzut w stosunku do formowania drużyny, w której trzech graczy kocha mieć Spaldinga w swoich dłoniach. Westbrook wykuł to w poprzednich rozgrywkach na blachę. Paul George od zawsze bywał rozgrywającym w Indianie, a Melo – no cóż, Melo to mistrz izolacji i stopowania piłki. Jak atak złożony z takich zawodników ma mieć jakikolwiek flow? W Stanach ofensywa z Oklahomy jest określana jako „najpierw ja trochę rzucę, potem ty, a potem ty i tak na zmianę”. Takie zakochanie w izolacjach przy niskim procencie rzutów z gry, jeśli chodzi o wspomnianych graczy izolowanych, to pewny przepis na katastrofę. Przecież nawet gdyby trzej panowie dysponowali lepszymi procentami w swoich rzutach, to reszta zespołu i tak byłaby nieuruchamiana. Teraz, kiedy do tego dochodzi tragiczna skuteczność, to trudno się dziwić, że wyniki OKC są takie a nie inne.

8 porażek Oklahomy z dotychczasowych 14 to spotkania, kiedy decydowało 5 punktów lub mniej. W ogóle z tych przegranych meczów, tylko jeden był spod znaku -10 i więcej. Nie trudno się więc domyślić, że problemem drużyny Billy’ego Donovana są czwarte kwarty i końcówki spotkań. Przy okazji tego zagadnienia możemy też zagłębić się bardziej w meandry statystyczne, bo w tym zestawieniu liczby nie kłamią.

W ostatnich 12 minutach spotkania Paul George i Russell Westbrook trafiają zza łuku na odpowiednio 44 i 45 procentach. Co jednak ciekawe ich skuteczność rzutów za dwa jest słabsza, a zwłaszcza u PG13, który trzyma poziom ledwo 31%. Melo z kolei ratuje się rzutami za dwa i 60% skutecznością, ale pogrąża 21% zza łuku. U Anthony’ego są też dwie statystyki, które pokazują, że Phil Jackson mógł nie rozmijać się tak mocno s prawdą. Carmelo Anthony w czwartych kwartach ma 75% skuteczność rzutów z gry, jeśli w akcjach ma piłkę w rękach dłużej niż 6 sekund, a obrońca go mocno pilnuje. To klasyczny obraz izolacji z Melo w roli głównej, lecz przy takiej ilości skradzionego czasu jest on zmuszony samemu kończyć akcje, albo oddawać piłkę w ostatnich sekundach. To z kolei nie jest dobrym pomysłem, bo George i Westbrook mają fatalne skuteczności, jeśli muszą zdobywać punkty przy maksimum 4 sekundach na zegarze rzutowym. Do takich zagrywek na „odrzut” dobry jest Carmelo, który tutaj poprawia swoje statystyki z 50% skutecznością rzutów.

W tym zestawieniu Paul George jest jedynym zawodnikiem z wielkiej trójki, który lubi w czwartych kwartach zdobywać punkty zaraz po otrzymaniu piłki, jak przystało na rzucającego obrońcę. Z kolei przy trójkach jest najskuteczniejszy, jeśli dostanie akcję izolacyjną i dłużej będzie kozłował. Te wszystkie liczby, w zasadzie najprostsze w przeliczeniu na ostatnie 12 minut gry, pokazują, że izolacje w wykonaniu Thunder nie są najlepszym rozwiązaniem. Zwłaszcza, kiedy każdy z graczy lubi dostać piłkę gdzie indziej, kozłować mniej lub więcej, a także przetrzymywać ją do ostatnich sekund akcji. Na tym jednak nie kończą się problemy Oklahomy, bo ich atak jest fatalny nawet pod samą obręczą, gdzie w odległości mniejszej niż 1,5 do kosza, gracze Donovana są dopiero na 24 miejscu w skuteczności. Zajmują tez 28 pozycję w rzutach z odległości od 1,5 metra do mniej więcej trzech i ciągle mówimy o czwartych kwartach. Czy z takimi notowaniami jest jakakolwiek szansa w wygrywaniu zaciętych meczów, skoro nie możesz trafić spod kosza? Rzućmy jeszcze okiem na inne ciekawe statystyki, które w bardzo prosty sposób pokazują głęboki kryzys w tym zespole:

  • Thunder to druga obrona całej NBA, ale w ostatnich 5 minutach spotkania zmienia się w prawie dwukrotnie gorszą od ekip zajmujących w tym względzie ostatnie miejsca.
  • Nikogo nie dziwi 25 miejsce w asystach, jeśli nikt w lidze nie gra tylu akcji Izolacyjnych co Oklahoma
  • Thunder to potęga w walce na atakowanej tablicy oraz szósta najgorsza drużyna w bronieniu własnej deski
  • Wielka Trójka z OKC w czwartych kwartach spędza razem na parkiecie średnio 6 minut. Z gry trafia na 40%, za trzy na 30% i z linii rzutów wolnych na 72%
  • OKC to druga najgorzej rzucająca wolne drużyna w przekroju 48 minut.

Powyższy klip doskonale ilustruje to, kim są Thunder w ataku i kim się stają w obronie w końcówkach spotkań. Mimo 5 punktowego zwycięstwa z Indianą (w chwili gdy powstaje ten tekst), OKC ciągle mają sporo pytań bez odpowiedzi i … mało czasu.

Paul George latem 2018 roku może zrezygnować z ostatniego roku w kontrakcie i zostać wolnym agentem. Byłby to kolejny zawodnik, który Prestiemu odchodzi za darmo, chyba że Sam coś z tym zrobi. Są takie zdania w lidze, że prawdziwe granie w NBA zaczyna się od Świątecznych Spotkań, lecz dla Thunder ta granica sięga w przyszłość na jakieś 8 tygodni, kiedy będziemy mieli Trade Deadline. Jeśli do tego momentu nic nie wypali, to Presti po prostu musi wymienić PG13, o ile ten nie zadeklaruje się, że zostanie. Kto może chcieć pozyskać na kilka miesięcy zawodnika, który jedną nogą jest przypisywany do „rodzinnej” Kalifornii? Na pewno wielu chętnych nie będzie, a to oznacza, że Oklahoma musi rozmawiać z Georgem i z nim współpracować.

Melo Anthony odejdzie za darmo? Możliwe, że to byłby scenariusz bardzo korzystny dla klubu, ale mało realny. Melo co prawda ma w kontrakcie na przyszły sezon tzw. Early Team Option, ale czy jest w stanie położyć na szali 28$ milionów, jakie może zarobić? Nikt mu przecież takich pieniędzy nie da, a zwłaszcza po tych rozgrywkach. Oczywiście Anthony na końcu swojej koszykarskiej kariery może powiedzieć, że nie interesują go wyłącznie pieniądze, ale trudno w to teraz uwierzyć. OKC jednak mogą mieć spore problemy finansowe, bo już teraz płacą 24 milionowy podatek od luksusu, a ich payroll na sezon 2018-19 nie wygląda najkorzystniej. Jeśli bowiem PG zdecydowałby się na Opt In, a Melo nie zmienił zdania, to Thunder już teraz mają zagwarantowane 137$ milionów i to bez kontraktów dla Feltona, Collisona czy Granta. Obudowanie więc dobrymi rezerwowymi takiej drużyny z takimi wydatkami może być bardzo trudne. Dodajmy też fakt, że dla drużyn tzw. Small Market, wydawanie takich pieniędzy bez większego sukcesu to strzał w kolano.

Billy Donovan powinien powrócić do trenowania drużyn NCAA, Melo w swoim 15 sezonie powędrować na ławkę rezerwowych, a PG w razie niepowodzeń zostać wytransferowanym przy okazji Trade Deadline.

Nikt już nie mówi, że ławka Thunder jest słaba, a przynajmniej nie tak często, jeśli głównym problemem jest taktyka wokół trzech mega gwiazd. Inna sprawa, że w tym sezonie narzekanie na rezerwy próbuje się rozwiązać jednym patentem – nakłońmy Melo aby wchodził z ławki i przewodził drugiej grupie graczy. Oczywiście Melo na ten moment nie zniósłby takiego policzka, ale czemu Paul George nie miałby pójść na ławkę i jako rozgrywający rodem z Indiany prowadzić rezerwy, kiedy Westbrook odpoczywa? To też miałoby ręce i nogi, ale nikt tego George’owi nie zaproponuje, bo to nie najlepsza karta przetargowa przy okazji późniejszych negocjacji latem 2018. Ciekawe jest jednak to, że w czwartych kwartach minimalnie lepszy wskaźnik +/- ma Anhotny, a nie PG13

Nie brakuje głosów, że Donovan nie panuje nad tą drużyną. Nie ma też odpowiedniej ikry czy posłuchu, by przekonać Melo do opcji z rezerwami, albo skrzyknąć zespół i powiedzieć, że od teraz realizujemy zagrywki i taktykę, a nie gramy tylko to słynne  „raz Ty – raz ja”. Czy to moment dla Oklahomy na zmianę trenera? Jeśli tak, to na kogo? Na rynku nie mamy za wielu nazwisk szkoleniowców, którzy mogliby wejść do szatni Thunder i budzić z miejsca respekt i szacunek. To oczywiście nie oznacza, że są jakieś przecieki mówiące o polityce przeciwko Donovanowi, a co więcej, Anthony i George mówią publicznie, że wiara w trenera i szacunek do niego są na wysokim poziomie. Wszyscy wiedzą tak naprawdę co mają grać i to od nich, a nie od trenera, zależy czy będą egzekwować zagrywki czy też nie. Od razu przypomina mi się John Wall i Randy Wittman. Jednak PG wie, że mówić można wiele, ale w ostatecznym rozrachunku kiedyś w końcu trzeba przestać popełniać głupie błędy.

Oczywiście jest też teoria, według której granie z Russellem Westbrookiem (9 triple double w 27 spotkaniach), nie jest łatwe, a nawet porównywalnie trudne z grą z Iversonem. Tak, obaj panowie mieli asysty i potrafili kreować innych, lecz jeśli się przyjrzymy ich grze, to zobaczymy, że sporo tych celnych podań jest na zasadzie odrzutów piłki w ostatnich sekundach akcji/gry w tłoku, kiedy po prostu nie ma już co zrobić z piłką. Oczywiście gry Westbrooka i jego „polowań” na potrójne zdobycze bronią wyniki Thunder, zwłaszcza z ubiegłorocznych rozgrywek, kiedy OKC byli po prostu zwycięscy w meczach, kiedy Russ był wielki. Nie kupuję też argumentu, że Oladipo bez Westbrooka jest świetnym graczem w Indianie, bo przypomnijmy, że przez trzy lata w Orlando Victor był bez jakiejkolwiek obecności Russella. Inna jednak kwestia jest taka, że od lidera wymaga się więcej, a zwłaszcza w takich nerwowych momentach. Co w takiej sytuacji oznacza to „więcej”? Może skrzyknięcie drużyny i głośne powiedzenie „stop” izolacyjnej streetballowej koszykówce 1 na 1?

Oklahoma City Thunder może być kolejnym pięknym przypadkiem „papierowych mistrzów”, czy też ekip, które w ogólnym założeniu miały być wielkie. Papier jednak zniesie wszystko, a potem nikogo nie będzie obchodziło, co by było gdyby. Dla OKC zegar zaczyna bić coraz głośniej, i będzie hałasował coraz bardziej im bliżej będzie Trade Deadline. Na ten moment zespół Donovana zajmuje 8 miejsce na Zachodzie i traci jakieś 5-6 wygranych do pozycji, na których wszyscy chcieli ich przed sezonem widzieć. Im dalej w las, tym mniejsze szanse na to, że ten eksperyment z Oklahomy się powiedzie, ale kto wie? Jeśli w 4-6 tygodni Thunder nauczą się grać razem, a przede wszystkim wygrywać stykowe mecze wyjazdowe, to może OKC postawią wszystko na jedną kartę i dadzą tej ekipie w takim składzie powalczyć w playoffs 2018. Jeśli tak się stanie, to będzie to gra o najwyższym stopniu ryzyka – wszystko, albo nic.

MOŻESZ BYĆ ZAINTERESOWANY

Loading Facebook Comments ...

Zostaw komentarz